JoomlaWatch Stats 1.2.9 by Matej Koval
Start >>> KANDYDAT >>> Program >>> List Pana Jarosława Kaczyńskiego do członków PiS
niedziela, 05 września 2010 17:27

List Pana Jarosława Kaczyńskiego do członków PiS

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Warszawa, 1 września 2010

Szanowni Państwo

Członkowie Prawa i Sprawiedliwości

Szanowna Pani Droga Koleżanko

Szanowny Panie Drogi Kolego

Postanowiłem powrócić do stosowanego kiedyś w mojej poprzedniej partii – Porozumienie Centrum – obyczaju pisania listów prezesa partii do jej członków. Zarówno wtedy, w latach 90., jak i dziś, chodzi o bezpośredni przekaz pewnych informacji i interpretacji wydarzeń, które albo nie docierają do Koleżanek i Kolegów za pośrednictwem mediów, albo też docierają, ale w formie mocno zniekształconej, niekiedy całkowicie opacznej, przekręconej, i to intencjonalnie. Intencje te z reguły sprowadzają się do jednego celu: zaszkodzić naszej formacji, wprowadzić zamieszanie, zarówno w opinii publicznej, jak i w szeregach członkowskich.

Gdy spojrzymy na przeszło dziewięcioletnie dzieje Prawa i Sprawiedliwości, możemy łatwo zauważyć pewną prawidłowość. Otóż niezależnie od tego, że niemal zawsze jesteśmy traktowani przez większość mediów, a zwłaszcza przez te tworzące tzw. główny nurt, z wielkim dystansem i jednostronnym krytycyzmem (co łatwo dostrzec na tle traktowania naszych politycznych konkurentów), od czasu do czasu mamy do czynienia z momentami szczególnego natężenia skierowanych przeciwko nam akcji. Są to akcje o specyficznym charakterze, próbujące całkowicie nas zdezawuować, skłócić, podważyć pozycję kierownictwa partii, doprowadzić do kryzysu. Akcje te występują z reguły w momentach, w których mają miejsce jakieś korzystne dla nas wydarzenia lub zmiany sytuacji. Można powiedzieć, że gdy tylko „zaczerpniemy głęboki oddech”, natychmiast następuje próba pewnego rodzaju „przyduszenia” nas. Przykłady łatwo można mnożyć. Gdy powstało Prawo i Sprawiedliwość i sondaże pokazały, że nowa formacja ma pełne szanse na wejście do parlamentu, a być może nawet na dwucyfrowy wynik w wyborach, przeprowadzono operację „Dramat w trzech aktach”. To znaczy wyemitowano w telewizji film będący jedną wielką insynuacją na temat rzekomych związków PC, a w szczególności niżej podpisanego, z niejakim Januszem Iwanowskim-Pineiro, a przez niego z aferą FOZZ. Nie spotkało się to wtedy z pełnym poparciem innych mediów, niemniej bardzo nam zaszkodziło. Gdy jednak weszliśmy do Sejmu, uzyskując 9,5% głosów i 43 mandaty, w prasie niemal natychmiast zaczęły się ukazywać sondaże wskazujące, że mamy tylko 6% poparcia – a więc biorąc pod uwagę ówczesne realia byłby to ogromny spadek – a także liczne artykuły zapowiadające, iż z całą pewnością bracia Kaczyńscy rozbiją PiS, gdyż rozbijali już inne partie. Mój śp. Brat nie był nigdy wcześniej w żadnej partii (wbrew bardzo często głoszonemu poglądowi nie należał do PC i nie uczestniczył w jego pracach), ja zaś byłem w jednej, tj. PC, przy czym PiS w tej fazie swojej działalności, a więc jeszcze przed zjednoczeniem z Porozumieniem Prawicy, był prostą kontynuacją PC. Nigdy więc niczego nie rozbijaliśmy, ale fakty nie miały tu najmniejszego znaczenia – chodziło o to, by zaszkodzić.

Gdy śp. Lech Kaczyński został wybrany na prezydenta Warszawy, już po kilku tygodniach zaczęto go atakować za stan miasta, choć zastał jego administrację w stanie całkowitego rozkładu. A kilka miesięcy po wyborze, w lecie 2003 roku, przeprowadzono wielką akcję medialną w sprawie pomyłki, jaką popełnił w deklaracji majątkowej. Pomyłkę tę popełniła ogromna większość członków rządu, łącznie z premierem Leszkiem Millerem, oraz wszyscy prezydenci miast, ponieważ błędnie skonstruowano formularz. Nie przeszkodziło to jednak temu, że celem kampanii insynuującej w całkowicie absurdalny sposób świadome oszustwo, był tylko prezydent Warszawy. Akcja ta skutecznie, choć przejściowo, osłabiła zaufanie społeczne do Niego. Gdy na wiosnę 2005 roku wyprzedziliśmy w sondażach Platformę Obywatelską, partia ta zaczęła przeciwko nam szybką, ostrą, a czasem brutalną akcję, do której dołączyła się znaczna część mediów. Natomiast po zwycięskich wyborach 2005 roku rozpętał się wobec nas atak, który Ryszard Legutko słusznie określił jako wściekliznę polityczną. Trwał on bez jakiegokolwiek liczenia się z faktami przez cały dwuletni okres naszych rządów.

Po przegranej w 2007 roku nadano ogromny rozgłos wystąpieniu z PiS grupy dysydentów i podtrzymywano go długo, uzyskując realne skutki w postaci spadku naszych sondaży. Gdy przeprowadziliśmy na początku 2009 roku zjazd programowy w Krakowie, próbowano go ośmieszyć, używając do tego Janusza Palikota i jego zapowiedzi udziału w nim. Po wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku, w których nie uzyskaliśmy wyniku na miarę naszych aspiracji, ale i tak był on znacznie lepszy od oczekiwań naszych przeciwników, wróżących nam poparcie poniżej 20%, reakcja była charakterystyczna. Pierwsza, natychmiast po ogłoszeniu wyników, można rzec bez przemyślenia: PiS zaczerpnął drugi oddech. Ale zaraz potem zaczęła się potężna kampania mająca skłócić i rozbić partię, wyolbrzymić spory, jakie miały miejsce na listach (skądinąd niewłaściwe i bardzo szkodliwe – powinniśmy z nich wyciągnąć wnioski na przyszłość), doprowadzić do głębokiego kryzysu. Gdy w marcu 2010 roku odbył się kolejny kongres PiS, na którym zostałem wybrany na prezesa dużą większością głosów, gdzie bardzo dobrze wypadła część programowa, ze znakomitym wystąpieniem śp. Grażyny Gęsickiej, i na którym wystąpił prezes Polskiej Akademii Nauk (skądinąd bardzo charakterystyczne – media całkowicie pominęły ten fakt, gdyż nie mieścił się w konstruowanym przez nie obrazie PiS jako partii „obciachowej”), cała uwaga mediów skoncentrowała się na w najwyższym stopniu niefortunnym wpisie na twitterze Pawła Poncyljusza i aż do tragedii smoleńskiej sprawa ta była przez nie nieustannie podnoszona. Tragedia smoleńska i ponowne wybory prezydenckie zmieniły sytuację. Mimo przegranej uzyskaliśmy wyraźny wzrost poparcia, zarówno w porównaniu z poprzednimi sondażami, jak i wynikami wyborów w 2007 r. Chodzi o zdobyte 36,5% głosów w pierwszej turze, w której konkurowali przedstawiciele wszystkich liczących się ugrupowań, a także 47% w drugiej turze, które choć oznaczały przegraną, to jednak wskazywały, iż mimo wieloletniej, niezwykle intensywnej, skierowanej przeciw nam kampanii, wciąż możemy liczyć na poparcie prawie połowy społeczeństwa. Sondaże partyjne PiS doszły do 40%, a zdarzały się i lepsze. W badaniach prowadzonych przez nasze stronnictwo, które począwszy od 2005 roku znakomicie się sprawdzały, pięciokrotnie wyprzedziliśmy nawet PO, dochodząc do 44% głosów.

Zgodnie z tym, czego można było oczekiwać, nastąpiła reakcja, tzn. kolejna kampania przeciwko nam. I to – jak niestety zdarzało się w przeszłości – z wykorzystaniem członków partii albo ludzi z nią związanych. Chodzi o tzw. list Marka Migalskiego. Trzeba zwrócić uwagę, że nie jest to pierwsze wystąpienie tego europosła, który uzyskał mandat dzięki wysunięciu go przez grupę posłów śląskich i – co muszę przyznać – mojej akceptacji. Pomijając zachowania całkowicie kompromitujące, których nie będę tu opisywał, Marek Migalski już rok temu złamał ważny zakaz obowiązujący w PiS i wystąpił w dyskusji publicznej z Palikotem, czym ogromnie pomógł temu znajdującemu się wtedy w niełatwej sytuacji politykowi PO. Dziś jego całkowicie bezpodstawne merytorycznie i sformułowane w niedopuszczalnym tonie wystąpienie, ogłoszone w momencie, w którym prowadzone są sondaże partyjne, o czym jako politolog nie mógł nie wiedzieć, stało się elementem potężnej kampanii, której absurdalność jest z jednej strony zabawna, ale z drugiej jednak groźna. Powoduje bowiem zamieszanie w naszych szeregach, a także obniża poparcie społeczne dla nas.

Najwyższy czas wyciągnąć wnioski z tych powtarzających się wydarzeń. Są one następujące.

Po pierwsze, nie można w żadnym wypadku twierdzić ani przyjmować, że osoby w ten czy inny sposób związane z PiS, które biorą w tych wydarzeniach udział, robią to z dobrą wolą. Trzeba by założyć, że nie mają elementarnego rozeznania politycznego, a takie założenie nie znajduje jakichkolwiek podstaw.

Po drugie, należy zdecydowanie odrzucić wszelkie próby analiz kampanii wyborczej na podstawie założeń suflowanych przez niechętne nam media i prawd niezweryfikowanych przez jakiekolwiek empiryczne badania. Podstawą analizy, która jest prowadzona i która musi stać się przesłanką naszego dalszego postępowania, mogą być tylko fakty, liczba głosów, ich rozkład przestrzenny w poszczególnych regionach, miastach różnej wielkości, na wsi, porównania z wynikami poprzednich wyborów, analizy zachowań różnych typów elektoratów. Już wstępne rozpoznanie przeprowadzone tą metodą każe podać w wątpliwość różne głoszone w mediach stereotypy, np. ten o skuteczności tzw. miękkiej kampanii, nienawiązywania do sprawy Smoleńska itp. Nie ma dziś jeszcze podstaw do ostatecznych konkluzji, ale wiele wskazuje (choćby porównanie wyników w wielkich miastach z 2007 i 2010 roku), że skuteczność różnego rodzaju zabiegów mających zmienić mój wizerunek, a także znaczące ograniczenie tematyki kampanii, np. wykluczenie z niej niemal w całości kwestii związanych z postawą i poprzednią działalnością Bronisława Komorowskiego, nie przyniosło znaczących skutków. Dlatego ci, którzy dziś zabierają głos, przyjmując pozycję mentorów, w najlepszym razie wykazują się brakiem elementarnej wiedzy, któremu towarzyszy wskazana wyżej zła wola.

Po trzecie, powrót po kampanii, a dokładniej położenie większego nacisku na sprawę Smoleńska (gdyż sprawa Smoleńska, mimo zaleceń, była w pewnym zakresie podnoszona, np. w takich moich wypowiedziach jak „Wojna polsko-polska skończyła się tragedią” czy „Chłopcy bawili się zapałkami i podpalili dom” – to o politykach PO; czy w akcji prowadzonej przez Zbigniewa Ziobro, szczególnie na terenie województwa lubelskiego, skądinąd z bardzo dobrym rezultatem wyborczym) nie jest kwestią, którą można dyskutować w kategoriach innych niż zasadnicze. Jest to sprawa związana ze statusem naszej Ojczyzny, Polski, statusem wszystkich Polaków. To sprawa naszej lojalności wobec Rodaków w ogóle, wobec tych, którzy reprezentują polskie państwo, w tym Prezydenta RP. Wreszcie jest to sprawa lojalności wobec naszych Koleżanek, Kolegów, współpracowników, towarzyszy politycznej drogi. Postulat jej wyciszenia ma charakter, który można śmiało określić jako patologiczny, pokazujący głęboką degenerację naszego życia publicznego i niektórych jego uczestników.

Trzeba też podkreślić, że nasze inicjatywy, a w szczególności powołanie zespołu sejmowego, doprowadziły do pewnego ożywienia działań władzy w sprawie Smoleńska, choć nie doszło tu do zasadniczej zmiany. To znaczy nadal prowadzona jest polityka serwilizmu wobec Rosji. Jeśli połączymy to z innymi elementami obecnej polityki zagranicznej, np. jaskrawo widocznym klientyzmem wobec Niemiec, to jeszcze raz trzeba podkreślić, że sprawa Smoleńska w ostatecznym rozrachunku dotyczy statusu naszego kraju jako państwa niepodległego, odgrywającego podmiotową rolę w stosunkach z innymi państwami, w tym także z potężnymi sąsiadami.

Po czwarte, sprawa uczczenia śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, Jego Małżonki Marii i wszystkich Ofiar katastrofy jest także kwestią o zasadniczym znaczeniu moralnym. Zaniechanie starań o nie byłoby nie tylko skrajną nielojalnością, ale także zgodą na utrwalanie dominacji tych, którzy robią wszystko, aby zepchnąć Polaków do roli narodu (raczej grupy o bliżej nieokreślonej przynależności) uznającego swą niższość, zawstydzonych swoją historią i kulturową przynależnością zarówno wobec Zachodu, jak i wobec Wschodu. Lech Kaczyński wszelkimi sposobami, często skutecznie, czynnie i energicznie przeciwstawiał się tej dominacji, wypierał ją z naszego życia. Stąd nienawiść, jaką budził w tzw. establishmencie, i stąd trwałość tej nienawiści, także po Jego tragicznej śmierci. Stąd także niechęć, jaką budził wśród tych czynników zewnętrznych, dla których mało ambitna postawa Polski i Polaków jest bardzo wygodna.

Ci, którzy 10 kwietnia 2010 roku wybierali się do Katynia, niezależnie od różnic, jakie ich dzieliły, mieli uczestniczyć w wydarzeniu, które w zamyśle Prezydenta miało być kolejnym aktem odrzucenia wskazanej wyżej postawy. Zasługują więc na upamiętnienie, niezależnie od tego, że bardzo wielu z nich zasługuje na nie także ze względu na to, co uczynili dla Polski.

Po piąte, jednym ze sposobów atakowania PiS jest przypisywanie mi organizacji czy też inspirowania akcji obrony krzyża stojącego przed Pałacem Prezydenckim. Jest to insynuacja. Skierowaliśmy w tej sprawie list do wszystkich biskupów polskich. Szanujemy obrońców krzyża, traktując ich jako ludzi mocno związanych z wartościami religijnymi i patriotycznymi. Z oburzeniem odnosimy się do aktów jego profanacji, a także do niebywałej i nieprawdopodobnie wręcz wulgarnej agresji, jakiej ofiarą padają obrońcy. Jesteśmy oburzeni postawą Prezydenta RP, który wywołał konflikt, oraz władz rządowych i samorządowych Warszawy, które nie chcą przeciwstawić się łamaniu prawa i elementarnych reguł kultury. Jednak jako partia polityczna nie jesteśmy w ten spór zaangażowani. Proponujemy we wspomnianym liście do biskupów rozwiązanie. Z nadzieją odnosimy się też do społecznej inicjatywy Komitetu Społecznego na rzecz budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego i 95 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, ale zdajemy sobie sprawę, że w istocie wszystko zależy od władz państwowych i samorządowych. To one mogą doprowadzić do likwidacji konfliktu w ciągu jednego dnia, gdy tylko zechcą kierować się interesem społecznym i narodowym, a nie interesem establishmentu, który w istocie reprezentują.

Po szóste, zaangażowanie PiS w sprawę Smoleńska w najmniejszym stopniu nie może ograniczyć zaangażowania partii w inne bieżące przedsięwzięcia, zarówno dotyczące funkcji, jaką musi ona wypełniać jako opozycja, krytykując władzę – a jest do tego mnóstwo powodów – jak i wobec przygotowania do wyborów samorządowych, które są dla nas bardzo ważne.

Każdy baczny obserwator sceny politycznej może zauważyć, że te zadania są wykonywane. Trudność tkwi w mechanizmie medialnym, koncentrującym się na wydarzeniach, na które jest zapotrzebowanie. A zapotrzebowanie jest na atak na PiS – za Smoleńsk, za krzyż, za rzekomą brutalność (chodzi o jednoznaczne stawianie sprawy roli takich osób, jak Palikot). Wystarczy podać przykład jednej naszej konferencji prasowej (7 sierpnia 2010) – 90% jej czasu poświęcono sprawom ekonomicznym i tzw. ustawie kompetencyjnej, czyli statusowi Polski w Unii Europejskiej, tymczasem przekaz medialny skoncentrował się prawie wyłącznie na sprawie Smoleńska. Stoi przed nami zadanie znalezienia sposobu ominięcia tych medialnych przeszkód i pracujemy nad tym.

Po siódme, wskazane wyżej sprawy stawiają na porządku dziennym zorganizowanie na nowo sposobu komunikowania się kierownictwa PiS i Klubu Parlamentarnego PiS z członkami partii. Zdaję sobie sprawę, że większość z Was nie ma po prostu czasu na dokładne śledzenie wszystkich wydarzeń, nawet tych bezpośrednio związanych z PiS, i siłą rzeczy może się znaleźć pod wpływem przekazów całkowicie lub częściowo zafałszowanych. Na najbliższym posiedzeniu Rady Politycznej mamy nadzieję przedstawić nowe sposoby działania w tej kwestii. Chcę jednak już tu zapewnić, że wszelkie informacje o mojej „abdykacji” czy dymisji są całkowicie nieprawdziwe. To samo dotyczy informacji o tym, że działam pod wpływem jakiejś mającej przewrotne cele grupy. Jedno, co mogę dziś powiedzieć, to to, że musimy koniecznie uporać się ze zjawiskiem nielojalności w naszym ugrupowaniu, z grami medialnymi prowadzonymi dla własnych celów itp. Brak pełnego zdecydowania w tej sprawie kosztował nas już zbyt wiele. Członkowie Klubu Parlamentarnego PiS i inne osoby z naszej partii zajmujące eksponowane stanowiska muszą wybrać lojalność lub pójść własną drogą. Nie oznacza to oczywiście, że uniemożliwiamy dyskusję. Często rozpowszechniane wiadomości, że istnieją w tej kwestii ograniczenia na posiedzeniach władz partyjnych, są nieprawdziwe. Chodzi o to, czy rozumiemy, że bieg historii uczynił nas dziś depozytariuszami wartości narodowych, o których pisała przed kilkoma miesiącami zmarła niedawno Zofia Korbońska: „Czy chcemy niepodległości? Na pytanie to powinien sobie odpowiedzieć każdy Polak na świecie, jeśli chce skorzystać z najważniejszego, jakie mu przysługuje, prawa wyboru. Chwila zastanowienia absolutnie niezbędna póki jeszcze jest alternatywa, póki istnieje możliwość wyboru (…)”. Tylko my możemy przeciwstawić się fatalnemu biegowi spraw, z którym mamy dziś do czynienia. Kwestia takiej lub innej taktyki jest zawsze do dyskusji, ale dyskusja ta musi się opierać na faktach, a nie na arbitralnie przyjmowanych i – jak pisałem – często suflowanych, a jednocześnie wygodnych dla nie chcących się narażać, założeniach. Musi uwzględniać cel, tzn. zmianę sytuacji naszego Kraju w wymiarze międzynarodowym i wewnętrznym.

Dziś rysuje się przed Polską perspektywa narodu kurczącego się (a wiele narodów europejskich, nie mówiąc już o innych, ma się liczebnie rozwijać), pozostającego daleko w tyle za innymi i wyprzedzanego przez innych, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy, poziom życia i poziom nauki. Wystarczy spojrzeć na to, w jakim tempie rozwijają się kraje, które łącznie mają przeszło 2,5 mld ludzi – Chiny, Indie, Brazylia, Rosja czy Turcja. Wystarczy uświadomić sobie, że jeśli chodzi o PKB na głowę jednego mieszkańca, nie tak odległe od Polski są już Brazylia czy Turcja, żeby zrozumieć, gdzie możemy się za niedługo znaleźć. A dodać do tego trzeba sprawę zaopatrzenia ludzi starszych i wiele innych negatywnych skutków społecznych, zmniejszania się populacji Polaków.

Polską nie mogą dłużej rządzić ludzie, których jedynym celem jest pilnowanie interesów establishmentu i którzy są jednocześnie głęboko przekonani, że w naszym kraju nic tak naprawdę zmienić się nie da. Którzy nie potrafi ą nawet wykorzystać środków „leżących wręcz na stole" (środki europejskie po prawie czterech latach, jeśli liczyć uczciwie, są wykorzystane w minimalnym stopniu), ale za to biorący się za zniszczenie tego, co stanowi jedyna moralną podstawę funkcjonowania naszego społeczeństwa, czyli religii katolickiej. Chodzi przy tym nie o kwestie wiary lub niewiary, tylko o świadomość, że to niszczenie jest jednoznaczne z otwieraniem drogi dla nihilizmu, który swoją twarz pokazuje, atakując w odrażający sposób krzyż i jego obrońców. W Polsce nie ma bowiem żadnego szerzej znanego systemu moralnego niż ten wyrastający z katolicyzmu. Dlatego jedyna realną dlań alternatywą jest nihilizm. Tylko my jesteśmy w stanie się temu wszystkiemu przeciwstawić. Dlatego mamy prawo i mamy obowiązek zewrzeć szeregi z całym zdecydowaniem, łącząc potrzebę dyskusji z potrzebą jedności, i zabiegać o to, żeby przyszłe wybory były dla nas zwycięskie.

Z wyrazami szacunku i serdecznymi pozdrowieniami,

Jarosław Kaczyński

 

http://www.files.jasnet.pl/wydarzenia/17016_&123.pdf

6 Liczba komentarzy:

  • Odnośnik do komentarzy Bobirobi sobota, 25 września 2010 10:11 Umieszczone przez: Bobirobi

    "...............W Polsce nie ma bowiem żadnego szerzej znanego systemu moralnego niż ten wyrastający z katolicyzmu.............."

    Ja bym dodał ......z dekalogu.

    Dla mnie to zdanie z listu Jarosława Kaczyńskiego zawiera kwintesencję niepodległego(nie mylić z odosobnionego) bytu Polski w UE czy na świecie. Czy Ci POlacy z tej strony platformianej są tak ślepi by nie widzieć (choćby na podst. historii),że z chwilą wyrzeknięcia się(zobojętnienia wobec wiary) naszej wiary(dzięki której zaszliśmy tak daleko!) i zapanowaniem nihilizmu staniemy się bezosobową ,bezkształtną i bezwartościową masą dającą się kształtować już tylko dowolnie jak plastelina przez UE i cały świat? "Mięsem" bez duszy? QUO VADIS szkieletów ludy???

    Nie wolno nam zaprzepaścić nadziei naszych przodków ,którzy niezłomnie strzegli tych wartości BOGA,HONORU i OJCZYZNY. Jeśli nawet polegniemy „przejechani przez walec nihilizmu” i takiej historii dla nas niekorzystnej ,to cóż będzie tak musiało być ale walczyć trzeba do końca by po śmierci można było godnie „Bogu spojrzeć w oczy”.

    Oby Jarosław Kaczyński miał siłę być dalej sobą tak jak nim jest ,czyli PATRIOTĄ.

    Tak trzymać....nie muszę przytaczać tego co Marszałek Piłsudski pisał o Narodzie, historii, pamięci ....etc... a ciśnie się to jak nic na usta. Np.:”...Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości...” albo „....Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium....”

    Reasumując Polska z „krzyżem”, ludzkim cierpieniem, to wartość dla świata a bez tego to tylko „pionek na szachownicy świata” :(
    Wiara to podstawa a reszta to właśnie realne działanie to np. to co w liście.:”........ przykład jednej naszej konferencji prasowej (7 sierpnia 2010) – 90% jej czasu poświęcono sprawom ekonomicznym i tzw. ustawie kompetencyjnej, czyli statusowi Polski w Unii Europejskiej...........”....itd...

    Oby Jarosław Kaczyński miał siłę...........

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Limonka czwartek, 23 września 2010 01:24 Umieszczone przez: Limonka

    Witam. Szoooook ! Dopiero w tym momencie natknęłam się na ten List w internecie, i jestem zszokowana. To jest coś strasznego, to co się dzieje, to jakiś horror, żyjemy w państwie jakiegoś trillera psychologicznego, w tej chwili mam takie wrażenie, po przeczytaniu tego listu. Sytuacja jest dramatyczna dla społeczeństwa i tym samym dla Polski. Od początku września wiem, że ów list istnieje, była o nim mowa w mediach, ale jakże był w nich ZMASAKROWANY, media przedstawiały nikłe jego fragmenty, i na dodatek zmanipulowane, przedstawione fragmenty ukazywały Pana Jarosława Kaczynskiego, jako dyktatora i niemal tyrana.... Zdania wyjęte z kontekstu i przeczytane z odpowiednim zaakcentowaniem niektórych słów i opatrzone odpowiednim komentarzem, i poszło w świat. List jest całkowicie o czymś innym niz przedstawiono go w mediach. To jest straszne jaka jest medialna manipulacja ludżmi. Biorąc jeszcze poprawkę na siebie, bo jestem bezwzglednie i całym sercem za Panem Kaczyńskim, cenię Go i szanuję bezgranicznie, wiem, że media zniekształcają totalnie Jego wizerunek, ale żeby aż tak, że ja , która jestem wyczulona na te manipulację, a pomimo to zrozumiałam całkiem inaczej przekaz tego listu, nie negatywnie, bo w moim przekonaniu nie ma miejsca nawet na iskierkę nieufności do Pana Kaczyńskiego, ale zupełnie inaczej !!! To jak odebrały ten list, a raczej jego przeróbkę medialną osoby obojętne, albo wręcz niechętne Panu Kaczyńskiemu ? Teraz idąc dalej w rozumowaniu, przeraża mnie to, że skoro list napisany na papierze, że tak powiem czarno na białym, można w taki sposób przedstawić, zmanipulować, to jak można manipulować wydarzeniami, i faktami, które nie są zapisane jak ten list jako dane trwałe. Co wiemy o Polsce , a jak jest naprawdę ? My mozemy mieć zupełnie inny obraz Polski w głowach wytworzony przez manipulatorów, niz jest w rzeczywistosci w Polsce. W tej chwili mam wrażenie, że żyjemy w serialu, że rzeczywistosć moze być kreowana, i fabularyzowana jak wątek serialowy, na potrzeby widza a zlecenie rządu. Media sa całkowicie zalezne juz od PO, to jest straszne moga wmawiac społeczeństwu co tylko chcą, co rzadowi na rękę, a p. Tusk pierwszy manipulator w kraju wraz ze swoją świtą może robić z Polską co tylko chce majac władzę rządową, i władzę nad mediami, czyli już władzę całkowitą, i to jest straszne. To taka szybka refleksja po przeczytaniu listu. Korzystając z okazji jeszcze chciałam zwrócić sie z gorącym apelem, może ktos przeczyta ten mój wpis, i może sobie przemyśli kilka spraw, wiec proszę wszystkich SZANUJCIE PANA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO, SZANUJCIE GO W SWOICH ŚRODOWISKACH, W SWOICH DOMACH, NIE POWTARZAJCIE TYCH BZDUR, NIE POWTARZAJCIE SŁÓW OSMIESZAJACYCH GO, NIE RÓBCIE TEGO, TO SŁYSZĄ WASZE DZIECI OD WAS I ONE TO POWTARZAJA W SZKOLE, WŚRÓD KOLEGOW, I TAK SZERZY SIE FAŁSZYWA PLOTKA I PROPAGANDA. TŁUMACZCIE DZIECIOM, ŻE NIE WOLNO OŚMIESZAĆ, REAGUJCIE NA TO GDY KTOS W WASZEJ OBECNOŚCI ŻLE MÓWI O PANU KACZYŃSKIM, CZY O ŚP. PANU PREZYDENCIE. DZIECI UCZA SIE SZACUNKU DLA INNYCH I DLA OJCZYZNY W DOMU RODZINNYM, OD BLISKICH, BO JAK NIE RODZICE TO KTO MA KSZTAŁTOWAĆ POGLĄDY MŁODZIEŻY. DBACIE O TO W CO WASZE DZIECI SIĘ UBIERAJĄ, JAKIE NOWE GRY IM KUPIĆ, JAKIEJ MARKI KOMPUTER, KOMÓRKĘ, TO NIE ZAPOMINAJCIE, ŻE TE DZIECI TEZ BĘDĄ CHCIAŁY MIESZKAĆ KIEDYS W WOLNEJ OJCZYZNIE, BEDĄ CHCIAŁY PRACOWAĆ I GODNIE ŻYĆ. BROŃCIE OJCZYZNY, BROŃCIE POLSKI, BROŃCIE WIARY, BROŃCIE PRAWDY, PRAWDZIWEJ HISTORII, BROŃCIE PANA KACZYŃSKIEGO, BO ON JEST OSTOJĄ TYCH WARTOŚCI, POLSKA JEST BARDZO OSŁABIONA, NIE MAMY JUZ NASZEGO OJCA ŚWIĘTEGO, NIE MAMY JUŻ NASZEGO PREZYDENTA LECHA KACZYŃSKIEGO... MAMY JUŻ TYLKO PANA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO TAK WSPANIAŁEGO CZŁOWIEKA, ODDANEGO OJCZYŻNIE CAŁYM SERCEM, ODDANEGO PRAWDZIE, POTRAFIĄCEGO POŚWIĘCIĆ SWOJE DOBRE IMIĘ W IMIĘ PRAWDY, WARTOSCI, OJCZYZNY, JEST TO WYBITNY I ŚWIATŁY CZŁOWIEK, WYBITNY I CO BARDZO WAŻNE UCZCIWY POLITYK, PRAWDZIWY PATRIOTA, A NIE FARBOWANY LIS, POTRAFIĄCY BRONIĆ INTERESÓW POLSKI, I POLAKÓW, CZYLI NAS WSZYSTKICH. ZASTANÓW SIE ZANIM POWIESZ JEDNO ZŁE SŁOWO O PANU KACZYNSKIM, JEŻELI JUŻ NIE Z SZACUNKU DO NIEGO JAKO WIELKIEGO, PRAWEGO, BARDZO MĄDREGO CZŁOWIEKA, TO UŚWIADOM SOBIE,ŻE W TYM MOMENCIE NISZCZYSZ POLSKE, I TYM SAMYM SIEBIE, PODCINASZ GAŁĄŻ NA KTÓREJ SIEDZISZ. MOŻEMY ZMIENIĆ POLSKĘ, ALE W TEJ CHWILI JEST TO MOZLIWE TYLKO W JEDEN SPOSÓB - ZACZYNAJĄC OD SIEBIE ! BARDZO PROSZĘ SIE NAD TYM ZASTANOWIĆ. POZDRAWIAM WSZYSTKICH MYŚLACYCH I WYCIAGAJACYCH WNIOSKI. ELZBIETA

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Marek Delimat czwartek, 09 września 2010 13:48 Umieszczone przez: Marek Delimat

    A więc z PiS-em nie jest wcale tak źle, jak niektórzy by z pewnością sobie tego życzyli. Weryfikacja i pewne podsumowanie dokonań, poszczególnych członków partii przebiega zgodnie z zapowiedzią Pana Jarosława Kaczyńskiego, który jeszcze raz bardzo klarownie określił niezbywalne pryncypia funkcjonowania stworzonej przez siebie struktury i konsekwentnie je realizuje. Jest to bez wątpienia postawa świadcząca o wielkim potencjale ideowym, drzemiącym w tej niszczonej systemowo organizacji i świadectwo jej wielkiej siły.
    Sam kilka dni temu zastanawiałem się głośno nad tym, czy owe zapowiedzi naprawy PiS-u nie są tylko czczymi deklaracjami, mającymi uspokoić głosy krytyki, płynącej pod adresem sztabu wyborczego i lokalnych liderów, ale teraz widzę, że deklarowana w liście determinacja staje się rzeczywistością.
    Jarosław Kaczyński, którego tak licznie poparli członkowie Wrocławskiego Komitetu, jest jedynym Polskim Politykiem, który ma wizję nowej, lepszej Polski i wizję tę, pomimo nieprawdopodobnych przeszkód, niezachwianie realizuje. Nikt więc też lepiej niż On nie widzi słabości i niedociągnięć we własnym obozie, i nikt lepiej od niego nie dostrzega konieczności zmian, które przybliżą nas do celu, dla którego żył i oddał życie ś.p. Prezydent Pan Prof. Lech Kaczyński – celem tym jest Wolna i Silna Polska.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy moderator wtorek, 07 września 2010 10:10 Umieszczone przez: moderator

    I "dyskusja" już trwa na całego. W telewizji, w radiu i w prasie, a także w internecie ruszyła cała kampania ośmieszenia i listu, i samego jego Autora. Okazuje się, że Katastrofa Smoleńska to najwyraźniej za mało. Teraz chodzi o to, żeby konsekwentnie i definitywnie zniszczyć Jarosława Kaczyńskiego, a wraz z nim całą partię. Później przyjdzie czas na tę część społeczeństwa, która wierna swym patriotycznym przekonaniom i przywiązana do ojczystej tradycji ośmiela się jeszcze upominać o Polskę i Polską Rację Stanu.
    Ale cóż, tak wielu Polaków już wyjechało z Ojczyzny, opuszczając "zieloną wyspę szczęśliwości", stworzoną przez PO, tak wiele majątku narodowego zostało rozkradzione i rozprzedane za bezcen, tak olbrzymie długi zostały zaciągnięte w naszym imieniu, że Polska jako Naród zaczyna już powoli tracić podstawy egzystencji. A do tego wszystkie dochodzi jeszcze pogłębiające się zubożenie społeczeństwa, rosnący fiskalizm bezpośredni i pośredni oraz bezwzględność bałamutnego prawa.
    Tak więc jeżeli to kogoś śmieszy to proszę się śmiać, gdyż tak „śmiesznie”, jak teraz było ostatnio w XVIII wieku, a potem … potem płakali już nawet ci, którym gwarantowano, że będą mogli się śmiać już zawsze.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Monika niedziela, 05 września 2010 21:28 Umieszczone przez: Monika

    Ten tekst jest w istocie bardzo ważny, nie tylko dla posłów partii Prawo i Sprawiedliwosć, ale też dla wszystkich Polaków, którym na sercu leży dobro Ojczyzny.

    Tak, prawdą jest, że po każdym zaczerpnięciu oddechu, partia ta jest atakowana przez media i wplątywana we wszystkie afery, choćby nawet nie miała z nimi kontaktu. Powodź- to wina Kaczyńskiego! Pożary- to wina Kaczyńskiego! Nawet o złą pogodę najchętniej by oskarżyli Jarosława Kaczyńskiego! Sama często słyszę, jak ludzie mówią w ten sposób, czyli o wszystko co złe, obwiniają Jarosława Kaczyńskiego! Ostro reaguję i staram się sciągnąć ludziom z oczu tę maskę zalepienia. Często z marnym skutkiem.
    Zastanawiam się dlaczego tak się dzieje? Czy jestemy społeczeństwem aż do tego stopnia ciemnym, że nie widzimy jak jest naprawdę? A może jestemy wyjątkowo podatni na manipulacje? A może jedno i drugie?

    Szczerze mówiąc, od samego początku, czyli od momentu ogłoszenia przez Jarosława Kaczyńskiego decyzji o wystartowaniu w wyborach prezydenckich byłam pewna jednego- mianowicie- że od tej chwili stanie się on obiektem ataków medialnych oraz ataków ze strony obecnej partii rządzącej naszym krajem. Będzie osobą, na której będzie można(a nawet będzie trzeba) psy wieszać, tak jak to się robiło na tragicznie zmarłym prezydencie Lechu Kaczyńskim. Wszystko, byleby tylko zaszkodzić!
    Ale uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Moim zdaniem w dużej mierze dzieje się tak przez samych polityków Prawa i Sprawiedliwosci. Bo jak przeciwnicy mają szanować partię, skoro jej członkowie sami się nie szanują?
    Poseł Zbigniew Ziobro publicznie wypowiada się o wyborczym wizerunku Jarosława Kaczyńskiego, tym samym krytykując go. Ktos inny twierdzi, że Jarosław Kaczyński zrezygnował z prezesowania i odda stanowisko komus młodszemu. Nawet w ostatnim wydaniu "Wprost" był wywiad z posłanką, która również to potwierdziła. Posłowie, kiedys scisle związani z partią nagle wytaczają przeciw niej ciężkie działa! To wszystko powoduje, że sama partia traci w sondażach. Bo komu ludzie bardziej zaufają-partii, o której ciągle się słyszy, że jej członkowie nie potrafią się między sobą porozumieć, czy partii zdawałoby się tej dobrej, która siedzi cicho i z ławy obserwatora komentuje to co się dzieje w opozycji?

    Ale to się może zmienić! Wystarczy trochę szacunku dla samych siebie, a to się przełoży na wzrost zaufania Polaków, a tym samym wzrost w sondażach a może nawet zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach, czego bardzo serdecznie życzę PiS-owi. Pan Jarosław Kaczyński idealnie podsumował całą sytuację. Bo taka jest prawda, że albo jestemy lojalni wobec siebie, wobec swoich partyjnych kolegów, albo wybieramy dla siebie inną drogę! Bo nikt nikogo na siłę nie trzyma.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Marek Delimat niedziela, 05 września 2010 19:55 Umieszczone przez: Marek Delimat

    To bardzo ważny tekst, a właściwie program dla PiS-u na najbliższy czas. Wszystkie te niekorzystne symptomy było doskonale widać, ale ze względów pewnej, fałszywej, i jakże brzemiennej w skutkach, kurtuazji, mówiono o nich cicho i zazwyczaj w kuluarach partyjnych spotkań. To, że puszkę Pandory w końcu trzeba będzie otworzyć wiadomym stało się po przegranych wyborach, a właściwie już w wieczór klęski. Oczywistym jest, że nie było, aby to uczynić, właściwszej osoby niż sam Jarosław Kaczyński … i dzisiaj mamy już to za sobą.
    Pytaniem otwartym jest; co dalej? Jakie mechanizmy autoweryfikacji są z siebie w stanie wykrzesać same struktury PiS-u? Na ile partia, w której patriotyczna, przywiązana do polskiej historii i tradycji część społeczeństwa pokłada ciągle swoje nadzieje, będzie się w stanie samooczyścić, zreformować i faktycznie otworzyć na nowe wezwania?
    Uważam, że Wrocławski Komitet powinien w tym istotnym procesie uczestniczyć i idee, wyartykułowane przez Jarosława Kaczyńskiego aktywnie dla dobra Polski wspierać.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

+Dodaj komentarz