Życiorys Jarosława Kaczyńskiego
moderator
Licytacja rozpoczęta: Tomasz P. Terlikowski - www.fronda.pl - „jesteśmy jedną z bardziej proizraelskich i filosemickich stron w internecie”

Jak „Gazeta Wyborcza” robi z portalu Fronda.pl antysemitów
To, że „Gazeta Wyborcza” jest zwykłym lewackim szmatławcem wiadomo od dawna. To, że kłamie, by uzyskać korzyści także nie jest niczym nowym. Nie powinno zaskakiwać także to, że próbuje ustawiać wszystkich adwersarzy, jako rasistów i antysemitów. A jednak wciąż mnie to zaskakuje. Szczególnie, gdy absurdalne insynuacje wkłada się w usta licealistów.
Nie jest zaskoczeniem, że dla cyngli z „Gazety Wyborczej” każdy, kto myśli inaczej niż oni, kto nie docenia dorobku KPP, i nie uznaje, że największym zagrożeniem dla Polski jest nieżyjący od ponad pół wieku Roman Dmowski, jest od razu antysemitą, skrajnym prawicowcem. Nie zaskakuje już nawet to, że zwolennik obrony życia czy przeciwnik seksu przed ślubem – to nieodmiennie zwolennik skrajnej prawicy, który za chwilę może wyciągnąć karabin, by strzelać do niewinnych. Wciąż jednak zaskakuje bezkarność i bezczelność redaktorków z Czerskiej.
Takim zaskoczeniem jest dla mnie tekst w „Gazecie Świątecznej” „Niech suka wraca do Iraku”. A w nim króciutka wypowiedź jednego z jego bohaterów. - Sądziłem, że antysemityzm i nienawiść do innych można spotkać tylko na portalu „Frondy” - oznajmia chłopczyk z XIV LO we Wrocławiu. A ja to czytam, i się zastanawiam, co by było gdyby w jakimś reportażu ktoś powiedział o „Gazecie Wyborczej”, że był przekonany, że spady po KPP spotkać można tylko w redakcji na Czerskiej? Czy przypadkiem redaktor Michnik z kumplami nie wytoczyłby mu procesu? I czy usłużny sąd nie skazałby takiej osoby? I jakoś nie mam większych wątpliwości, że tak mogłoby się to skończyć.
Ale „Frondę” można obrażać bezkarnie. Można jej zarzucać antysemityzm (choć to absurd – bo wystarczy poczytać teksty jej ludzi, także moje, by wiedzieć, że jesteśmy jedną z bardziej proizraelskich i filosemickich stron w internecie, szczególnie konserwatywnym), nienawiść do obcych, można z niej robić czyste zło nowoczesnego świata. I niestety nie jest to działanie, które nie przynosi skutków. Całkiem niedawno jedna z aktorek odmówiła autoryzacji wywiadu dla wydawnictwa, tłumacząc, że z antysemitami nie rozmawia...
A ja się pytam wszystkich cyngli i dziennikarzy z „Gazety Wyborczej”, gdzie znaleźli oni antysemityzm w tekstach dziennikarzy i redaktorów portalu Fronda.pl? Znajdźcie takie teksty i pokażcie je, bo jeśli nie to okażecie się zwykłymi potwarcami, którzy – jak wasi ideowi poprzednicy z międzynarodówki komunistycznej – by zdyskredytować przeciwnika – określają go faszystą... Czekam panie i panowie na dowody, albo pod stół i odszczekujcie wasze pomówienia.
http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/jak_gazeta_wyborcza_robi_z_portalu_fronda.pl_antysemitow_14856
Deklaracja Stowarzyszenia Ziemiańskiego z okazji Święta Najświętszej Maryi Panny
Drodzy Rodacy,
Naukowcy potwierdzili naszą historię, prawdziwych Polaków znad pięknej rzeki Wisły do tego stopnia, że zostali ośmieszeni zarówno masoni jak i żydzi. Ich kalendarzyki czasu to przykład oszustwa wobec świata i naiwnych, którzy nabiorą się na ich założenia polityki apartheidu. Zapytałem się znajomych: ile lat liczy historia Polski i Polaków ? Po pewnych chwilach zawahania większość odpowiadała, że nasza historia to ok. 1000 lat. Więc jest to totalna lub totalitarna bzdura. Polacy i Polska posiada przeszło 10 700 lat egzystencji w rejonie rzeki Wisły. Tak kochani Rodacy Polacy, nauka to oficjalnie potwierdziła, a media reżimowe w Polsce milczą lub świadomie dezinformują. Wymknęły się badania naukowców w świat i teraz interpretacja historii jest całkowicie inna od tych oszustów i zwolenników apartheidu. To taka miła niespodzianka dla nas wszystkich Polaków. Jest ona opisana www.rafzen.wordpress.com tytuł: „From Polish to India”
Świat masonów i żydów milczy, ponieważ badania pokazały, że jest Naród od ich ciemnogrodu i kalendarzyków o wiele tysięcy lat starszy. Tym Narodem jest Naród Polski. My Polacy milczeć nie zamierzamy i głoszonej przez masonów i żydów doktrynie apartheidu w Polsce stawiamy opór bezpośredni.
Wyraziliśmy swą wolę w prośbie do Polaków www.poloniae.wordpress.com http://poloniae.wordpress.com/2011/07/22/prosba-o-stawienie-oporu-wladzy/
Otóż najnowsze odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y- DNA, potwierdziło tylko głoszone od pokoleń z ojca na syna, prawdę o naszym wspólnym pochodzeniem z resztą Słowian. Okazało się bowiem, że Polacy zamieszkują swoją ziemię od zawsze, od przeszło 10 tys. lat.
Dotąd wmawiano debilne teorie, że wszyscy Słowianie pochodzą od Indoeuropejczyków (haplogrupa R1a1) i przybyli do Europy ze Wschodu, a na ziemie polskie dotarli z ziem środkowej Ukrainy w V wieku naszej ery. Niemcy uważali ziemie między Odrą a Dniestrem za odwiecznie germańskie, a Polaków uznawali lub uznają w dalszym ciągu za podludzi niższej rasy. Wielu germańców pozostało z tą doktryną po dzień dzisiejszy i zapewne zabiorą ją do grobów dzięki masonom i żydom. Co głupiemu po rozumie, jeżeli za niego myśli ktoś inny! Dawniej myślano, że Germanie to typowo skandynawska nacja, która nie posiada znacznych dodatków innych narodowości. Okazuje się jednak, że Germanie powstali po zmieszaniu się autochtonów skandynawskich (I1a) z Indoeuropejczykami ( r1a1) i Celtami ( r1b) w proporcji 40%-20%-40%. W Norwegii jest prawie po równo 28% R1a1 i R1b i 40% I1a.
Z tego wniosek, że nie było żadnych większych ilości germańskich plemion na ziemiach polskich ! Z tego wynika, że od Łużyc po Wileńszczyznę, Grodzieńszczyznę i Zbrucz, Polacy i Polska to jedna wielka rodzina. Taka jest naukowa rzeczywistość oraz przesłanie i tradycja Korony Polskiej. Według kalendarzyka żydowskiego, który jest według tradycji liczony tak samo, nieprzerwanie przez wieki, od stworzenia świata, mamy 5772 rok. Nie tylko Żydzi liczą lata w ten sposób, ale także ich ziomale w doktrynie apartheidu masoni także ustalili sobie swe kalendarze dla swych oszołomów. Niektóre obediencje przyuczonych do zawodu murarzy świątyni Salomona oraz rożnych loży nawiedzonych skrywanych za parawanem niewiedzy wynika, że mamy np. 6011 AL (Anno Lucis – Rok Światła), 2541 AI (Anno Inventionis), 892 AO (Anno Ordinis). Oczywiście rok zaczyna lub kończy we wrześniu.
« Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam ROZUM, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. » J 5, 20
„Sprzymierzeńcami masoneryi są zwolennicy radykalizmu, demagogii i rewolucyi, a przeciwnicy zasad chrześcijańskich w życiu politycznem i społecznem. Historya świadczy, że prawie we wszystkich ruchach rewolucyjnych brali udział masoni i że wzajem te ruchy wzmacniały zawsze ich siłę. Sprzymierzeńcami masonów są socyaliści, bo jedni i drudzy mają wiele punktów stycznych, jak nienawiść do religii katolickiej, dążność do « odchrześcijanienia » społeczeństwa i hasła rewolucyi francuskiej: wolność, równość i braterstwo. Sprzymierzeńcami i kierownikami masoneryi są wreszcie żydzi. Sojusz ten jest rzeczą pewną, a nie brak nawet pisarzy i to poważnych, którzy twierdzą, że masonerya zawdzięcza żydom swój początek. Cóż za tem zdaniem przemawia ? Oto przedewszystkiem ta okoliczność, że żydzi nienawidzą z zasady i bez chęci pojednania się religii Chrystusowej, która ich opór przeciw Zbawicielowi świata potępia, jako też społeczeństwa chrześcijańskiego, od którego doznawali nieraz poniżenia i prześladowania, w zamian za krzywdy, jakie temu społeczeństwu przez lichwę, wyzysk i demoralizacyę zadawali i zadają. Konsekwentnie żydzi dążą do tego, by podkopać byt religii Chrystusowej, której Kościół katolicki jest strażnicą i ogniskiem, a społeczeństwo chrześcijańskie poniżyć i osłabić, używając do tego wszelakich środków, ponieważ zaś masonerya zwraca, jak widzieliśmy, nienawiść swoją przeciw Kościołowi i stara się zedrzeć ze społeczeństwa cechę chrześcijańską, przeto łatwo wysnuć stąd wniosek, że żydzi utworzyli masoneryę, jako jeden z pierwszorzędnych hufców w walce z chrystyanizmem.
Powtóre, żydzi dążą wytrwale do panowania nad światem, do czego jako środek mają służyć nie tylko kapitały, giełdy, dzienniki itp. ale także walki, rewolucye i rozprzężenia pośród narodów chrześcijańskich, ponieważ jednak sama roztropność im radzi, by działali w ukryciu, przeto jako swoich pionierów wysuwają masonów, by chrześcijanie gubili chrześcijan. W tym też celu stają żydzi na czele partyi socyalistycznej, spodziewając się, że w ten sposób odwrócą od siebie burzę rewolucyi społecznej, a jeżeli po wielkich przewrotach przyjdzie do utworzenia międzynarodowej republiki kollektywistycznej, oni w niej rządzić będą.”
Tak pisze Św. Bp Dr Józef Sebastian Pelczar. Beatyfikacji tego sługi Bożego Józefa Sebastiana Pelczara dokonał Błogosławiony Jan Paweł II w dniu 3 czerwca 1991 r. podczas swojej IV pielgrzymki do Ojczyzny, zaś kanonizacji w dniu 18 maja 2003 w Rzymie. Więc proszę się nie dziwić, że niektórzy hierarchowie zwalczają ks. Natanka, ponieważ ujawnił on symbole masońskie w budowlach wznoszonych przez Kościół w Polsce oraz infiltrację masonerii w struktury Kościoła w Polsce.
Ojciec Cordovani, zwierzchnik Świętych Pałaców Apostolskich (Sacri Palazzi Apostolici) za pontyfikatu PIUSA XII, a tym samym teolog papieża Pacelliego, pisze 19 marca 1950 na łamach l’Osservatore Romano: "Nic nie podlega zmianie w ustawodawstwie Kościoła względem masonerii. Kanon 694 a zwłaszcza 2335, który nakłada ekskomunikę na całą masonerię BEZ WZGLĘDU NA RYT, jest stale obowiązujący. Wszyscy katolicy powinni mieć to na uwadze, aby nie wpaść w PUŁAPKĘ".
Dzisiejsza Unia Europejska jest oczywistym tworem masońskim, z delegowanymi do pełnienia tych funkcji masońsko-żydowskimi i nie wybieranymi w powszechnych wyborach decydentami, Barosso; van Rompuy. i zaprogramowanym zgodnie z filozofią i zasadami politycznymi wolnomularstwa i zbudowanym według ich planów. Dlatego Petycja 1248 do Parlamentu Europejskiego ukazując ich kryminalną działalność w sferze Wspólnej Polityki Rolnej jest tak istotna z racji prawa powszechnie obowiązującego w świecie. Petycja została utajniona w Europie lecz nie w świecie. Publikowana i omawiana w większości krajów świata, a zakazana w Polsce. Nawet J. Wojciechowski młodszy stopniem wtajemniczenia obawia się jej rozpatrywać pomimo, że jest wiceprzewodniczącym Komisji Rolnictwa Parlamentu, a wraz z nim cała jego loża partyjna, która odwołuje ministra Sawickiego za to co powiedział, a za czyny kryminalne jak wsadzanie rolników w Polsce do więzień, gdy myli się urzędnik loża partyjna milczy ! Dlatego był to jeden z powodów dla którego musiał zostać zamordowany A. Lepper, aby nie upowszechnić wiedzy na temat okradania rolników przez urzędników. Polacy w nadchodzących wyborach skreślą wszystkich kandydatów, a po wyborach utworzą partię Polaków dla Polski, naszej ukochanej Ojczyzny. Oszołomom pozostawiamy czynną możliwość wyboru swych kryminalnych kolegów przez głosowanie na pospolitych bandziorów władzy kryminalnej, ustalonej podczas spotkań określanych mianem „okrągłego stołu” w wyniku czego Prezydentem został zbrodniarz Jaruzelski, lubujący się w strzelaniu do opozycji. Ten nawyk mordowania opozycji politycznej pozostał do dnia dzisiejszego; Smoleńsk, A. Lepper i inni. Władza wmawia za pośrednictwem płatnych medialnych rozpowiadaczy debilne historie o nieszczęśliwych wypadkach, w które i tak nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy. Z konieczności do współdziałania w Unii zostali dopuszczeni lub zaangażowani również nie-masoni. Nie wszyscy byli pozbawieni świadomości, z kim podejmują współpracę, jak np. niektórzy chadecy w czołowych demokracjach europejskich. Dzieło kosztowało wiele wysiłku, cierpliwości, determinacji, zbrodni i ofiar. I nic nie wskazuje na to, że masoni są skłonni do choćby koniunkturalnego rozluźnienia kontroli nad nim. Wręcz przeciwnie, zmierzają do jej zacieśnienia z uwagi na liczne sygnały o zagrożeniu dla nich, co widać po władzy w Polsce, która już w bezczelny sposób morduje, okrada i więzi oponentów politycznych.
Zjednoczenie Europy może być chrześcijańskie, ale wpierw Europa musi być chrześcijańska. O wielkim zagrożeniu Europy totalitaryzmem masońsko-żydowskim niech świadczy fakt, że podczas rewizji domu wielkiego mistrza loży masońskiej P2 Licio Galli w marcu 1981 roku włoska policja znalazła listę ponad 1000 wpływowych masonów z loży P2, tajne dokumenty włoskiego rządu i dossier elit politycznych Republiki Włoskiej. Wśród członków loży P2 znalazło się 180 generałów, 52 wysokich oficerów żandarmerii, 37 wysokich oficerów policji, 150 parlamentarzystów, 14 sędziów, 50 przemysłowców i bankierów, 10 głównych dziennikarzy i redaktorów naczelnych, 100 kardynałów i biskupów zrzeszonych w Loggia Ecclesia. Spośród 2500 członków loży P2 poznano nazwiska tylko połowy masonów (w tym Silvio Berlusconiego i wielu jego dzisiejszych ministrów).
Dziś proponuje się chrześcijanom dialog nie tylko z innymi wyznaniami, ale także z masonerią, aby móc obejść potępienia nałożone przez Kościół na tę właśnie sektę (ponad 590 dokumentów) począwszy od Klemensa XII (In Eminenti, 1738) aż do Piusa XII włącznie.
W obliczu tej tragicznej walki z chrześcijanami w rzeczywistości możliwe są trzy postawy:
-polityka strusia, która polega na przymykaniu oczu na rzeczywistość i łudzeniu się, że wszystko jest w porządku…
-zniechęcenie tych którzy wobec pozornego zwycięstwa wroga w ważnej bitwie, sądzą, że cała wojna jest przegrana zapominając o tym, że Kościół jest boski i że Pan nasz obiecał nam, iż « bramy piekielne go nie przemogą ».
-postawa realistyczna i nadprzyrodzona , kierujący się nią biorą pod uwagę nie tylko smutną rzeczywistość, której zignorować nie sposób, lecz również kierują się Wiarą i Nadzieją chrześcijańską, które dają absolutną pewność, że Najświętsza Maria Panna, jak zwykle, zetrze głowę piekielnego węża: « IPSA CONTERET! » udowadniając już wiele razy na przestrzeni stuleci, że może przekazać siły nadprzyrodzone Polakom w walce z wrogami Jezusa.
Prośmy zatem Najświętszą Maryję Pannę, by dała nam światło i siłę, by dostrzegać pułapki wrogów chrześcijaństwa i umieć je zwalczać z wszystkich naszych sił !
Dzisiaj mówimy tak, dla Krzyża i ponownie Stowarzyszenie Ziemiańskie w Polsce wzywa w to szczególne Święto o uwolnienie zrabowanego przedmiotu kultu religijnego Polaków, ponieważ wszystkie namioty, pomniki, tablice, puszczanie balonów lub prezentacja orderów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, to nic nie znaczące pospolite i komercyjne przedmioty życia codziennego, które pojawiły się w celu wykreowania fałszywej wizji i stworzenia doktryny innego przedmiotu kultu religijnego dla Polaków pod wspólnym tytułem fałszywego patriotyzmu.
Naszą doktryną Narodową było, jest i będzie po dzień ostatni, prawda Adama Mickiewicza:
„Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem.”
Rafał Gawroński
Prezes Stowarzyszenia Ziemiańskiego w Polsce
Warszawa, dnia 15 sierpnia 2011 roku.
Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?: Andrzej Leszek Szcześniak - JudeoPolonia – „tu odpoczniesz”
Dla przeciętnego Polaka problem Judeopolonii po prostu nie istnieje, ponieważ nie było mu dane poznać prawdziwą historię swojej Ojczyzny. Najpierw totalitarne państwo, a teraz poprawne politycznie programy szkolne i media nie są zainteresowane, aby prawda historyczna kształtowała właściwe postawy obywateli. O niewygodnych tematach samozwańcze autorytety milczą.
Publikacja ta wolna jest od takiej poprawności i w świetle dokumentów przybliża Państwu skrupulatnie przemilczany fakt tworzenia żydowskiego państwa na ziemiach polskich, o czym wiedzieli do niedawna tylko nieliczni. Osoba dr. Andrzeja Leszka Szcześniaka zapewnia rzetelność opracowanego tematu.
JUDEOPOLONIA
Termin "Judeopolonia" wiąże się z próbą utworzenia na ziemiach zaboru rosyjskiego w czasie I wojny światowej politycznego tworu, podporządkowanego Niemcom, w ramach zamierzonego przez nich tworzenia Mitteleuropy. Stanowić on miał państwo satelickie Niemiec, które na stałe rozczłonkowałoby i odizolowało ludność polską zaboru rosyjskiego od Polaków w powiększonym zaborze niemieckim i austriackim oraz uniemożliwiłoby definitywnie odrodzenie się niepodległej Polski. Projekt takiego państwa buforowego (Pufferstaat) zgłosił władzom niemieckim powstały we wrześniu 1914 r. w Berlinie Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich (Deutsches Komitee zur Befreiung der Russischen Juden, zwany często Komitee zur Befreiung der Ostjuden). W skład tego państwa, leżącego między Bałtykiem a Morzem Czarnym, weszłoby około 6 milionów Żydów z ziem polskich i Rosji, którzy obok l ,8 miliona Niemców byliby najbardziej uprzywilejowaną warstwą ludności. Oprócz tego w Judeopolonii byłoby około 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów oraz około 3,5 miliona Litwinów i Łotyszów -również pozbawionych własnej państwowości. Pierwotna forma tego projektu została przekreślona Aktem Listopadowym (5 XI 1916) powołującym Królestwo Polskie pod patronatem cesarzy Niemiec i Austro-Węgier. Jednak aż do czasu zakończenia wojny polsko-bolszewickiej (18 X 1920) trwały próby jego realizacji w odmiennych formach.
SYTUACJA NA ZIEMIACH POLSKICH
W II połowie XIX wieku na ziemiach polskich pod zaborami zamieszkiwała 1/3 światowej populacji żydowskiej. Żydzi stanowili:
w zaborze pruskim około 2%, w zaborze austriackim -11,l %, na Wileńszczyźnie - 12,8% a w Królestwie Polskim 14,5% ogółu mieszkańców. Była to ludność zamieszkująca przeważnie miasta i miasteczka, chroniona przez prawo i mająca zapewniony samorząd w swoich kabałach (gminach), ale izolowana lub izolująca się od reszty społeczeństwa. Żydzi opanowali handel, trudnili się rzemiosłem, chałupnictwem oraz zajmowali się najbardziej nieproduktywnymi procederami, jak pośrednictwo, lichwa i wyszynk. Stosowano wobec nich ograniczenia dotyczące m.in. nabywania własności ziemskiej i dzierżawy dóbr narodowych. Car rosyjski Mikołaj I powołał Żydów do służby wojskowej i starał się o usunięcie ich odrębności. Szykanowanie jednak za noszenie pejsów, bród, jarmułek i długich ubiorów, tzw. chałatów, dawało tylko biurokracji carskiej okazję do zdzierania z Żydów potężnych haraczów.
Za równouprawnieniem Żydów i ich asymilacją opowiadało się w Królestwie liberalne ziemiaństwo i wszystkie ugrupowania demokratyczne. Wśród samych Żydów istniał już w tym czasie kierunek asymilatorski i patriotycznie polski. Wielka burżuazja żydowska, oświecona i liberalna, stała się nie tylko siłą ekonomiczną, ale również intelektualną. Główny jej przedstawiciel, Leopold Kronnenberg, odegrał wielką rolę w wydarzeniach lat 1861 -1864, choć mocno kontrowersyjną. Obok Kronnenberga dużą rolę w procesie asymilacji mieli: Matias Rosen, bracia Epsteinowie, rabin Beer Meisels, Henryk Wohl i wielu innych.
Żydzi włączyli się czynnie do manifestacji patriotycznych lat 1861 -1863 oraz uczestniczyli w Powstaniu Styczniowym, pełniąc odpowiedzialne funkcje (np. Kronnenberg - Dyrekcja Białych, Wohl - minister skarbu Rządu Narodowego). Nie wszędzie jednak tak było. Na Litwie "rewolucyjne dążenia Polaków budziły wstręt wśród Żydów" -jak stwierdził ówcześnie żyjący historyk i jednocześnie rabin, J. Stejnberg - "w Królestwie Żydzi byli najbardziej skutecznymi szpiegami carskimi" (D. Fajnhauz, "Ludność żydowska na Litwie i Białorusi a powstanie 1863"). Ten sam autor przytacza w swej pracy, co następuje:
"Znaczna jednak część burżuazji żydowskiej była prorosyjska, niektórzy zaś jej przedstawiciele wręcz współpracowali z władzami carskimi przeciw powstaniu (...). Z władzami carskimi współpracowało wielu członków zarządów gmin żydowskich, którzy z racji zajmowanego stanowiska byli administracyjnie i politycznie związani z aparatem państwowym. Po stronie caratu stała też ugodowo nastawiona hierarchia rabinacka, której wodzem duchowym był wileński rabin rządowy Stejnberg, zaufany Murawiowa, z którym ten ostatni porozumiewał siew sprawach walki z powstaniem".
"NASZYM JERUZALEM BĘDZIE POLSKA"
Wszystkie procesy politycznego odrodzenia się Żydów, poszukiwania własnej tożsamości narodowej i kreowanie nowych rozwiązań ideowych i terytorialnych, najmocniej zaznaczyły się na ziemiach polskich.
Złożyły się na to następujące przyczyny:
1. Dzięki - bezprecedensowej w dziejach - polskiej tolerancji, Żydzi znaleźli na ziemiach polskich azyl przed prześladowaniami w innych krajach Europy, doskonałe warunki do rozwoju, ochronę prawa (1264,1334) i autonomię, jakiej nie mieli nigdzie na świecie poza Palestyną. W wyniku tego Rzeczpospolita stała się Paradissus Judeaorum - "Rajem dla Żydów", czego wyraźnym objawem był stały ich napływ z Azji i Europy. W Polsce znalazło się najwięcej Żydów, kilkakrotnie więcej niż w jakimkolwiek innym państwie.
2. W wyniku rozbiorów Rzeczypospolitej przez ościenne mocarstwa w II połowie XVIII wieku i podziału narodu między zaborców, upływu krwi polskiej w wyniku wojen i licznych przegranych zrywów niepodległościowych, germanizacji, rusyfikacji i nieustannej wojny psychologicznej naród polski znalazł się w sytuacji, którą jego wrogowie uznali za beznadziejną, nie rokującą odrodzenia jakiejkolwiek formy państwowości. Uznano go za "gnijącego trupa", a skoro jest "trup", to natychmiast "pojawia się robactwo, które chciałoby go toczyć". Naród na pozór słaby i konający chciano przywalić kamieniem grobowym i uniemożliwić mu zmartwychwstanie. Cywilizacja talmudyczna me zna bowiem pojęcia "wdzięczność", ale nade wszystko przedkłada bożka Interesu.
Taki układ stosunków nasunął niektórym ugrupowaniom żydowskim myśl, że na ziemiach polskich można będzie bez trudu utworzyć "ziemię judzką", czyli "wykroić kawał Polski" dla Żydów, na państwo wyłącznie żydowskie. Koncepcję taką wysunął już w XVIII wieku Jakub Frank, ale w owym czasie mogły to być tylko marzenia. Uznano zatem, iż dopiero na przełomie wieków XIX i XX pojawiły się warunki do realizacji takiego pomysłu. Nie rezygnowano przy tym z projektów, aby tworzyć państwo żydowskie do spółki z tubylcami, z gojami, na całym obszarze ziem polskich, chcąc - na miejsce mającego się odrodzić państwa polskiego - wprowadzić nowy rodzaj państwa żydowsko-polskiego.
"POLSKA JEST NASZĄ WSPÓŁWŁASNOŚCIĄ"
Fołkistowskie teorie "budowania Jerozolimy w każdym kraju" diaspory były oparte na zasadach powszechnie wprowadzanej emancypacji, na prawach gwarantowanych jednostce ludzkiej i mieściły się w granicach dozwolonego działania mniejszości narodowych. W rzeczywistości jednak nigdzie nie podejmowano prób ich realizacji i nigdzie też nie zostały zrealizowane.
Inaczej było na ziemiach polskich. Żydzi, którzy w początkach XX wieku stanowili tu średnio od 8 do 10% (w zależności od zastosowanych metod statystycznych), zdecydowanie sprzeciwiali się określaniu ich jako mniejszości narodowej i żądali traktowania siebie jako pełnoprawnych współgospodarzy ziem polskich. Takiego absurdalnego żądania nie zgłosili w żadnym innym kraju.
Żydzi, prześladowani i wypędzani ze wszystkich krajów Europy (i nie tylko), znaleźli schronienie i opiekę prawa w Polsce, teraz niepomni na ten fakt, przygotowywali się do odebrania Polakom praw decydowania o losach własnej ojczyzny. Podstawą do roszczeń stała się teza, że Żydzi są odwiecznymi mieszkańcami ziem polskich i że to oni byli twórcami państwowości polskiej. Nie bodziemy tu rozważać szczegółowych rewelacji, jak to "banda Piasta zdetronizowała żydowskiego króla i przejęła w Polsce władzę", a przejdziemy do opisu dwóch bliższych nam wydarzeń, rzucąjucych nieco światła na tę sprawę. Oddajmy głos B. Mieszkiewiczowi, uczestnikowi pewnego spotkania:
"Bardzo pouczające pod tym względem było spotkanie, jakie odbyło się w połowie maja 1987 w Instytucie Francuskim w Warszawie z Rachelą Erthel, profesorem Uniwersytetu Paryskiego, wykładającą cywilizację żydowską i język jidysz, autorką kilku książek z tej dziedziny. Zaraz na początku wykładu usłyszeliśmy, że Żydzi żyli w Polsce od niepamiętnych czasów, zaś większy napływ na skutek prześladowań w innych krajach nastąpił w XII wieku, a nazwa Polska pochodzi wg żydowskiej legendy ('legende', a nie 'conte', co byłoby synonimem 'podania', 'opowieści') od hebrajskiej nazwy 'po lin', która jest synonimem drugiej Ziemi Obiecanej, a która zniekształcona przez Niemców na Polen dała nazwę kraju. (...) Nie chcę wszakże podejrzewać złej woli, zwłaszcza, że wykład był skierowany do polskiego audytorium, więc jest to dobry przykład homine unius libri odrzucającego wszelkie fakty, które mogłyby zakłócić spoistość poglądów. Zauważmy przy tym, że owa sugestia, iż Żydzi żyli w Polsce od niepamiętnych czasów, a więc może od II wieku... (że przeczą temu tak źródła pisane, jak i archeologia - tym gorzej dla źródeł) i że to od nich pochodzi nazwa kraju, zmienia pozycję Żydów: z obcych przybyszów stają się współgospodarzami, jeśli nie pierwotnymi mieszkańcami tej ziemi, po których dopiero osiedlili się Słowianie podczas Wędrówki Ludów. Jest to jeden z klocków do łamigłówki, pozwalający lepiej odczuć i zrozumieć postawy i zachowanie się Żydów przed rokiem 1918 i po nim.
Znałem tę opowiastkę, wykładnię słów 'po lin', znaczących dosłownie 'tu odpoczniesz', odpoczniesz w oczekiwaniu na Mesjasza, który wywiedzie cię do Ziemi Obiecanej - choć przyznam, że zaskoczyło mnie wygłoszenie jej ex professe przez profesora paryskiego uniwersytetu" (B. Mieszkiewicz, "Antysemityzm?," s. 4).
Autor powyższych słów zaskoczony był "rewelacjami" prof. Racheli Erthel na temat pochodzenia nazwy "Polska". Dziś zapewne jest świadom, iż wygłoszona przez nią teoria została uznana urzędowo za prawdziwą, a co więcej, odpowiednio jeszcze zmodyfikowana, a raczej bardziej pogmatwana. W Jewish Museum w Nowym Jorku, przy Fifftest Avenue, w dziale poświęconym Żydom z ziem polskich, znajduje się informacja, że Żydzi wypędzeni z Hiszpanii i tułający się po Europie zatrzymali się w miejscu, które uznali za właściwe, aby spocząć ("Po-lin"); i stąd pochodzi nazwa Polska. Przytaczamy ten napis w oryginalnym angielskim brzmieniu: "After the Jews, were expelled from Spain, they traveled eastward. At one point they stopped to rest, and a note dropped down from the sky. 'Po-lin', it said in Hebrew -••Stay here'. That is how Poland got its name" (odpis ze zdjęcia wykonego ll VIII 1994).
Warto przypomnieć, że "Edykt o wygnaniu Żydów z Hiszpanii" podpisany został 31 III 1492 r., a znękani Żydzi dotarli do Polski po wielu latach, via Portugalia i północna Afryka. Polska w owym czasie udzieliła już schronienia wielu falom prześladowanych Żydów, a sama jako państwo przeżywała swój Złoty Wiek. Z informacji w Jewish Museum wynikałoby, że wówczas nie miała nawet jeszcze nazwy. Niewątpliwie w tworzeniu tego muzeum udział brało wielu profesorów, wykładowców wyższych uczelni całego swiata. Zostawmy to bez komentarzy.
Idea, że Żydzi są pełnoprawnymi współgospodarzami Polski, jest nadal aktualna. Nie przypadkiem wynikły kontrowersje przy ustalaniu napisu na pomniku poświęconym tragedii Żydów w Jedwabnem, gdy pojawiło się tam stwierdzenie, że zamordowani byli "współgospodarzami" tej ziemi. I nie przypadkiem to określenie zostało tam wprowadzone.
(...)
Źródło:
Judeopolonia - żydowskie państwo w państwie polskim
http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_645.html
dr Andrzej Leszek Szcześniak
http://czerwonykiel.blogspot.com/2011/08/judeopolonia-tu-odpoczniesz.html
Oświadczenie Księżnej Jadwigi Drucko-Lubeckiej
W związku z opublikowaniem przez Zarząd Powiatu Ostrowieckiego wykazu nieruchomości stanowiących na ponad 14 hektarach zespół pałacowo – parkowy w Bałtowie, a przewidzianych do sprzedaży w drodze przetargu informuję, że działania władz powiatu ostrowieckiego pozostają w sprzeczności ze stanowiskiem Stowarzyszenia Rodziny Druckich – Lubeckich, które stanowczo sprzeciwia się sprzedaży majątku w Bałtowie. Oficjalny list w tej sprawie został już skierowany do władz powiatu ostrowieckiego.
Nasze stowarzyszenie chce, aby znaleźć i wykorzystać jak najlepszy sposób na definitywne rozwiązanie spraw związanych z dobrami Druckich – Lubeckich w Bałtowie. Niestety, samorząd powiatowy w Ostrowcu Świętokrzyskim ignoruje ten fakt, wykazując nikły szacunek zarówno dla rodziny Druckich – Lubeckich, jak i dla tych, którzy zbudowali Polskę niepodległą. Rodzina Druckich - Lubeckich zawsze postępowała na korzyść Polski, pracując na dobrobyt wszystkich mieszkańców Bałtowa, z którego została – rękami nazistów i komunistów – wygnana w 1944 roku. Dziś, niejako respektując prawa totalitaryzmów niemieckiego i sowieckiego, Polska wciąż zapomina, że musi się dostosować do przepisów funkcjonujących w krajach Unii Europejskiej, tym bardziej, że nie tak dawno objęła w niej prezydencję.
Rodzina stanowczo sprzeciwia się działaniom władz powiatu ostrowieckiego, zmierzających do przetargu i sprzedaży dóbr w Bałtowie. U podstaw tej decyzji leży bowiem przestarzałe prawo, które zezwalało przed laty na skonfiskowania posiadłości Druckich - Lubeckich. Władze powiatu ostrowieckiego muszą sobie zdawać sprawę z tego, że ogłaszając taki przetarg podejmują działania w sposób jaskrawy stojące w sprzeczności z ustawodawstwem Unii Europejskiej.
Księżna Jadwiga Drucka – Lubecka
Polecane: Nathanel - Polityka a politykierstwo
Odpowiedzialny polityk musi prowadzić swoją działalność w sposób odpowiedzialny. Nie wolno rzucać chwytliwych haseł, nawet nośnych i racjonalnych tak jak o obniżeniu akcyzy na paliwo, bez ich uzasadnienia.
O trzymiesięczną obniżkę akcyzy na paliwo zaapelowało do rządu Prawo i Sprawiedliwość. - Trzeba pomóc Polakom, szczególnie teraz, gdy mają dużo wydatków.
Według propozycji PiS obniżenie akcyzy i różnego rodzaju opłat, jakie w połowie stanowią koszt jednego litra benzyny, można zrekompensować w budżecie likwidacją gabinetów politycznych. - Sięgają one dziś nawet do wójtów i burmistrzów.
Nie mam żadnej wątpliwości. 50% podatków w cenie towarów to złodziejstwo. Ale uzasadnianie ukrócenia tego procederu możliwością likwidacji "gabinetów politycznych" to tez nieodpowiedzialność. Bowiem zarówno złodziejskie podatki jak i nieuzasadnione " gabinety polityczne" (które i PiS swego czasu z lubością wykorzystywał) powinny być ukrócone. Jedno nie wyklucza ani nie warunkuje drugiego.
Ja zapytam tylko tak: " jak nazwać propozycję obniżki akcyzy na TRZY MIESIĄCE, dodatkowo uzasadnianą tak: "dzięki temu ulżyłoby dziś wielu rodzinom, które ponoszą wydatki związane z okresem wakacyjnym czy przygotowywaniem wyprawek dla dzieci -" , jeśli nie cynizmem obliczonym na lepszy wynik wyborczy ? Pytam też co dalej? Co po wyborach?
Jak mają skorzystać na obniżce akcyzy rodziny nie posiadające samochodu ? Biedny dwa razy traci? czy ktoś zamierza im to skompensować?
Propozycje dotyczące akcyzy powinny być rzetelnie przedstawione i skalkulowane.
Po pierwsze należy wyraźnie pokazać kto i jakiej wielkości dochody z obrotu benzyną uzyskuje. Ile zarabiają hurtownicy, ile detaliści na stacji benzynowej i ile ma z tego budżet państwa. Następnie należy pokazać co budżet państwa z tych pieniędzy konkretnie finansuje. Które z tych wydatków są niezbędne , a które można uciąć albo też zlikwidować. Najważniejsze jest pytanie : ile ze środków uzyskanych w podatkach ze sprzedaży benzyny idzie na budowę i konserwacje dróg i mostów. Bo na to w pierwszej kolejności powinny być te środki przeznaczone. Tak jest w normalnych krajach.
Nawet polityków opozycji nic nie zwalnia z troski o właściwie funkcjonowanie kraju. A żonglowanie nośnymi hasłami dla uzyskania doraźnych celów politycznych czynią i z rządzących i z opozycji polityków z gruntu nieodpowiedzialnymi i niegodnymi zaufania. Czynią ich politykierami.
http://nathanel.nowyekran.pl/post/23709,polityka-a-politykierstwo
Piotr Zarębski poleca: Stenogramy zza grobu
Fot. PAP/Adam Warżawa
Andrzej Lepper chciał w prokuraturze podać nazwisko osoby, która była źródłem przecieku o planowanej tajnej akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. Mówił, że na potwierdzenie swoich słów ma dowody. Szef Samoobrony ważne dla siebie dokumenty i nagrania deponował u zaufanych ludzi. Jednym z nich był prawnik Ryszard Kuciński, który zmarł w maju b.r.
W końcu września ubiegłego roku Andrzej Lepper, poprzez wspólnego znajomego poprosił Tomasza Sakiewicza o spotkanie.
- Usłyszałem, że Andrzej Lepper boi się o swoje życie, że chce powiedzieć, kto powiedział mu o akcji CBA, kto był źródłem przecieku. Chciał, żebym zorganizował mu spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim. Zaproponowałem, żeby na razie spotkał się tylko ze mną a po rozmowie zadecyduję, co dalej– mówi Tomasz Sakiewicz.
Lider Samoobrony i redaktor naczelny „Gazety Polskiej” spotkali się pierwszego października w Łazienkach , przy Pałacyku Myśliwskim. Tomasz Sakiewicz był już w parku, gdy na Myśliwiecką przyjechał Andrzej Lepper.
- Przywiózł go jeden z działaczy Samoobrony, ale rozmawialiśmy tylko we dwóch. Andrzej Lepper był zdenerwowany. Całe spotkanie zostało nagrane – mówi Tomasz Sakiewicz.
Poniżej przedstawiamy fragmenty stenogramu rozmowy.
(...)
Andrzej Lepper ...widzi pan co wyprawiają koło mnie.
Tomasz Sakiewicz: Nie rozumiem pana intencji, przecież pan sam dostarcza na siebie materiał.
Andrzej Lepper: Nie na siebie
Tomasz Sakiewicz: A na kogo?
Andrzej Lepper: (..)..To poszło od K......(nazwisko wykropkowane przez redakcję)
Tomasz Sakiewicz: Ale czy są na to jakieś dowody? Czy oprócz tego, że byłoby pana świadectwo jest coś co pomogłoby jeszcze to wyjaśnić.
Andrzej Lepper: Są.
- Po zakończonej rozmowie skontaktowałem się z prawnikami Jarosława Kaczyńskiego. Później już nie miałem bezpośredniego kontaktu z Andrzejem Lepperem, podtrzymywałem jedynie kontakt z naszym wspólnym znajomym. To jemu Andrzej Lepper przekazywał wiele szczegółów, które później trafiły do mnie - dowiedziałem się m.in., że Andrzej Lepper miał spisane informacje na temat afery przeciekowej i innych w dwóch notesach i zeszycie. Przekazał mi, że znajdują się one w siedzibie Samoobrony – mówi Tomasz Sakiewicz.
Nakłoniony do samobójstwa?
Warszawska prokuratura pod nadzorem Prokuratury Generalnej śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Leppera wszczęła z artykułu. 151. Kodeksu Karnego czyli doprowadzenie do samobójstwa poprzez namowę lub udzielenie pomocy w odebraniu życia.
Piątego sierpnia szef Samoobrony przebywał w biurze partii w centrum Warszawy. Andrzeja Leppera, powieszonego w łazience na sznurze przymocowanym do worka bokserskiego, znalazł ok. godz. 16.20 jego zięć. Według śledczych zgon nastąpił około godziny 12.00
Współpracownicy i znajomi Andrzeja Leppera nie wierzą w jego samobójstwo. W rozmowie z mediami podkreślali, że miał silna osobowość i twardy charakter.
- Miał plany, chciał wprowadzić partie do Sejmu, miał dla kogo żyć. Nie wierzę w samobójstwo – mówiła Danuta Hojarska, była posłanka partii Andrzeja Leppera. Jeszcze w piątek pracował nad listami wyborczymi Samoobrony, która miała startować w najbliższych wyborach do Sejmu, o czym świadczą znalezione dokumenty.
To, że Andrzej Lepper obawiał się o swoje bezpieczeństwo potwierdzają jego znajomi.
– Od roku pytał się o bezpieczeństwo. Czegoś się obawiał, miał lęki. On się nie bał spraw sądowych związanych z seksaferą. Nie bał się też problemów finansowych – kłopoty te miał od dawna, od wielu lat. Bał się tylko o swoje własne bezpieczeństwo –mówił „Super Expressowi” tuż po śmierci Andrzeja Leppera jasnowidz Krzysztof Jackowski, z którym lider Samoobrony od lat utrzymywał bliskie kontakty.
Znajomość z jasnowidzem w przypadku Andrzeja Leppera nie jest niczym nowym - od wielu lat korzystał on z porad wróżek i jasnowidzów.
- Uczestniczył w seansach spirytystycznych a przed ważnymi decyzjami pytał wróżbiarzy. Mówił, że nauczył się tego na Wschodzie – pierwszy raz z wróżkami zetknął się w Rosji – mówi nam jeden ze znajomych Andrzeja Leppera.
Pytania bez odpowiedzi
W czwartek, dzień przed tragedią, do Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS zadzwonił Janusz Maksymiuk.
- Byłem ogromnie zaskoczony tym telefonem. Nie rozmawiałem z nim parę lat i nagle on do mnie dzwoni. Mówił bardzo ogólnie, chciał się ze mną natychmiast spotkać. Odpowiedziałem, że nie teraz jest to niemożliwe, że może w przyszłym tygodniu. „To może być już za późno”- usłyszałem – mówi nam Ryszard Czarnecki.
W piątek przed południem w siedzibie Samoobrony był Janusz Maksymiuk, jeden z najbardziej zaufanych ludzi Andrzeja Leppera i trzech innych współpracowników. Spotkała ich dziennikarka TVN, która przyszła na umówiony wywiad.
(…) Maksymiuk poprosił, by kobieta poczekała chwilę w gabinecie Leppera. A sam poszedł do niego dzwonić, na numer stacjonarny, na komórkę, by wywołać go przed kamerę. (…) – pisał dziennikarz „Faktu”, który rozmawiał y z dziennikarką. Ostatecznie do spotkania nie doszło – Janusz Maksymiuk miał obiecać dziennikarce, że do niej zadzwoni, ale tego nie zrobił.
Dlaczego Janusz Maksymiuk wyszedł, by zadzwonić do Andrzeja Leppera a nie zrobił tego przy dziennikarce? Dlaczego, mimo obietnicy, nie odezwał się do niej? Gdzie był w tym czasie szef Samoobrony?
Chcieliśmy zadać te pytania Januszowi Maksymiukowi, ale nie odbierał telefonu.
Przeprowadzona trzy dni po śmierci sekcja zwłok nie wykazała żadnych obrażeń na ciele lidera Samoobrony a na specjalistyczne badania trzeba poczekać. Śledztwo zostało wszczęte dopiero w poniedziałek a zgon nastąpił w piątek.
- Nie ma żadnego uzasadnienia tej opieszałości. Nie rozumiem, dlaczego od razu nie wszczęto śledztwa, dlaczego czekano trzy dni na sekcję zwłok – mówi Bogdan Święczkowski, prokurator w stanie spoczynku.
Biegli, z którymi rozmawialiśmy podkreślają, że im późniejsza sekcja zwłok tym mniejsze szanse na wykrycie niektórych substancji, które mogły znajdować się w organizmie denat przed śmiercią.
- Takim przykładem jest Pavulon, który m.in. wpływa paraliżująco na mięśnie oddychania czy chlorek potasu, który błyskawicznie wstrzymujący akcję serca. Zrobiona po 12 godzinach od momentu zgonu sekcja zwłok już nie da jednoznaczne odpowiedzi na pytania, czy te substancje zostały użyte czy też nie – mówi nam biegły z zakresu medycyna sądowej.
Zaufany prawnik
„Odszedł nasz Kolega Mecenas Ryszard Kuciński, przyjaciel i długoletni współpracownik.
Łącząc się w żalu z sercem pełnym bólu, w imieniu działaczy i sympatyków Samoobrony oraz własnym, składam Rodzinie i Bliskim wyrazy głębokiego współczucia. Żegnaj Ryszardzie przewodniczący Andrzej Lepper” – takiej treści kondolencje ukazały się 27 maja na stronie internetowej Samoobrony.
Dzień wcześniej w jednym z warszawskich szpitali zmarł dr Ryszard Kuciński – były prokurator, adwokat, radca prawny, jeden z najbliższych zaufanych współpracowników Andrzeja Leppera.
Od kilku lat był związany z Samoobroną, wcześniej reprezentował polityków SLD m.in. Aleksandrę Jakubowską, Włodzimierza Czarzastego, Andrzeja Kratiuka. Jako prawnik obsługiwał spółki, w których zasiadali ludzie związani ze służbami specjalnymi lub byli funkcjonariusze służb m.in. Paweł Pruszyński, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa a następnie wiceszef ABW za rządów Leszka Millera. Według „Dziennika” Ryszard Kuciński miał świadczyć pomoc prawna spółce mającej kontakty handlowe ze Wschodem m.in. z Uzbekistanem, w której zasiadał Bolesław Borys Borysiuk, były współpracownik Andrzeja Leppera W 2005 roku Ryszard Kuciński związał się z Samoobroną – dzięki bliskim kontaktom w jego kancelarii znalazła zatrudnienie córka Andrzeja Leppera.
Po wybuchu afery gruntowej Ryszard Kuciński został obrońcą Piotra R, miał też reprezentować Samoobronę przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie legalności weksli podpisywanych przez posłów tej partii.
Rok temu Piotr R. i Andrzej Lepper założyli spółkę Apa Trade ( jej siedziba mieści się w biurze Samoobrony), która miała zająć się szukaniem kontaktów dla polskich firm na Wschodzie – głównie Białorusi, Ukrainie i Rosji. Wprowadzaniem na giełdę Apa Trade zajął się właśnie Ryszard Kuciński – zwracał się do znajomych dziennikarzy, aby wypromowali to przedsięwzięcie w mediach.
- Pod koniec ubiegłego roku zadzwonił do mnie Ryszard Kuciński i powiedział o świetnie zapowiadającej się spółce. Poszedłem na spotkanie, ale jak dowiedziałem się, kto zasiada w tej spółce i czym się ona faktycznie zajmuje, to zrezygnowałem z zajmowania się tym tematem, chociaż w grę wchodziły spore pieniądze – mówi nam jeden ze specjalistów z branży reklamy.
Ustaliliśmy, że Andrzej Lepper deponował u swojego zaufanego prawnika dokumenty i nagrania, które miały być dla niego swoistym zabezpieczeniem.
- Sam Ryszard Kuciński mówił, że gdyby ujawnił wszystkie dokumenty, które posiada, to wiele karier w tym kraju „wyleciałoby w powietrze” – mówi nam osoba, która kilka miesięcy temu rozmawiała z prawnikiem.
Przeciek w aferze gruntowej
Sześć lat temu, na skutek tzw. afery gruntowej 9 lipca 2007 roku został zdymisjonowany wicepremier Andrzej Lepper. Wcześniej przez kilka miesięcy CBA prowadziło tajne śledztwo w sprawie korupcji, w którym pojawił się współpracownik Andrzeja Leppera Piotr R. oraz prawnik Andrzej K. Powołując się na bardzo poważne wpływy w ministerstwie rolnictwa stwierdzili, że są w stanie odrolnić każdą działkę w Polsce. CBA przygotowało akcję wręczenia łapówki kontrolowanej – według ustaleń funkcjonariuszy część łapówki miała trafić do Andrzeja Leppera.
Piątego lipca 2007 szef MSWiA Janusz Kaczmarek dowiedział się o planowanej przez CBA akcji. Dzięki nagraniom wiadomo, że w nocy szef MSWiA przyjechał do hotelu Mariott, gdzie pod drzwiami apartamentu Ryszarda Krauze czekał zdenerwowany na biznesmena. Na nagraniu widać jak z windy na 40. piętrze wysiadł Krauze, który wszedł do wynajmowanego przez siebie apartamentu, a za nim Janusz Kaczmarek, który razem z biznesmenem spędził blisko pół godziny. O północy w hotelu zjawił się Lech Woszczerowicz, poseł Samoobrony, do którego wcześniej zadzwonił Ryszard Krauze i zaprosił na spotkanie Mimo później pory, w dziesięć minut poseł pojawił się u biznesmena. Wczesnym rankiem Woszczerowicz pojechał do Ministerstwa Rolnictwa na niezapowiedziane spotkanie z Andrzejem Lepperem.
Usiłował porozmawiać z wicepremierem przed jego wejściem do ministerstwa, ale mu się to nie udało i musiał wejść do gmachu.
- Dostałem od posła ostrzeżeniu o prowokacja wręczenia łapówki –powiedział później Lepper swojemu szefowi ochrony z BOR. W zeznań oficerów BOR bezspornie wynika, że tę informację przekazał wicepremierowi właśnie Lech Woszczerowicz.
Po rozmowie z Andrzejem Lepperem jego zaufany współpracownik - Janusz Maksymiuk wezwał na pilne spotkanie Piotra R. Ten zadzwonił do Andrzeja K., który miał już w hotelu przeliczone pieniądze z otrzymanej łapówki za odrolnienie ziemi. Dostał ją od „biznesmena” a w rzeczywistości oficera CBA. Po telefonie R. Andrzej K. gwałtownie zmienił plany i wycofał się z całej transakcji – ostatecznie obydwaj zostali zatrzymani przez CBA.
Przesłuchiwany w lipcu 2007 w charakterze świadka Janusz Kaczmarek zeznał, że w Marriotcie spotkał się z szefem PZU Jaromirem Netzem, kategorycznie natomiast zaprzeczył, by spotkał się tam wtedy Ryszardem Krauze. Z kolei Jaromir Netzel twierdził , że widział się z Kaczmarkiem przed hotelem, co było niemożliwe ponieważ hotelowe kamery zarejestrowały cały pobyt Janusza Kaczmarka w Mariotcie: jego wejście, pobyt , wyjście i odjazd.
Zarzuty składania fałszywych zeznań i utrudniania postępowania usłyszeli m.in. Janusz Kaczmarek i Ryszard Krauze, ale w 2009 roku śledztwo umorzono, podobnie jak sprawę „przecieku”.
- Były dwa, ściśle ze sobą powiązane śledztwa – sprawa przecieku oraz utrudnianie tego postępowania. Najpierw co istotne, umorzono tzw. śledztwo przeciekowe .W tym postępowaniu za najbardziej prawdopodobny uznano mechanizm przecieku informacji o akcji CBA stanowiącej tajemnice państwową wskazujący na to, że tę informacje Janusz Kaczmarek przekazał Ryszardowi Krauze a ten Lechowi Woszczerowiczowi, który kolei ostrzegł Andrzeja Leppera. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego, które zapadło już po przedstawieniu zarzutów Januszowi Kaczmarkowi i Ryszardowi Krauze, nie mogli oni ponosić odpowiedzialności za bezspornie udowodnione w toku śledztwa składanie fałszywych zeznań, bowiem ze zgromadzonych dowodów wynikało, że mogą być „potencjalnymi podejrzanymi” w sprawie przecieku. Składając fałszywe zeznania realizowali swe prawo do obrony jako „potencjalni podejrzani”. Prokurator w decyzji o umorzeniu wskazał dowody, które czyniły te ich obawy o odpowiedzialność za przeciek realnymi.
Podejrzani nie odpowiedzieli za fałszywe zeznania tylko dlatego, że realizowali swe prawo do obrony w konkretnej sprawie w której składali zeznania. ,Za najbardziej prawdopodobną wersje śledczą uznano tę, że przecieku dokonali Janusz Kaczmarek i Ryszard Krauze. W przeciwnym wypadku musieli by oni ponieść odpowiedzialność za składanie fałszywych zeznań. Argumentacje tą podtrzymał sąd, rozpoznając zażalenie Janusza Kaczmarka, który się z nią nie zgadzał – mówi nam Dariusz Barski, były szef Prokuratury Krajowej, który nadzorował śledztwo w sprawie tzw. afery gruntowej.
- Sprawa przecieku jest cały czas otwarta ponieważ prokuratura nie stwierdziła, że przecieku nie było. W innym wypadku nie mogła by umorzyć sprawy przeciwko Januszowi Kaczmarkowi i Ryszard Krauze Gdyby pojawiły się nowe dowody wskazujące na niezasadność decyzji o umorzeniu należało by podjąć umorzone postępowanie . Każdy nowy dowód mający znacznie dla rozstrzygnięcia tej sprawy powinien zostać zweryfikowany pod kątem ewentualnej decyzji o podjęciu tego śledztwa – dodaje prokurator Barski.
Piotr R. i Andrzej K. w pierwszej instancji zostali skazani - Sąd Apelacyjny uchylił wyrok i sprawa wróciła do ponownego rozpoznania.
http://niezalezna.pl/14370-stenogramy-zza-grobu
Tysiące ludzi na pogrzebie Andrzeja Leppera
Trzy-cztery tysiące ludzi uczestniczyło w czwartek w pogrzebie przewodniczącego Samoobrony, byłego wicepremiera Andrzeja Leppera. Szef Samoobrony został pochowany w Krupach (Zachodniopomorskie), niedaleko Zielnowa, w którym mieszkał.
Obecni na uroczystościach żegnali Leppera w strugach deszczu, wielu z nich założyło z okazji pogrzebu biało-czerwone krawaty - znak rozpoznawczy Samoobrony.
Kancelarię Premiera reprezentował minister Bartosz Arłukowicz, Kancelarię Prezydenta - Dariusz Młotkiewicz. Obecni byli przedstawiciele parlamentu, ministerstwa rolnictwa, władz regionalnych. W uroczystościach udział brał były prezydent Lech Wałęsa, który po przyjeździe do Krup - pytany przez dziennikarzy, dlaczego przyjechał - odpowiedział, że "to chrześcijański obowiązek".
Na uroczystości pogrzebowe przyjechały delegacje Samoobrony z całego kraju, poczty sztandarowe, przedstawiciele innych rolniczych związków zawodowych i samorządów rolniczych. Uroczystości odbyły się w asyście kompanii honorowej Wojska Polskiego.
Trumna z ciałem b. wicepremiera została przywieziona z Zielnowa do kościoła w Krupach zaprzęgniętym w dwa kare konie karawanem. W mszy koncelebrowanej przez kilku księży brali udział tylko najbliżsi i zaproszeni goście; odbywała się ona bez udziału mediów. Przed kościołem zgromadził się tłum.
Po mszy kondukt żałobny przeszedł na cmentarz, gdzie odbyła się liturgia pogrzebowa. Pogrzeb miał charakter państwowy. Lepper został pochowany przy asyście wojskowej, oddana została salwa honorowa. Na grobie złożono setki wieńców.
"Nie miał Andrzej Lepper w tym kraju równego sobie, który by z taką pasją i żarliwością, determinacją i uporem walczył o dobre imię i godność prostego człowieka" - mówił do zebranych na cmentarzu były poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk.
Jak podkreślał, zmarły był "wielkim bojownikiem o ludzkie sprawy", a całe jego życie było "walką z ludzką biedą i niesprawiedliwością społeczną".
Maksymiuk przypomniał także, że Andrzej Lepper doznał w swoim życiu "upokorzeń i krzywd". "Oblepiano cię błotem paszkwili i haniebnych oskarżeń" - mówił nad grobem. "Wierzę, że dobry Bóg pozwoli odkryć pełną prawdę o śmierci Andrzeja" - zakończył Maksymiuk.
Szef Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysław Serafin pożegnał zmarłego w imieniu wszystkich rolników. "Bez względu na polityczne poglądy jesteśmy tu razem, bo sprawa chłopska nie rozróżnia" - powiedział.
Obecny na pogrzebie przewodniczący OPZZ Jan Guz przypomniał, że Andrzej Lepper upominał się całe swoje życie o wykluczonych.
Wyraźnie poruszony przemówił brat byłego wicepremiera, Antoni. Jak mówił, nie może uwierzyć w to, co się stało. "Chciałbym zobaczyć minę tego Ziobry, by przyszedł i wbił ten klin w tę trumnę twoją, niechby pokazał się rodzinie (...) Kaczyński zawarł umowę z nim, wysyłał agentów. Ludzie, w jakim my kraju żyjemy. To hańba, nie mieści się w gardle moim. Nie wierzę w to, że to mogłeś zrobić. Musiał ci ktoś pomóc" - przemawiał nad grobem łamiącym się głosem.
Ambasador Białorusi w Polsce Wiktar Hajsionak nazwał Andrzeja Leppera "wybitnym synem polskiego narodu, wielkim politykiem, który zawsze miał prawdę za podstawową zasadę i zawsze bronił ludzi pracy". Podkreślił, że zarówno prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka, jak i rząd tego kraju zawsze szanowali zmarłego. Przekazał słowa współczucia od Łukaszenki rodzinie oraz członkom Samoobrony.
Podczas ceremonii kilkanaście wozów strażackich włączyło syreny. Na obrzeżach Krup zaparkowało wiele autokarów i samochodów z całego kraju.
Szef Samoobrony, b. wicepremier w rządzie PiS-LPR-Samoobrona został znaleziony martwy w miniony piątek w warszawskiej siedzibie partii. W poniedziałek prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie jego samobójstwa. Podczas sekcji zwłok nie stwierdzono obrażeń, które wskazywałyby na udział osób trzecich. W siedzibie Samoobrony nie znaleziono listu pożegnalnego.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/tysiace-ludzi-na-pogrzebie-andrzeja-leppera,1,4819300,wiadomosc.html
Krzysztofjaw - Dlaczego zginął A. Lepper?
To tyle pytań... Ja osobiście nie wierzę w żadne samobójstwo! A. Lepper nie był typem "depresanta"... Zresztą depresje wśród "chłopów" zdarzają się niezmiernie rzadko. To twardzi ludzie!
Witam,
(Post pisany około godziny 8 rano... przed informacja o posiadaniu przez T. Sakiwiecza nagrań z przedśmiertnych rozmów z A. Lepperem)
Niniejszy post jest niejako kontynuacją poprzedniego: Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?! W dalszym ciągu nie wykluczam, że faktycznie A. Lepper mógł popełnić samobójstwo, ale muszę postawić pytania uzupełnione nieraz moimi refleksyjnymi konstatacjami dotyczącymi tragicznej polskiej rzeczywistości III RP... które rodzą we mnie wiele wątpliwości...:
1. Co ważnego chciał powiedzieć J. Maksymiukowi A. Lepper w dniu swojej śmieci po godzinie 11-tej?
2. Z kim miał się spotkać przed 11-tą i dlaczego to było tak ważne, że relacja z tego spotkania miała też być jednym z tematów rozmowy z J. Maksymiukiem po godzinie 11-tej?. Czy z ową osobą się spotkał? A jeżeli nie, to dlaczego, skoro podobno zginął około 12-tej? Jeżeli tak, to ko to był?,
3. Czy siedziba Samoobrony była monitorowana i czy są nagrania okolic siedziby i wejścia do niej z dnia śmierci pomiędzy godzinami 8 a 14-16-tą?,. A może było tez monitorowanie wnętrze siedziby? Wszak A. Lepper i cała Samoobrona miała wiele powodów by korzystać z różnych środków wzmacniających poczucie własnego bezpieczeństwa...,
4. Kto i dlaczego "na tyłach" siedziby Samoobrony zbudował dziwne rusztowanie mogące służyć jako "drabinka" do odwiedzenia np. A. Leppera... bez konieczności pukania do oficjalnych drzwi wejściowych?,
5. Czy śmierć A. Leppera miała "przykryć" czteroletnie KŁAMSTWO PO na temat "domniemanych a niedozwolonych prawnie nacisków pisowców" na instytucje państwowe podczas "sławetnych faszystowskich rządów" PiS"? Mam nadzieję, że nie... Bo przecież i tak zapewne - po raporcie A. Czumy - za dzień czy dwa D. Tusk poda się do dymisji oraz uniżenie przeprosi kilka milionów Polaków za ohydne i moralno-etycznie szpetne okłamywanie ich oraz lekceważące traktowanie ich a'priori jak infantylnych debili i idiotów. Przeprosi zapewne uniżenie również PiS i rozwiąże Platformę Obywatelską oraz z honorem podda się osądowi – za wszystkie kłamstwa i niespełnione cuda i wiele innych niegodziwości uczynionych Narodowi Polskiemu - osądowi Trybunału Stanu... oczywiście wspólnie z niektórymi kolegami... W końcu Polska za rządów PO stała się w pełni demokratycznym krajem i jest w Unii Europejskiej..,. równiez demokratycznej i etyczno-moralnej... Nieprawdaż?,
6. Czy śmierć A. Leppera miała "przykryć" czteroletnie kłamstwo SLD dotyczące pisowskiego sprawstwa samobójstwa Barbary Blidy? Mam nadzieję, że nie... Bo przecież i tak zapewne - po raporcie A. Czumy - R. Kalisz odda się dobrowolnie pod osąd sądów powszechnych lub też nawet Trybunał Stanu za oszczerstwa i insynuacje wobec J. Kaczyńskiego, Z. Ziobry i PiS, które zawarł w swoim raporcie? Nieprawdaż?,
7. Czy śmierć A. Leppera miała jakiś związek z przedpołudniowymi zeznaniami J. Kaczyńskiego na temat kulis afery gruntowej? I kiedy A. Lepper miał zeznawać w tej samej sprawie?,
8. Czy śmierć A. Leppera jest zemstą za oskarżenie m.in. D. Tuska, A. Olechowskiego i innych polityków oraz biznesmenów o branie lub dawanie łapówek?,
9. Czy śmierć A. Leppera jest zemstą za ujawnienie faktycznych miejsc lądowania "talibów" w Klewkach... lub też ujawnieniem kanału przerzutowego "czegoś tam"...,
10. Czy brak listu pożegnalnego jest standardowym postępowaniem samobójców? I czy możliwym jest, aby samobójstwo polityczne nie było poprzedzone lub nie pozostawiło po sobie "spadku w postaci jakiegoś przesłania politycznego dla zwolenników określonego polityka lub też jego przyszłych naśladowców? I czy taki list lub inna forma "wytłumaczenia politycznego" takiego desperackiego kroku nie byłaby niemal kwintesencją temperamentu politycznego i charakteru A. Leppera? Czy nie jest czasem tak, że raczej każdy psychiatra wie, że taki list (lub inna forma pożegnania) jest niemalże nieodłącznym elementem każdego samobójstwa? A tym bardziej jeżeli jest to osoba nietuzinkowa, publiczna?. I nawet przecież nie chodzi w tym wypadku o sprawy kraju (chociaż A. Lepper był przez wielu postrzegany jako patriotyczny, chłopski państwowiec "z krwi i kości"), ale o najbliższych i ich życie po jego śmierci (nie wspomnę np. o uporządkowaniu spraw związanych z testamentem, czy też troski o zdrowie i los własnego syna). Ileż trzeba mieć w sobie pogardy dla innych ludzi, jakim trzeba być wyzutym z cech człowieczych, aby imputować samobójstwo człowiekowi, który przecież tym krokiem mógłby jednocześnie zabić również własne dziecko? Jeżeli ktoś ma dzieci i potrafi je tak kochać jak "polski chłop", to tym wszystkim, którzy jeszcze przed sekcją zwłok mówią o samobójstwie A. Leppera... winni po prostu napluć w twarz i to flegmą najgorszego sortu... Policjanci, prokuratorzy, policjanci, szuje medialni, kabotyni i PO-owcy niektórzy!: Czy można być aż takimi podłymi, bezdusznymi i szpetnymi "ludzkimi świniami duchowymi" (przepraszam wszystkie świnie w tym miejscu... miałem na myśli taki najgorszy i najbardziej nużący się w ekskrementach podłości egzemplarz Waszego gatunku). Wobec tego brak listu świadczyć może: albo o tym, że człowiek ten nie zamierzał popełnić samobójstwa, albo, że taki list istnieje... ale z jakichś powodów fakt ten jest ukrywany. Jest to sytuacja zastanawiająca i wymagająca rozważań,
11. Pan A. Lepper był osobą publiczną, wicepremierem, posiadał określoną wiedzę mogącą sprowokować wielu do działań zmierzających do "zamknięcia mu ust". Więc chyba śmierć takiej osoby (niezależnie czy samobójcza, naturalna, czy z udziałem osób trzecich) winna być "wydarzeniem państwowym" i zmobilizować wszystkich a organy sądowo-policyjno-prokuratorskie do działań niemalże nadzwyczajnych. A mamy wprost zadziwiający ciąg zdarzeń, deklaracji, oświadczeń i działań: lekarze nie mogą dokładnie określić godziny zgonu - może 10 rano a może 12?, zwłoki znalezione oko około godziny 16.10 a policja przyjeżdża po niemal godzinie (około 17), technicy zaczynają pracować dopiero o 22 (do 3 rano)?, sekcja zwłok zostanie przeprowadzona dopiero w poniedziałek. III RP to jakieś chyba śmieszne kuriozm a nie a nie państwo europejskie i należące do UE! Czyżby "samobójstwo" było dokonane nagle i bez przygotowania jako reakcja na jakieś wydarzenie a weekend ma pozwolić "zwolennikom samobójstw" na ustalenie właściwej wersji wydarzeń? Mam nadzieję, że nie, bowiem jeżeli tak to Nasza Rzeczpospolita wymaga ruchów iście "nowatorskich" a polegających np. na jednoczesnej jakiejś namiastce quasi aresztowania wielu przywódców Polski za działanie na szkodę Państwa i Jego Obywateli... Może to hipotetyczne quasi aresztowanie byłoby związane ze wskazaniem im innych miejsc do teraźniejszej ich wegetacji życiowej... w stylu legendarnego Madagaskaru?
12. Oczywiście na pewno śmierć A. Leppera nie ma tez żadnego związku z niszczeniem resztek Polskiej Armii znajdującej się w kraju, ani z rozmieszczaniem w obwodzie kaliningradzkim nowego, sowieckiego systemu rakietowego S-400 o zasięgu 400 km? Zapewne nie, bowiem te informacje i działania miały zostać i zostały "przykryte" raportem (rządowego autorstwa) dotyczącym tragedii smoleńskiej . Zresztą ciekawe, iż w tym samym dniu, tj. 29 lipca 2011, Unia Europejska dokonała zamachu na naszą przyszła suwerenność i "otworzyła drzwi Putinowi"... o czym nasze polskojęzyczne media milczały jakoś zajęte analizą bzdurnego raportu... A czy wiemy coś na temat decyzji Sowietów o podwojeniu wydatków na własną armię?
13. Czy śmierć A. Leppera może mieć coś wspólnego z jego wiedzą dotyczącą złóż polskiego gazu łupkowego i złóż geotermalnych? Wszak - jako wicepremier i minister rolnictwa - musiał takową wiedzę posiadać a Gazprom już od 2005 roku rozsiewał w Rosji "czarne dla niej scenariusze" w przypadku, gdyby gaz łupkowy rzeczywiście zaczął być wydobywany, np. w Polsce?
To tyle pytań... Ja osobiście nie wierzę w żadne samobójstwo! A. Lepper nie był typem "depresanta"... Zresztą depresje wśród "chłopów" zdarzają się niezmiernie rzadko. To twardzi ludzie! Nigdy zbytnio na Leppera nie narzekałem i nie krytykowałem go. Raczej parzyłem nieraz z sympatią... jak wołał "Balcerowicz musi odejść!!!" i wprawiał we wściekłość niektórych... Niestety został "wciągnięty" w grę, którą zrozumiał dopiero niedawno... Milczał, bo wiedział, że musi milczeć... ale niestety był niepewny, "nie swój"... A mógł popatrzeć "na Kostuchę" z różnych stron... CIA (Klewki i talibowie), WSI (źródło powstania partii Samoobrona), FSB, PO, PiS, UE, USA, Syjoniści (ku jeszcze większemu polskiemu: misz-masz i przyszłej Judeopolonii i nienawiści do katolicyzmu... Osobiście przychylam się do zabójstwa... ale przez kogo?
No może ostatnie pytanie, co by nie kończyć dla niektórych feralną 13-tką... :
14. Czy .... ciąg dalszy nastąpi...,
Pozdrawiam
P.S.
Tekstu opublikowałem bez korekty ex post. Jest wynikiem wzburzonych emocji i być może wykorzystałem w nim zasłyszane lub przeczytane u innych blogerów sugestie. Jeżeli faktycznie użyłem ich jako swoje to w żadnym przypadku jako celowy plagiat... musiały być tak zbieżne z moimi ocenami, iż uznałem je za "wytwór" moich własnych przemyśleń. W taki przypadku przepraszam innych blogerów i mam nadzieje, że nie poczytają mi tego za złe...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
("Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!")
http://krzysztofjaw.nowyekran.pl/post/23092,dlaczego-zginal-a-lepper
Tadeusz Szczyrbak poleca: Mirosław Dragon - Autorka Rodła mieszkała w stolicach, ale wybrała Olesno

Janina Kłopocka mieszkała w Oleśnie w latach 1945-1948. Później odwiedzała mieszkających tu brata i siostrę. Grób autorki Rodła znajduje się na oleskim cmentarzu komunalnym przy ul. Powstańców Śląskich.
OLESNO. Na cmentarzu komunalnym przy ul. Powstańców Śląskich znajduje się nagrobek Janiny Kłopockiej, twórczyni znaku Rodła. Mieszkała u nas zaledwie kilka lat, ale chciała spocząć właśnie w Oleśnie.
Mieszkała w Berlinie, Warszawie, Częstochowie, ale na miejsce wiecznego spoczynku wybrała właśnie Olesno.
Wychowywała się w Niemczech, dokąd wyjechała wraz z rodzicami jako czteroletnia dziewczynka z Koźmina w Wielkopolsce.
Kłopoccy zamieszkali w Berlinie. Janina ukończyła w niemieckiej stolicy Akademię Sztuk Pięknych. Została działaczką Związku Polaków w Niemczech. To właśnie jej, młodej studentce Akademii Sztuk Pięknych, związek powierzył stworzenie znaku.
Wszystko zaczęło się od tego, że pruskie władze zakazały mniejszości polskiej używania znaku Orła Białego oraz biało-czerwonej flagi.
Z tego powodu Związek Polaków w Niemczech zdecydował, że trzeba stworzyć nowy symbol polskiej narodowości.
Zadanie to zlecono właśnie Janinie Kłopockiej. Liderzy Związku Polaków w Niemczech postawili też wymagania.
- Miał to być znak typowo polski, prosty i łatwy, aby każde dziecko bez trudu mogło go zapamiętać i narysować na murze czy na piasku - wspominała po latach Janina Kłopocka.
Młoda plastyczka wpadła na pomysł, że oczywistym symbolem Polski jest Wisła, biegnąca od południa do północy kraju, z gór do morza. Kłopocka nakreśliła bieg Wisły od Karpat do Bałtyku trzema prostymi liniami.
Powstał charakterystyczny biały zygzak. Plastyczka umieściła go na czerwonym tle. Na Wiśle zaznaczyła jeszcze kreską kolebkę polskości - królewskie miasto Kraków.
W ten sposób powstał znak Rodła. Został on na tyle sprytnie zaprojektowany, że nie wzbudził podejrzliwości niemieckich urzędników.
- Niemcy początkowo nie bardzo rozumieli, co przedstawia ten znak - opowiadała Janina Kłopocka. - Niektórzy nawet uważali, że to pół swastyki!
Janina Kłopocka była też autorką wizerunku patronki Związku Polaków. Wykonała kolorowy drzeworyt przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem, ubraną w polski strój ludowy. Dzieło to zobaczył ks. Bolesław Domański, prezes Związku Polaków w Niemczech. Zachwycił się wizerunkiem, nazywając go Matką Boską Radosną. Ksiądz Bolesław Domański był wówczas proboszczem w Zakrzewie koło Piły.
W 1937 roku, w znajdującym się w Zakrzewie Domu Polskim, Janina Kłopocka stworzyła imponujące malowidło ścienne. Namalowała 16 obrazów pod wspólnym tytułem: „Rok polski w obrzędach ludowych”. Po wybuchu wojny gestapo rozkazało malowidło pokryć tynkiem. Po latach fresk zrekonstruowano, można go oglądać do dzisiaj.
W 1939 roku Janina Kłopocka przeniosła się do Warszawy i działała w podziemiu.
W 1944 roku uciekła przed gestapo do Częstochowy.
Jej obrazy i grafiki zostały jednak w stolicy i spłonęły w czasie powstania warszawskiego.
Z Częstochowy do Olesna jest już tylko 50 kilometrów. Janina Kłopocka trafiła do nas jeszcze przed końcem wojny, ale już po przejściu frontu, w marcu 1945 roku.
Zapisała pierwsze wrażenie po przyjeździe do Olesna.
- Jechaliśmy długo. Wreszcie tablica z czarnym napisem Rosenberg - pisze Janina Kłopocka. – Wjeżdżamy w szeroką ulicę. Stoimy na rynku w Oleśnie. Przed nami i wokoło nas wstrząsający czworobok grozy. Zgliszcza i ruiny.
Rządy w Oleśnie objął starosta Ludwik Affa. Zatrudnił Kłopocką na stanowisku kierownika referatu kultury i sztuki w starostwie w Oleśnie.
Autorka znaku Rodła zabezpieczała i inwentaryzowała dzieła sztuki, ocalałe z działań wojennych. Zachwycona była drewnianymi kościołami. Samo Olesno ma aż dwa takie kościółki: św. Anny i św. Rocha.
Po trzech latach Kłopocka wróciła do Warszawy, gdzie podjęła pracę jako grafik w ministerstwie przemysłu. W marcu 1949 roku została aresztowana przez UB. W więzieniu na Mokotowie spędziła ponad cztery lata.
Została zwolniona w ciężkim stanie zdrowia w grudniu 1953 roku. W 1957 roku Sąd Najwyższy zrehabilitował ją.
Janina Kłopocka zamieszkała w Warszawie. Nadal odwiedzała jednak Olesno, tutaj mieszkał jej brat Marian oraz siostra Łucja.
Od 1982 roku na oleskim cmentarzu przebywa także sama Janina Kłopocka.
Andrzej Lepper nie żyje - dla kogo był groźny?
PANIE ANDRZEJU !!!... larum grają !
Gdy pętla na TWEJ szyi odprowadzała CIĘ do świata ..już lepszego , głęboko wierzę w to , że łza spływająca po TWEJ twarzy była przekazem dla nas , byśmy siłę walki o skrzywdzonych brali z TWEGO cierpienia !
Nędza przeciwko , której nie zawahałeś się wystąpić...NADCHODZI ! , polityczna podłość NADESZŁA !!! Panie ANDRZEJU .....larum grają , a TY co ?... Nie dzwonisz , nie nawołujesz ? Nie organizujesz skrzywdzonych do marszu ! Panie Andrzeju ! zabierz NAS na BARYKADY walki z NĘDZĄ !!!! NIE ZOSTAWIAJ NAS !!! upodlonych ! .....
Byłeś najodważniejszym z odważnych , wziąłeś na swoje plecy ciężar odpowiedzialności za bezpardonową walkę o zgnojonych i zapomnianych , o pozbawionych praw do minimum egzystencji ... To TOBIE zakładano kajdany , gdy inni obiecywali kanapki do aresztu.... Podpisywałeś petycje , gdy innym brakowało odwagi przyznać się do współudziału w legionach straceńców... Tak wielu idących po TWYCH plecach osiągało to o co nie walczyłeś !!! Osiągnąłeś to czego inni nie mogli wymarzyć , fotel Marszałka Sejmu RP , fotel V-ce Premiera rządu RP , fotel ministra , fotel szefa klubu parlamentarnego...
NIE DLA SIEBIE !!! Nie dla własnej satysfakcji !!! A dla Nas... Dla zapomnianych , dla pozbawionych praw i dostępu do kromki chleba...
Upominający się o krzywdę , upominający się o cierpienie wśród zastawionych stołów majętnych zawsze będzie postponowany przez media ich reprezentujące... Nikt kto Ciebie nie szanował nie akceptował TWOJEGO upominania się o los biedaków , nie zrozumie TWOJEJ samotnej walki o tzw. zwyczajnego , zapomnianego obywatela !.. Wdarłeś się na salony , bez ich przyzwolenia... Wdarłeś się do parlamentu mimo ICH braku akceptacji ... Próbowałeś realizować program mimo ich kategorycznego braku zgody .. Wypowiedziałeś w parlamencie te słowa , których nigdy i nikt nie odważyłby się wypowiedzieć !
Robiłeś to nie dla SIEBIE , robiłeś to dla Nas !! Dla takich ja TY...
Wyróżniałeś się jednak tym , że miałeś odwagę powiedzieć publicznie DOŚĆ ! I tego nikt przyzwoity zapomnieć CI tego nie może.. Zostaniesz w naszych sercach Andrzeju...
Pozwól przy tej okazji , że wspomnę o Twoim przyjacielu , Wiesławie Podgórskim ( to Ten w czapce góralskiej zawsze przy Tobie ) , który dni temu kilka - jak TY , na własną prośbę odszedł do domu Ojca - nie wytrzymał , nie sprostał , ale kochał i był kochany... Odznaczony orderem nad orderami " Orderem Uśmiechu " i wielu kilogramami innych.. Twórca parku rozrywki " Cricoland " poszedł tam by Tobie wyjednać lepsze , zasłużone miejsce w domu Naszego Ojca ...
Kochajmy ludzi, tak szybko odchodzą
Odchodzą bo taka jest wola nieba
Albo opuszczają uważając ,że tak właśnie trzeba
Pozostawiając wielką pustkę po sobie
Pogrążając nasze serca w głębokiej żałobie
Kochajmy też tych ,którzy są z nami
Dzieląc się z nimi wspólnymi troskami
Nie zamykajmy się za życia w martwej ciszy
Bo po naszej śmierci nikt nas już nie usłyszy
Panie Andrzeju !!! Tak pusto , tak smętnie jest dzisiaj w Polskim domu... I niech już tak pozostanie...Będzie pamiętać , że los i Ojciec dał nam CIEBIE , by pomni TWOICH nauk iść zawsze drogą o upominania się o Nas skrzywdzenie...
Tak wiele razy miałem zaszczyt spotkania się z Panem i wymiany poglądów o sposobach zaradzeniu złu i zgodnych z prawem i Konstytucją RP rozwiązania problemów Polaków bez perspektyw...Nie zapomnę tych spotkań !!!
Mój Kiciuś ( moją żona ) na tych spotkaniach śpiewała Panu swoją piosenkę...( na Pana prośbę bisowała )... dzisiaj zaśpiewa Panu po raz ostatni...
Spoczywaj w Bogu Panie Andrzeju... Był Pan PRZYZWOITYM CZŁOWIEKIEM , PRZYZWOITYM POLAKIEM , SZLACHETNYM ŻÓLNIERZEM LUDZI BIEDNYCH..
http://legionista.nowyekran.pl/post/22969,panie-andrzeju-larum-graja
Manewry przedwyborcze: Nathanel - Ziobro przyCzumował do Platformy

Niech mnie ktoś uszczypnie. Wiceprezes PiS, Z. Ziobro, leży plackiem przed funkcjonariuszem PO. Czyżby kolejna zdrada w PiS ? A może to tylko Magdalenka?
http://www.youtube.com/watch?v=dZRL4WsLYhY&feature=player_embedded
Zbigniew Ziobro również nie szczędził słów pochwały - Wynik prac komisji to jest sukces jednego człowieka. (...) Mam na myśli przewodniczącego Czumę, dlatego że musiał wykazać się ogromną osobistą odwagą, siłą charakteru, siłą woli, aby nie ulec presji nacisków i nie sporządzić raportu a la Ryszard Kalisz, raportu pod zamówienie polityczne.
Trzeba mieć odwagę żeby być uczciwym człowiekiem !!!! To tak mówi były minister sprawiedliwości wice Prezes drugiej co do wielkości partii w Polsce? Co wyście z tym krajem ,łobuzy, zrobili ?
Na takie dictum jest tylko jedno wytłumaczenie : Albo strach przed Trybunalem Stanu przesłonił panu Ziobro wzrok i szykuje się kolejna zdrada w PiS , albo "przebiegły" PiS szykuje rozłam w Platformie.
Wygląda na to że obowiązuje opcja nr 1, bowiem nie jest to pierwszy przykład samowolki magistra Ziobro.
Jak w praktyce wyglądały zasługi pana Czumy i jego starania o dojście do prawdy, udowadnia to video:
http://www.youtube.com/watch?v=yRF5_C7_dUg&feature=player_embedded
Teraz nikt chyba nie ma wątpliwości że wnioski komisji to ,jak pieje pan Ziobro ( wtóruje mu pan I.Janke) : wynik pracy JEDNEGO człowieka, pana Andrzeja Czumy.
Mister Ziobro występuje w jednym zespole z red.Janke.Na zmianę dmuchają w tą sama trabkę i śpiewają hymny na cześć Czumy.
Pan Ziobro ani słowem nie podkreślił zasług pani poseł PiS -Wróbel, która jak widać walczyła jak lwica, ale to zapewne zasluga Czumy, ktory ja mobilizował.No i Mularczyk to też statysta. Ani słowa o Jaroslawie Kaczyńskim i innych wspóloskarżonych, ani slowa o PiS i zwycięstwie PiSu w tej konfrontacji. To tak wypowiada się wiceszef Partii?
Oto co powiedziałby Nathanel ( na jego miejscu):
"Proszę państwa . Po raz kolejny okazuje się ,że fałszywe oskarżenia rządu PO ,wobec Premiera Jarosława Kaczyńskiego w świetle prawdy pękają jak mydlane bańki. Tak jak wkrótce pryśnie mit Platformy. Trzy lata jakie pan Czuma poświęcił na usiłowanie oczernienia Premiera Kaczyńskiego i ministrów jego rządu, oskarżenia budzące nienawiść do partii Prawo i Sprawiedliwość i prowadzące do mordu politycznego w Łodzi nie przyniosły. I nie mogły przynieść zakładanego przez PO rezultatu. Zwyciężyło prawo i sprawiedliwość. Teraz czekamy na dzień ogłoszenia wyniku wyborów, w których również Prawo i Sprawiedliwość zwycięży. Wówczas doprowadzimy do wyjaśnienia wszelkich innych podłych oskarżeń i insynuacji. Pan Czuma okazał się jeszcze jednym nieudolnym działaczem parti rządzącej. Dziękuję wszystkim sympatykom i działaczom PiS, którzy nigdy nie zwątpili w nas i którzy nigdy nie dali wiary podłym, fałszywym oskarżeniom... "
Można oczywiście ostrzej i dobitniej ,ale ja jestem z natury delikatny więc się ograniczam.
Zamiast tego usłyszelismy cośmy usłyszeli .Lizusowski pean na cześć Czumy.
Jak wspomniałem mogłoby to wyglądać na usiłowanie spowodowania rozłamu w PO. Może nawet na to wskazywałyby słowa pana Mularczyka :"Z satysfakcją przyjmujemy ten raport."
Według niego, przeprosić powinni dziennikarze i publicyści, którzy twierdzili, że było odwrotnie. - Myślę, że po tym raporcie te osoby przeproszą pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobrę, Mariusza Kamińskiego, Bogdana Święczkowskiego - powiedział.Podejrzanie pojednawczo wypowiada się tez pani Wróbel.
Jeśli dodamy do tego:
"Nie pozwolę, żeby komisja stała się lawetą do strzelania wobec jakiejkolwiek partii politycznej, w szczególności jeśli chodzi o PiS Andrzej Czuma "
to znajdziemy się w środku lata na jakimś koszmarnym,śliskim, zamarzniętym szambie. Trudno sobie wyobrazić ,że nagle pan Czuma odnalazl jakieś polityczne zaskórniaki i doszedl do wniosku że stać go na prowadzenie niezależnej polityki. Nie należy on przecież do głównych figur w PO, a przecież nawet Schetyna stulił uszy przy ustalaniu list wyborczych. Pan Czuma nawet jeśli jest jakąś figurą to jest to figura z wosku i odrobine POdgrzana rozpuści się w nicość. Słodyczy pana Ziobro nie usprawiedliwia nawet to, że tak naprawde raportu NIE MA , bo Komisja go jeszcze nie zatwierdziła. Przytomny i strachliwy polityk jak on, faktycznie zamiast wygłaszać expose jakie mu napisalem, powiedziałby że skoro nie ma jeszcze ostatecznej wersji raportu to on z opinią poczeka na jego ostatecznne roztrzygniecia.Nie chwaliłbym dnia przed zachodem słońca chociażby ze wzlędu na takie stwierdzenia jakie padly z ust Mularczyka:".... we wnioskach projektu raportu stwierdzono, iż większość zarzutów, które komisja badała, nie znalazła potwierdzenia.... " .
Ale mniejsza część potwierdzenie jakoby znalazła. A więc kij JEST i póki co zażeramy MARCHEWKĘ.
Jako zwolennik teorii spiskowych skłaniam siędo wniosku iż widzimy symptomy spisku anty Kaczyńskiemu. Nie chcę krakać, bo zapowiedziałem juz raz zdrade Poncyliusza, po tym jak zobaczyłem w TV jakieś obrazki z jego zabawy z dziećmi w przedszkolu; bodajże. Prawda ,że był to niewinny sygnał budowania autorytetu kandydata na zdrajcę tzn chcialem powiedzieć na nowego lidera.
Tak jest i teraz. W sztabie PiS powinny migać wszystkie lamki alarmowe i wyć syrena. Jednak wyrwanie się pana Ziobro przed szereg w Brukseli to nie przypadek i nie element kampanii PiS.
Teraz tylko czekać jak słowa pana Ziobro zobaczymy w którymś spocie agitacyjnym PO. Ja bym je wykorzystał więc nie myślę że ten drugi Igor z takiej okazji nie skorzysta.
I jeszcze jedno. Mularczykowi trzeba wyrwać język. Powiedział że za "afere" powinni przeprosić : PUBLICYŚCI i DZIENNIKARZE. Toż to czysty SABOTAŻ ! Nie politycy PO ale media ? Dżizus, jak mawiają lemingi.
Dwa miesiące przed wyborami muł Mularczyk wszczyna wojnę z mediami z którymi PiS ma i tak, delikatnie mówiąc , nienajlepsze układy. Można mi należy media winić za brak obiektywizmu, ale to nie media powołały Komisję dzięki, której Ziobro może sobie zawiesić zdjęcie Czumy nad małżeńskim łóżkiem.
PS. Chyba nikt nie jest tak naiwny, aby mówić o solidarności byłych ministrów sprawiedliwości ...
http://nathanel.nowyekran.pl/post/22866,ziobro-przyczumowal-do-platformy
Polecane: Artur Śliwiński - Wielka Debata. O suwerenności państwa Polskiego
Staje się niezwykle pilne, aby do świadomości Polaków dotarła rzetelna odpowiedź na pytanie o suwerenność państwową. Nie może to być odpowiedź zero-jedynkowa, lecz pełna i obnażająca liczne przekłamania.
Nie może to być odpowiedź dotycząca wyłącznie strony formalno-prawnej, lecz dotycząca całokształtu bytu narodowego. Nie może to być także odpowiedź emocjonalna, odwołująca się do minimalistycznego patriotyzmu.
Pytanie o suwerenność jest bowiem pytaniem fundamentalnym, tworzącym podstawowy punkt widzenia na procesy i wydarzenia zachodzące w ciągu wielu lat w Polsce oraz warunkującym rzetelne rozeznanie przyszłych problemów i możliwości.
Fatalne zaniedbanie
Pytanie o suwerenność zostało celowo zepchnięte w Polsce na margines wszelkich dyskusji publicznych, których zresztą jest niewiele. Spowodowało to zatrważające wyjałowienie myśli społecznej i politycznej, a także jej oderwanie od realnych zjawisk gospodarczych i demograficznych, od galopującego zacofania w sferze nauki i techniki, od upadku kultury itp. Wbrew pozorom, procesy te powinny być najważniejszym przedmiotem myśli społecznej, jeśli ma ona zachować realizm i społeczną użyteczność.
Pytanie o suwerenność i jego synonimy są pytaniami organizującymi całość zapatrywań na te procesy, z natury rzeczy skomplikowane, nieharmonijne i nierównomierne. Jeśli jednak zastanowić się, dlaczego są one przemilczane (w skrajnym przypadku bagatelizowane), zwłaszcza w kręgach władzy państwowej, konkluzja nasuwa się sama. Jest to przejaw zakłamania i zwodzenia społeczeństwa ukrywającego nieprzyjemną lub wręcz groźną dla tych kręgów odpowiedź.
Najważniejsze są podstawy egzystencjalne społeczeństwa. Suwerenność państwowa zakłada, iż warunki egzystencjalne dla społeczeństwa (duchowe i materialne) są powszechnie znane i bezdyskusyjne, a ocena ich znaczenia nie wymaga szczególnych predyspozycji (lecz uczciwości, kultury i kompetencji). Dlatego sieć ograniczająca podważanie warunków egzystencji może i powinna być szczelna i trudna do rozerwania. Innymi słowy, na podstawowym poziomie dobro publiczne nie podlega dyskusji i nie ma żadnych ograniczeń, które władze mają prawo wprowadzać. To jest właśnie istota suwerenności.
W szczególności, odpowiedź na pytanie o suwerenność musi obejmować rozeznanie w sprawach społeczno-ekonomicznych. Chodzi tutaj o najważniejsze wymiary życia społeczno-gospodarczego.
Po pierwsze, proces utraty suwerenności diametralnie zmienia warunki życia społeczno-gospodarczego, albo mówiąc dosadnie – rujnuje społeczeństwo i zagraża jego egzystencji. Dzisiaj mamy kolosalną przepaść między oficjalną oceną „dorobku” ostatniego dwudziestolecia (popularyzowanego wbrew faktom i elementarnej logice przez agendy rządowe) a bezstronną analizą makroekonomiczną tego okresu. Z czasem małe kłamstwa i oszustwa stały się większe, dochodząc do absurdalnych rozmiarów. Założenie, że można forsować je w nieskończoność (korzystając z przewagi w środkach masowego przekazu) jest naiwne. Takie spektakle zawsze kończą się klęską lub narzuceniem brutalnej dyktatury policyjnej. W tym właśnie przełomowym momencie znajduje się Polska. Znajdujemy się prawdopodobnie w przededniu (oby krótkotrwałej) dyktatury policyjnej.
Społeczeństwo polskie traci ostatnie dobra materialne. Tracąc te dobra, traci podstawy egzystencji. Nie traci ich oczywiście z własnej woli, ani z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. W sprawach tzw. prywatyzacji (czyli agresywnego przejmowania lub likwidacji kapitału polskiego) nie miało ono nic do powiedzenia. Przyjmowane przez Sejm ustawy były często jaskrawo sprzeczne z interesem ekonomicznym Polski. Jednocześnie owa „prywatyzacja” sama stała się potężnym czynnikiem demoralizacji władzy i biznesu. Kapitał zagraniczny (w tym szczególnie zachłanny i bezwzględny kapitał finansowy oraz przestępczości międzynarodowej) zyskał status nienaruszalności. Służby specjalne, które powinny chronić interesy ekonomiczne Polski, zostały „przekierowane” na obce interesy.
Wprowadzono oficjalnie doktrynę neoliberalizmu, której istotą jest rozbijanie wspólnot. Tak więc z jednej strony osłabiano społeczeństwo polskie wyzuwając je z należnych dóbr i warunków materialnych, zaś z drugiej – osłabiano niszcząc więzi społeczne i organizacyjne.
Na tych przesłankach ukształtowany został najbardziej nieefektywny system rządów.
Na te procesy i wydarzenia należy spojrzeć przez pryzmat utraty suwerenności. W innym przypadku będą one postrzegane jako fatum losu lub przejaw braku instynktu samozachowawczego. Ujmowanie sygnalizowanych procesów czy wydarzeń poza dyscyplinującym poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie o suwerenność jest fatalnym zaniedbaniem. Pojawia się wówczas okazja do przemycania dwulicowych stanowisk: rzekomej troski o interesy polskie, a zarazem likwidowania kolejnych obszarów suwerenności.
Po drugie, pytanie o suwerenność wymaga rozpoznania, czy współcześnie pojawiły się jakieś realne warunki harmonijnej współpracy międzynarodowej w duchu „ustępowania z suwerenności”. Trzeba oczywiście odsunąć się od propagandowych lub pseudonaukowych dywagacji o zmierzchu państw narodowych, potrzebie wzmocnienia prawa międzynarodowego i konieczności skoncentrowania prerogatyw politycznych na poziomie globalnym. Nie można zapominać jednakże, że rzeczowa ocena sytuacji w świecie współczesnym wskazuje na potrzebę ścisłej współpracy międzynarodowej i instytucji o zasięgu światowym, niestety zarazem istnieje wielkie (i nadal rosnące) ryzyko przechwycenia tych prerogatyw przez czynniki prące do dominacji lub przez siły imperialne.
Światowy kryzys ekonomiczny uwalnia nas od dwóch iluzji. Od jednej, jakoby instytucje międzynarodowe (zwłaszcza finansowe i polityczne) służyły ogólnemu dobru, a nie stanowiły terenu realizacji ambicji narodowych i korporacyjnych (w duchu dominacji lub imperializmu). Od drugiej, jakoby problemy globalne, których rozwiązanie wymaga kooperacji międzynarodowej, mogły być długo odkładane ad acta.
Postulat ograniczenia suwerenności w imię nieodzownej kooperacji międzynarodowej nie może być w tych warunkach wystawianiem weksla in blanco. Widać gołym okiem, że brakuje podstawowych przesłanek ograniczania własnej suwerenności, ponieważ te ograniczanie jest stale i bezrozumnie nadużywane przez dominujące siły. Tak wygląda dziś w Unii Europejskiej, która okazuje się bardziej sprawnym instrumentem realizacji partykularnych interesów korporacyjnych i narodowych, szkodliwych dla zdominowanych ekonomicznie i politycznie krajów, aniżeli organizacją działającą w duchu europejskiej solidarności.
Na tym tle konieczne jest rozstrzygnięcie, czy dwudziestoletnie doświadczenie okresu tzw. transformacji w Polsce oraz problemy uzewnętrznione i spotęgowane przez kryzys światowy dają podstawy, by oczekiwać jutrzenki dla pozbawionej suwerenności Polski. Po co się dalej zwodzić?! Utrata suwerenności owocuje ubóstwem i uciskiem, utratą wolności i upodleniem, a dalej buntem i klęskami. Po co się zwodzić?! Utrata suwerenności przekreśla na dziesiątki lat szanse dla obecnych i przyszłych pokoleń Polaków.
Doświadczenie historyczne jest znowu w cenie.
Szanse na odzyskanie świadomości
Wielu przenikliwych ludzi, analizujących gwałtowne zmiany w gospodarce światowej i towarzyszące im zaburzenia geopolityczne dostrzega w nich niepowtarzalną szansę odzyskania przez Polskę suwerenności państwowej. To jest szansa porównywalną z tą, która powstała u schyłku I Wojny Światowej i tak dobrze została wykorzystana.
Ale na przeszkodzie piętrzą się jak zwykle przeszkody. Po pierwsze, wiedza o obecnych przemianach w gospodarce światowej, stanowiących nie tyle skutek globalnego kryzysu ekonomicznego, ile raczej scenariusz nadal rozkręcającego się kryzysu, na ogół jest w Polsce słaba albo traktowana jako „specjalistyczna”. To oczywiście nie może być przypadkowe, gdyż liczne ośrodki propagandowe (krajowe i zagraniczne) mobilizują całą energię dla propagowania tezy, że współczesny kryzys jest zjawiskiem krótkotrwałym, drugorzędnym, a nie potężnym wstrząsem tektonicznym. W szczególności, chodzi o zaciemnienie i zafałszowanie społecznych i gospodarczych skutków kryzysu ekonomicznego w Polsce, a przy tym o zdjęcie z obecnych władz rządowych i parlamentarnych odpowiedzialności za obecny stan rzeczy. Szansa odzyskania suwerenności jest bowiem dla nich niebezpieczna.
Wydobycie na światło dzienne wiedzy o zachodzących w świecie przemianach i dokonanie nieodzownych przewartościowań jest dzisiaj pierwszym i najważniejszym warunkiem rozpoznania wspomnianych szans odzyskania suwerenności. Trzeba przy tym liczyć się z oporem ukształtowanych i utrwalonych przez ponad dwadzieścia lat kompradorskich ośrodków politycznych i finansowych, które nie tylko zdominowały urzędy i rynek, lecz także wplątały się w liczne sieci wywiadowcze i kryminalne. Chociaż ośrodki te są słabe, praktycznie niezdolne do samoistnego działania (bez silnego wsparcia zewnętrznego), jednak mogą być wykorzystane do kolejnego, bezpardonowego ataku na pozostałości suwerenności w sferze gospodarczej, co już widać (np. próbę zalegalizowania przy ich pomocy przejęcia zasobów naturalnych Polski przez kapitał zagraniczny).
Jednak także wsparcie zagraniczne nie jest tak pewne jak przez ostatnie kilkanaście lat. Do takiego stwierdzenia upoważnia przede wszystkim fakt słabnięcia – zwłaszcza pod względem finansowym - zagranicznego „sponsoringu”, a przede wszystkim zwrot dokonujący się w opinii światowej. Opinia światowa szybko przeszła od aplauzu lub milczącej zgody do zdecydowanej dezaprobaty praktyk finansowych, politycznych i militarnych stanowiących kanwę imperialnych sukcesów (głównie Stanów Zjednoczonych).
Po trzecie, o ile kompradorskie ośrodki polityczne i finansowe są raczej słabe i nieliczne, o tyle ich zaplecze – masa oportunistyczna – zmienia zwrotnicę. Dzisiaj względy oportunistyczne przestają działać na korzyść wspomnianych ośrodków, a ich usługi podtrzymujące dobrą koniunkturę dla tej masy są coraz gorsze. Jakąś przeszkodą jest jeszcze inercja i ślepota.
Po czwarte (wielu ludzi stawiałoby to na pierwszym miejscu), proces wyzywania Polaków był pomyślany jako osłabianie i nadal jest traktowany jako oznaka ich postępującej słabości. W tym rachunku obliczonym na osłabianie Polaków łatwo rozpoznać prymitywny darwinizm. Kryje się w nim błąd lekceważenia uśpionej siły duchowej, a także determinacji „nie mających nic do stracenia”. Kryje się w nim błąd ignorowania polskiego doświadczenia historycznego.
Na czym polega istota szans odzyskania suwerenności państwowej?
Polega na tym, że założenie (lub cel) likwidacji Polski jako organizmu państwowego i narodowego w zmienionych warunkach globalnych jest nierealne. A bez tego założenia (lub celu) dalsze osłabianie i niszczenie potencjału Polski przeciwstawi ją dotychczasowym fałszywym sojusznikom - grabieżcom, a więc będzie dodatkowo osłabiało ich pozycję międzynarodową; wzmocni niebezpieczne dla nich siły odśrodkowe, sprowokuje działania odwetowe. To nie są bajki, to realna konsekwencja uporczywej kontynuacji imperialistycznych ambicji.
***
Warto powtórzyć raz jeszcze. Pytanie o suwerenność Polski jest pytaniem fundamentalnym. Wyraża ono punkt widzenia, który ujawnia powierzchowność licznych oświadczeń i „uzasadnień” dotyczących sytuacji i perspektyw Polski, praktycznie we wszystkich wymiarach życia narodowego. Czyli jest to pytanie stawiające wymóg wytężonej pracy nad identyfikacją i objaśnieniem procesów społeczno-gospodarczych, które przebiegały w Polsce w perspektywie przynajmniej ostatnich dwudziestu lat. Jest to również pytanie, które weryfikuje propagandowe i pokrętne objaśnienia dzisiejszych realiów, często niestety będące jawnym nadużyciem zaufania społecznego, kombinacją technik marketingu politycznego, dezinformacji, a w ostatecznym rachunku eliminacji sprzeciwu wszelkimi sposobami. Jest to pytanie o szanse w gruntownie zmieniających się dzisiaj uwarunkowaniach globalnych.
http://monitor-ekonomiczny.nowyekran.pl/post/22626,wielka-debata-o-suwerennosci-panstwa-polskiego






