JoomlaWatch Stats 1.2.9 by Matej Koval
Start >>> KOMITET >>> Ogłoszenia >>> Polskę mamy jedną i póki My żyjemy i ona trwać będzie !!!
środa, 13 października 2010 22:27

Polskę mamy jedną i póki My żyjemy i ona trwać będzie !!!

Oceń ten artykuł
(18 głosów)

Program uroczystości w Warszawie 10 października 2010 w półrocznicę Tragedii Smoleńskiej wypełniał niemal cały dzień. Uczestniczyłam w ich części.

O godzinie 6:30 rano zjawiłam się, wraz z innymi przyjezdnymi, na Krakowskim Przedmieściu, tuż obok Pałacu Prezydenckiego, pod kościołem seminaryjnym p.w. Wniebowzięcia NMP i św. Józefa Oblubieńca Bogurodzicy by wziąć udział we mszy św. o godzinie 8:00, we mszy, w której uczestniczył także Jarosław Kaczyński. Tę mszę zorganizował, jak co miesiąc, Klub Parlamentarny PiS., a dokładniej poseł PiS Marek Kuchciński Wicemarszałek Sejmu. Uczestniczyli w tej mszy bliscy poległych, przedstawiciele środowisk patriotycznych, strażnicy Krzyża Smoleńskiego, posłowie, senatorowie, Polacy przybyli ze wszystkich stron Polski, no i warszawiacy. Wrocław też był godnie reprezentowany. Spotkałam w kościele kilka osób z Wrocławia. Ludzi był tłum. W kościele ustawiona była niezliczona liczba kamer, mikrofonów, aparatów fotograficznych wszelkiej maści mediów i wszelkie możliwe służby. Momentami trudno się było skupić na głębokim przeżywaniu eucharystii, ale ilekroć spojrzałam na całkowicie zatopionego w modlitwie Jarosława Kaczyńskiego, klęczącego wprost na posadzce przed ołtarzem – wzbudzało się we mnie uczucie współodczuwania Jego bólu i wracałam do głębokiej modlitwy za dusze zmarłych pod Smoleńskiem i szczególnie bliskiego mi ś.p. Lecha Kaczyńskiego Prezydenta RP.

Po mszy przeszliśmy pod Pałac Prezydenta i o godzinie 8:41, w godzinę tragedii, złożyliśmy kwiaty oraz zapaliliśmy znicze w miejscu, gdzie stał, ukradziony NAM, Krzyż Smoleński. Było dość rześko. Jarosław Kaczyński, po odmówionych modlitwach za dusze poległych pod Smoleńskiem 4 kwietnia, podziękował wszystkim obecnym za obecność na mszy świętej i za towarzyszenie Mu w tej uroczystości. Nie wygłosił właściwie żadnego politycznego przemówienia. Wśród zebranych wyczuwało się lęk o Jego życie. Jakieś echo możliwego zamachu. Szczelnie ochraniany przez sporą grupę mężczyzn, został odprowadzony przez solidaryzujący się z Nim tłum zebranych do podstawionego samochodu i Jarosław Kaczyński odjechał a my zostaliśmy jeszcze przez kilka godzin pod Krzyżem Smoleńskim, którego nie ma, z dziesiątkami krzyży przyniesionymi przez zebranych ludzi. Słońce wzeszło i rozpocząl się piękny, ciepły, jesienny dzień w Warszawie. Zapalone znicze i rozchodząca się woń topiącego się wosku, wzniosłe słowa modlitwy, melodia pieśni religijnych i patriotycznych, ozłocone słońcem – wszystko to składało się na niepowtarzalną, podniosłą atmosferę oczyszczającego święta, celebrowanego - na bruku, pod czujnym okiem mediów i o-b-s-e-r-w-a-t-o-r-ó-w. A jednak nikt nie ośmielał się zakłócić tej atmosfery, nawet ci z pobliskiego, osławionego całonocnego, pełnego prostytutek i alfonsów, brudnego i śmierdzącego, zasyfionego!!! barku na rogu ( gdzie władze miasta Warszawa, gdzie Sanepid?), którzy robili co prawda jakieś rajdy na modlących się, ale widać było nas zbyt wielu, jak na poziom ich agresji. Przysiadłam w pełnym momencie, zmęczona, na parapecie galerii Kordegarda naprzeciw Pałacu Prezydenckiego i odmawiałam cichutko, wraz ze wszystkimi, różaniec tuż za wozem transmisyjnym Polsatu. Obok mnie opierał się o tenże parapet ich pracownik, młody człowiek. Byłam ciekawa, co z tego wyniknie, ale najpierw zaskoczony, nie wiedział, jak zareagować, po chwili jednak uszanował tę sytuację i nawet odchodził, gdy dzwonił do niego telefon, żeby nie przeszkadzać mi w modlitwie. Tak pozostawaliśmy gdzieś do samego południa.

Drugim wydarzeniem tego szczególnego dnia, w którym wzięłam udział, była msza święta o godzinie 19.00 w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela odprawiona w intencji Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki śp. Marii Kaczyńskiej oraz wszystkich ofiar katastrofy w Smoleńsku. Na mszę zapraszał i był jej organizatorem, warszawski klub "Gazety Polskiej", z Tomaszem Sakiewiczem, redaktorem naczelnym "Niezależnej Gazety Polskiej. Nowe Państwo" na czele.. Tłum wiernych, przybyłych na to nabożeństwo, przerósł oczekiwania samych organizatorów i księży odprawiających mszę – byli zaskoczeni. Obecny też był Jarosław Kaczyński, rodziny innych ofiar, środowiska patriotyczne ze swoimi znakami, sztandarami, harcerze i wszyscy Ci, których nawet nie sposób wymienić. Wielu z NAS, z flagami narodowymi, transparentami, krzyżami, pochodniami, zniczami. Organizatorzy przygotowali, ułożony z kwiatów białych i czerwonych, jakby ogromny wieniec, ale prostokątny: białe tło, czerwony wielki krzyż i postawili go blisko ołtarza. Ksiądz proboszcz Archikatedry św. Jana Chrzciciela porosił, dość długo przed rozpoczęciem nabożeństwa, o przestawienie go w inne, znacznie oddalone od ołtarza miejsce, gdzie był prawie niewidoczny. Mediów było chyba mniej, a może utonęły w tłumie? Tłum wiernych biorących udział w tej mszy św., odprawianej w intencji Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki śp. Marii Kaczyńskiej oraz wszystkich ofiar katastrofy w Smoleńsku, był tak zwarty, że nawet trudno było przecisnąć się do komunii świętej. To było naprawdę imponujące. Na zakończenie mszy odśpiewaliśmy jednym silnym głosem: "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie"

Po nabożeństwie sformował się Marsz Pamięci z pochodniami, który przepłynął majestatycznie nieprzebraną ludzką rzeką pod Pałac Prezydencki. Z kościoła wychodziliśmy około 45 minut, tyle było osób w samym kościele, na ulicy przed kościołem, aż po zapełniony częściowo Plac Zamkowy. W oczekiwaniu na wyjście z kościoła słuchaliśmy koncertu. Marsz poprowadził Jarosław Kaczyński.

Tradycyjną trasą przemarszu był odcinek: na Starym Mieście - od Archikatedry św. Jana Chrzciciela przy ulicy Dziekania, przez ulicę Świętojańską, dalej na Plac Zamkowy i Krakowskim Przedmieściem, obok kościoła św. Anny - pod Pałac Prezydencki. Tym razem jednak Marsz Pamięci musiał zmienić trasę przemarszu, ponieważ z okazji Dni Papieskich, na trasie przemarszu, przy kościele św. Anny ustawiono ogromną scenę i cały dzień odbywały się tam występy różnych artystów, bardzo głośne i przyciągające wielu gapiów. Nie można było tędy przejść. Teren otoczono barierkami i ustawiono ławeczki na tym odcinku Krakowskiego Przedmieścia, którym przecież planowane było przejście Marszu Pamięci. Koncert ochraniali klerycy i młodzi ludzie z duszpasterstwa przy Archikatedrze św. Jana Chrzciciela, oznaczeni wielkimi żółtymi chustami Dni Papieskich.

Marsz Pamięci przeszedł inną, dłuższą trasą: na Starym Mieście - od Archikatedry św. Jana Chrzciciela przy ulicy Dziekania, przez ulicę Świętojańską, dalej na Plac Zamkowy i Krakowskim Przedmieściem, obok kościoła św. Anny skręcił w ul. Senatorską, dalej w ulicę Miodową, w ulicę Kozią i pojawił się znów na Krakowskim Przedmieściu, na wysokości kościoła, w którym odbywały się poranne uroczystości, tuż obok Pałacu Prezydenckiego.

Rzeka świateł niesionych przez ludzi ciągnęła się przez całą tę, wijącą się jak wąż, drogę. Przybyli z całej Polski, o czym nikt nie podawał informacji w mediach. Czuliśmy wspaniałą jedność i siłę. Próbowałam ocenić, ile osób maszerowało w tym wieczornym pochodzie pamięci. Policzyłam do stu osób i próbowałam porównać z tym nieprzebranym, roziskrzonym, rozświetlonym tłumem, płynącym bez końca ulicami Warszawy pod Pałac Prezydencki. Wydaje się, że było ich grubo ponad 10 tysięcy. Znicze, pochodnie, transparenty, krzyże, flagi narodowe, kwiaty - i majestatyczny, wyciszony tłum przesuwający się, jak groźne memento, na miejsce ukradzionego Polakom krzyża Smoleńskiego. Wspaniałe, podniosłe wydarzenie, napawające nadzieją. No i rozmowy - jedno ciało, jedna polska dusza  - w Gdańsku, Katowicach, Lublinie, Sandomierzu, Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie, podwarszawskich miejscowościach, Skierniewicach, Bydgoszczy, Olsztynie, Kutnie, Krakowie!!!. To tyle ile pamiętam w tej chwili rozmów z ludźmi z Polski. Spotkałam też wiele zaprzyjaźnionych już osób, np. z Gdańska ze stowarzyszenia "Tożsamość i Solidarność", młodych ludzi z transparentem o treści: "Rządzą nami tchórze i chłoptasie", czy ze stowarzyszenia "Solidarność Walcząca" z Warszawy i wielu innych. Z tych uroczystości jest wiele relacji filmowych na YouTube i na portalu Niezależni.pl. Więc nie będę się powtarzać. Jest zarejestrowane całe przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, który podziękował nam, wzruszony, że tak licznie przybyliśmy z całej Polski i powiedział, że upatruje w tym nadzieję na odrodzenie się POLSKI. Cieszę się, że pojechałam do Warszawy i wzięłam udział w tych ważnych wydarzeniach 10 października 2010, w półrocznicę Tragedii Smoleńskiej.

 

Polskę mamy jedną i póki My żyjemy i ona trwać będzie !!!

Polska jest Najważniejsza.

Halina Spasowska

 

 

Poprawiane: środa, 13 października 2010 22:51

3 Liczba komentarzy:

  • Odnośnik do komentarzy Cecylia piątek, 15 października 2010 16:16 Umieszczone przez: Cecylia

    Droga Pani Halino.
    Bardzo dziekujemy.
    Cecylia i Zbigniew Sokolowski

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Krzysztof Kobielski czwartek, 14 października 2010 12:08 Umieszczone przez: Krzysztof Kobielski

    Piękny opis, który podnosi na duchu. Ja nie mogłem niestety uczestniczyć w tych uroczystościach, ale po przeczytaniu Pani tekstu miałem wrażenie, jakbym tam był. Można Pani tylko podziękować za to wspaniałe świadectwo i złożyć wyrazy najwyższego szacunku. Tytuł też jest mottem, co do którego nie można mieć najmniejszych wątpliwości. Pozdrawiam serdecznie.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Marek Delimat czwartek, 14 października 2010 11:34 Umieszczone przez: Marek Delimat

    Szanowna Pani Halino,

    Bardzo dziękuję w imieniu Wrocławskiego Komitetu za Pani inicjatywę i tak wspaniałe reprezentowanie naszego społecznego zgromadzenia na warszawskich uroczystościach, upamiętniających Ofiary Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. Pani patriotyczna postawa jest dla nas wszystkich przykładem bezinteresownego zaangażowania się w sprawy Polski, podejmowanego bez oglądania się na partie, instytucje czy inne osoby. Tak właśnie dzisiaj wszyscy musimy działać jeżeli chcemy wyrwać naszą Ojczyznę z fatalnego dla niej położenia i urzeczywistniać ideały tak często i ochoczo deklarowane na wspólnych spotkaniach. Aby wszystkie te słuszne zamierzenia stały się możliwe potrzebny jest trud, niezbędny realny wysiłek.

    Piszę to po to, aby wszystkim nam przypomnieć, iż tkwienie dzisiaj po słusznej stronie to zdecydowanie za mało. Aby zachęcić do pracy dla Polski, w stopniu wykraczającym poza coraz większy trud codziennego istnienia w warunkach „cudownej, zielonej wyspy”. Ufam głęboko w to, że Wrocławski Komitet stanie się wkrótce swoistą Kompanią Kadrową XXI wieku, gdyż nie mam najmniejszych powodów, aby nie wierzyć zgromadzonym w nim Patriotom, którzy mówią, że Polskę trzeba ratować, i że w naszej mocy jest, aby działania te wspólnie podjąć i przeprowadzić.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

+Dodaj komentarz