To nie jest dowcip, to jest autentyk.
Wczoraj, 4.10.2010 roku o godzinie 18:00 w kawiarni "Literatka", spotkała się Grupa Inicjatywna Komitetu Wrocławskiego. Rozmawialiśmy głównie na temat ostatniego piątkowego spotkania naszego Komitetu. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że w pobliżu zajmowanego przez nas stolika przystanął pewien jegomość i uważnie się nam przyglądał i przysłuchiwał. Lekko skonsternowani również zwróciliśmy na niego uwagę. Pan, zorientowawszy się, że również my zwróciliśmy na niego uwagę, zapytał:
- Przepraszam, czy to jest spotkanie Ruchu?
Nie bardzo chwyciliśmy, o co chodzi.
- Przepraszam, spotkanie czego? - zapytał ktoś z naszego grona.
- Czy to jest spotkanie Ruchu? - powtórzył jegomość.
- Jakiego Ruchu? - próbowaliśmy doprecyzować.
- RUCHU PALIKOTA?!
Po parunastu minutach z tym samym pytaniem: "Czy to jest spotkanie Ruchu?" zwrócił się do nas kolejny jegomość. To ponowione pytanie powitał już gromki wybuch śmiechu...
Faktycznie, przy stoliku w kącie sali ukonstytuowała się po jakimś czasie grupka osób, niestety ilościowo przewyższająca naszą.
Z przerażeniem zdaliśmy sobie sprawę, jak cienka linia nas dzieli...