JoomlaWatch Stats 1.2.9 by Matej Koval
Start >>> KOMITET >>> Ogłoszenia >>> Polecane: Zdefiniować Rosję
środa, 22 września 2010 16:01

Polecane: Zdefiniować Rosję

Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Marszałek Józef Piłsudski - najsłynniejszy znawca Rosji Marszałek Józef Piłsudski - najsłynniejszy znawca Rosji

Najsłynniejszy polski, a bodajże europejski znawca Rosji, następująco charakteryzował samych Rosjan: "Dusza Rosjanina, jeśli nie każdego, to prawie każdego jest przeżarta bakcylem nienawiści i niepokoju w stosunku do każdego wolnego Polaka i do idei wolnej Polski. Oni są łatwi i zdolni do uczucia wielkiej nawet przyjaźni i będą was kochać szczerze i serdecznie, jak rodzonego brata, do chwili, nim nie poczują, że w sercu swoim jesteście wolnym człowiekiem i boicie się ich miłości, w której dominującym pierwiastkiem jest żądza opieki nad wami, inaczej mówiąc - władzy". Autorem tej ponadczasowej definicji był nie kto inny tylko Józef Piłsudski - ojciec polskiej wolności, wielki wódz, mąż stanu, ale także wybitny intelektualista i pisarz polityczny. Ta charakterystyka jest aktualna również obecnie, kiedy stosunki na linii Warszawa - Moskwa weszły w nową fazę.

Pojednanie oraz ocieplenie stosunków z Moskwą było priorytetem polityki zagranicznej gabinetu Tuska na długo przed 10 kwietnia 2010 roku. Najpierw wizyta szefa polskiego rządu w Moskwie, potem słynna pogawędka z premierem Rosji na molo w Sopocie, wreszcie uroczystości z udziałem Putina w Katyniu oraz gesty i słowa rzekomego szczerego współczucia, które usłyszeliśmy po katastrofie Tu-154 - wszystkie te wydarzenia mogły świadczyć o nowym etapie w relacjach odwiecznych wrogów. Jednak różnica między postawą Warszawy a Moskwy była zasadnicza: o ile Rosjanie, z precyzją godną szachowego arcymistrza, "zagrali" Polską w ramach geostrategicznego projektu zbliżenia z Unią Europejską, o tyle premier Tusk, a także nowy prezydent Komorowski sprawiali niekiedy wrażenie ludzi odurzonych ideą pojednania. Nagle rurociąg Nord Stream przestał być problemem, nagle usłyszeliśmy, że łupkowe "kopalnie" mogą na nas sprowadzić katastrofę ekologiczną, dowiedzieliśmy się także, że uzależnienie od dostaw gazu ze Wschodu potrwa kolejnych 30 lat. Prezydent Komorowski dał pretekst mediom, by pisały o końcu sojuszu Polski i Gruzji, a rząd z opóźnieniem reagował na zaniedbania Moskwy w sprawie śledztwa smoleńskiego. Wszyscy zaczęli chodzić wokół rosyjskiego niedźwiedzia na paluszkach.

I oto niedźwiedź ostrzegawczo zamruczał, na razie tylko zamruczał, a nie zaryczał. Ambasador rosyjski w Warszawie Aleksandr Aleksiejew nawiązał do najgorszych tradycji ambasady sowieckiej z czasów PRL. To tutaj właśnie przy warszawskiej ulicy Belwederskiej rezydowali wielkorządcy przysłani z Moskwy. Bowiem ambasadorzy Związku Sowieckiego nie byli zwyczajnymi dyplomatami, ale właśnie wielkorządcami Polski. "Wizyta prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Polsce nie jest jeszcze potwierdzona, a decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie Ahmeda Zakajewa jest zasmucająca" - komentował w sobotę rosyjski ambasador w Polsce Aleksandr Aleksiejew. Mimo że równocześnie ambasador Rosji zapowiada, iż kwestia czeczeńskiego polityka nie obciąży stosunków polsko-rosyjskich, to trudno nie odnieść wrażenia, że właśnie teraz są one testowane i być może ponownie będą schładzane.
Trudno przypuszczać, aby zupełnie niedawno przybyły rosyjski dyplomata mógł samodzielnie, bez instrukcji z Kremla, straszyć Polaków metodą kija i marchewki: jeżeli będziecie ulegli, grzeczni i pokorni, to nasz prezydent będzie raczył zaszczycić was wizytą. Ale jeżeli nie, to Jewo Wielicziestwo, nasz car XXI wieku, zbuntowanej Warszawy nie odwiedzi. Zdaje się taka właśnie była logika skandalicznej wypowiedzi dla polskich mediów ambasadora Aleksiejewa.

W tradycji rosyjskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej od czasów carskich i sowieckich istnieje pojęcie "maskirowka". To idiom, który nie da się przetłumaczyć dosłownie. Maskirowka to m.in. zacieranie śladów, udawanie innych planów, niż są one naprawdę, stosowanie polityki drugiego i trzeciego dna, kłamstwo, podstęp, prowokacja. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że właśnie te metody stosuje Kreml także wobec Polski na obecnym etapie rzekomego pojednania i ocieplenia. Istotą tej polityki jest próba odebrania Polsce suwerenności przynajmniej w ograniczonym stopniu, a także izolacja i neutralizacja Polski na arenie międzynarodowej, w UE, w NATO. Sprawa śledztwa po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem ukazuje już nie złą, ale najgorszą wolę Rosjan. Przecież nadal nie chcą nam udostępnić podstawowych (!) danych na temat okoliczności katastrofy samolotu, w którym zginął prezydent i elita Rzeczypospolitej. Wrak samolotu nadal leży w Smoleńsku, chociaż stanowi własność państwa polskiego. Rosjanie nie tylko nie chcą go zwrócić, ale szczątki samolotu niszczeją na deszczach i słońcu, tak aby później nie można było odnaleźć ewentualnych śladów prowadzących do przyczyn katastrofy. Rosjanie nie chcą się nawet zgodzić na przykrycie wraku brezentem lub zwyczajną folią. To tak wygląda pojednanie?!

W 1934 roku składał oficjalną wizytę w Moskwie minister spraw zagranicznych RP Józef Beck. Była to pierwsza w historii oficjalna wizyta szefa polskiej dyplomacji w Rosji. Z tej okazji minister Beck brał udział w licznych bankietach, a w słynnym moskiewskim Teatrze Wielkim odbyła się gala operowa z udziałem pięciu tysięcy widzów. Kiedy orkiestra zagrała "Mazurka Dąbrowskiego", publiczność zaczęła tak klaskać, że polski hymn był bisowany, i to nawet trzykrotnie! Pięć lat później Rosja sowiecka brutalnie na Polskę napadła.

Józef Szaniawski

 

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dd&dat=20100922&id=main

Poprawiane: środa, 22 września 2010 16:09

+Dodaj komentarz