JoomlaWatch Stats 1.2.9 by Matej Koval
Start >>> KANDYDAT

PostHeaderIcon Kandydat

piątek, 04 marca 2011 14:13

Geneza polskiego długu

Oceń ten artykuł
(15 głosów)

forbes.pl

 

Skecz „Mistyka finansów” pióra Juliana Tuwima po raz pierwszy wykonywali Konrad Tom i Ludwik Lawiński w programie „Zjazd gwiazd”, którego premiera odbyła się 14 czerwca 1933 r. w warszawskim Teatrze Rex. Ten sam tekst był też później pokazywany przez tandem Kazimierz Krukowski i Ludwik Lawiński w stołecznym kabarecie Banda.

 

Osoby uczestniczące w rozmowie: pp. Goldberg i Rapaport


Goldberg – Dzień dobry panu, panie.

Rapaport – Jak ja pana widzę u siebie, to już o „dzień dobry” nie może być mowy (wyłącza gramofon)

Goldberg – Kiedy ja pana rozumiem…

Rapaport – Ale jak pan tu jest, to siadaj pan. Jak pan tu wszedł? Służąca nie powiedziała panu, że mnie nie ma w domu?

Goldberg – Powiedziała, moja służąca też czasem mówi, że mnie nie ma, jak jestem.

Rapaport – Patrz pan, jak ta służba nauczyła się kłamać?

Goldberg – A jak byś pan nie był w domu, to ona by przecież też powiedziała, że pana nie ma, co za różnica?!

Rapaport – Swoją drogą! …

Goldberg – Panie Rapaport, pan mnie oddaje pieniądze czy nie?

Rapaport – Wiele jestem panu winien?

Goldberg – Osiemset.

Rapaport – Ładna sumka.

Goldberg – W razie pan oddaje, to ładna, nawet bardzo ładna. W razie mnie nie oddaje, nie jest taka ładna. Otóż ja się pana zapytowywuję jeden z ostatnich razów: czy pan mnie oddaje moje 800 złotych?

Rapaport – Naturalnie, że oddaję.

Goldberg – Czy pan mi nie może odpowiedzieć po ludzku?

Rapaport – Przecież mówię panu od pół roku, że nie mam pieniędzy.

Goldberg – To co ja mam robić?

Rapaport – Upominać się!

Goldberg – Co mi to pomoże?

Rapaport – Nic!

Goldberg – Szanowny panie Rapaport. Przecież pan rozumie, że 800 złotych to nie jest suma, której można nie oddać. Można nie oddać dziesięć złotych. Jak się jest bardzo wielki łobuz, to można nie oddać 20 złotych, ale od 100 złotych w górę każdy dług się robi honorowy. Pan to rozumie, przecież pan jest kupiec.

Rapaport – Panie Goldberg szanowny, ja mam inny pogląd na tę sprawę. Dla mnie 800 złotych to jest właśnie suma, której nie można oddać. Oddać można dziesięć złotych. Jak się jest bardzo lekkomyślnym, to można oddać 20 złotych. Ale od 100 złotych w górę to każdy dług staje się fikcyjny! Pan to wie! Przecież pan jest kupiec.

Goldberg – Słodki panie, więc ja się pana pytam, co ja mam robić?

Rapaport – To ja się pana zapytam co innego, ale pan mi daje słowo honoru, że pan mnie odpowie całą prawdę!

Goldberg – Oficerskie słowo honoru.

Rapaport – Ja wolę kupieckie.

Goldberg – Niech będzie kupieckie.

Rapaport – Otóż pan przychodzi do mnie, żebym panu oddał 800 złotych. Dajmy na to ja wstaję, podchodzę do kasy i… powiedzmy, wyciągam 800 złotych i, przypuśćmy, panu je daję. To co by pan o mnie pomyślał?

Goldberg – Ech! … panie Rapaport!

Rapaport – Kotuchna! Słowo pan dałeś! Pomyślałbyś pan, że jestem a myszygene kopf?

Goldberg – No, zaraz a myszygene! …

Rapaport– Pomyślałbyś pan tak? Tak czy nie?!

Goldberg – Tak! …

Rapaport – Dziękuję panu!

Goldberg – Złocisty panie Rapaport. Teoretycznie pan jest kryty, ale w praktyce pan nie ma racji. Pan mnie musi oddać!

Rapaport – Dla samego oddania?

Goldberg – Nie! Ja jestem winien Gutmanowi 800 złotych!

Rapaport – Gutman może poczekać!

Goldberg – Gutman nie może poczekać, bo jego dusi Rajtman.

Rapaport – Rajtman też zaczeka.

Goldberg – Rajtman absolutnie nie zaczeka, bo on jest winien Maliniakowi.

Rapaport – Maliniak też może poczekać. Chociaż nie, Maliniak nie może czekać.

Goldberg – Dlaczego?

Rapaport – Bo on jest winien mnie, a ja nie mogę czekać.

Goldberg – Pan nie może czekać?

Rapaport – Bo przecież pan chce, żebym panu oddał 800 złotych, a ja ich nie mam. Bo ja pożyczyłem Maliniakowi, Maliniak Rajtmanowi, Rajtman Gutmanowi, Gutman pożyczył panu, a pan mnie, nikt ich nie wydał, bo każdy drugiemu pożyczył i nikt ich nie ma. To ja się pana pytam, gdzie się podziało to 800 złotych?

Goldberg – A czy ja wiem?!

Rapaport – O, widzi pan, to jest ta mistyka finansów. I stąd się wziął ten cały kryzys ogólnoświatowy!

Goldberg – Nie rozumiem.

Rapaport – Ja panu wytłumaczę. Ameryka pożyczyła Anglii, Anglia Niemcom, Niemcy pożyczyli Włochom, Włochy pożyczyli Szwajcarii, Szwajcaria pożyczyła Francji, Francja pożyczyła Anglii, a Anglia pożyczyła Ameryce!

Goldberg – To kto ma te pieniądze?

Rapaport – Teoretycznie wychodzi, że myśmy powinni mieć te pieniądze.

Goldberg – Co myśmy?

Rapaport – Bo myśmy nikomu nie pożyczyli i nam nikt nie pożyczył. Sytuacja jest bez wyjścia!

Goldberg – Ja mam jedno wyjście.

Rapaport – Jakie?

Goldberg – Przez drzwi, do domu!

Rapaport– Widzisz pan, panie Goldberg. Nareszcie dorósł pan do sytuacji. Przyjdź pan kiedyś znowu się upomnieć – porozmawiamy.

Goldberg – Najlepiej nie zastać pana w domu.

Rapaport – Niech pan się nie obawia. Jak tylko będę miał pierwsze pieniądze, to zaraz pana zawiadomię przez służbę, że mnie nie ma w domu. Nie do zobaczenia się z panem, pa!

Goldberg – Pa.

Rapaport – Pa! Paszoł won!

 

http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/5247,tuwim-o-dlugach-i-kryzysie

Oceń ten artykuł
(25 głosów)

Polaku, zgłoś się w swojej gminie!

Twoi rodacy już tam są!

 

 

 


Oceń ten artykuł
(17 głosów)

Na strychu domu Pietera Breughla Starszego w Brukseli odkryto przemyślnie skonstruowaną tajną skrytkę, a w niej nieznany obraz artysty zatytułowany "PO nas choćby POtop". Z pozostawionego w skrytce listu wynika, iż dzieło powstało w 1568 roku, jednakże Brueghel, przerażony tym, co stworzył, przemalował obraz, a wskazówki na temat jego prawdziwego znaczenia przemyślnie poukrywał. Przez lata jedynie wielbiciele zagadek z przeszłości orientowali się, iż słynny obraz "Ślepcy" to jedynie kopia ukrytego wizjonerskiego malowidła. Wielu detektywów próbowało rozwikłać zagadkę "Ślepców". Nie poradził sobie ani Pan Samochodzik wsparty przez Mieczysława Moczara, ani Wojciech Spawacz z tresowaną WRONą. Dopiero gdy do akcji wkroczył słynny pogromca kodu da Vinci, Robert Langdon, arcydzieło Breughla ukazało się oczom naukowców. Niedługo i my będziemy mogli się nim zachwycać, gdy zostanie wystawione w Muzeum "Bolka" (bez Lolka). Ale już dziś śmiało można nazwać Pietera Breugla prorokiem i jasnowidzem.

 

 

http://hej-kto-polak.pl/satyra.html

czwartek, 16 grudnia 2010 14:55

Bez komentarza ...

Oceń ten artykuł
(45 głosów)

 

Oceń ten artykuł
(29 głosów)

Kategoria: Erotyka
Dnia 10 listopada 2010 roku po dekoracji Orderem Orła Białego... Kiedyś Breżniew z Honeckerem, ale "nasi" też chyba dają radę...

Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Oceń ten artykuł
(8 głosów)

W piśmie do gen. Stanisława Kozieja, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Jarosław Kaczyński informuje o swej decyzji odejścia z RBN.

Prezes PiS przypomina w dokumencie, że w skład Rady został powołany postanowieniem śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, co było dla niego „zaszczytem, możliwością służenia Ojczyźnie w najważniejszej dziedzinie – jej bezpieczeństwa”.

Jarosław Kaczyński zwraca uwagę na to, jak tragiczna dla państwa w swych skutkach była katastrofa smoleńska, która pozbawiła je osób pełniących kluczowe funkcje z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju. Zaznacza, że rząd i prezydent Komorowski w swych działaniach podjętych po 10.IV. nie sprostali wyzwaniu, jakim było „zapewnienie podmiotowej pozycji naszego kraju w prowadzonym postępowaniu”.

„Zapomnieli, że jesteśmy członkiem NATO i Unii Europejskiej, dysponujemy całą gamą narzędzi prawno-międzynarodowych, opisanych i obowiązujących” - czytamy w piśmie. „Umiejętne wykorzystanie tych narzędzi zapewniłoby równoprawną pozycję w relacjach z Rosją służących wyjaśnieniu przyczyn katastrofy. Nie podjęto tych działań. Prezydent Komorowski i rząd Donalda Tuska zlekceważyli w najważniejszej dla bezpieczeństwa państwa chwili swojego Suwerena” - pisze Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS przypomina także walkę z krzyżem. Podkreśla, że swoją obecnością w RBN nie chce uwiarygadniać działań władzy państwowej, jakie miały miejsce po katastrofie smoleńskiej, jak też tych ostatnich – w kwestii umowy gazowej z Rosją oraz zmiany Traktatu Lizbońskiego. Jego zdaniem zarówno przebieg negocjacji z Rosją i ich efekt, czyli porozumienie pozbawiające polską gospodarkę przewag konkurencyjnych, jak i popieranie przez rząd zmian traktatowych, zakładających „przyspieszony powrót do tendencji hegemonistycznych” to dwa „spośród wielu skandalicznych przykładów działań” podejmowanych przez obóz polityczny PO. „Uważam, że degradują moją Ojczyznę, nie chcę ich legitymizować” - podsumowuje Kaczyński.

 

http://mypis.pl/aktualnosci/873-jaroslaw-kaczynski-nie-akceptuje-i-nie-chce-uwiarygadniac-takich-dzialan-wladzy-panstwowej-swoja-obecnoscia-w-radzie

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

1) Tragedia do jakiej doszło w Łodzi jest kolejnym wydarzeniem, które pokazuje powagę zagrożenia jakie dla demokracji stanowi socjotechnika stosowana przez rządzącą partię i wspierający ją front medialny. Socjotechnika siania nienawiści do politycznych przeciwników nieustannego posługiwania się insynuacjami i kłamstwem, kwestionowania podstawowych praw opozycji oraz elementarnych praw obywatelskich. Nie jest przypadkiem, że do mordu doszło w momencie gdy obchody półrocza tragedii smoleńskiej zostały potraktowane przez część mediów jako przejaw faszyzmu, atak na demokrację. Gdy padły całkowicie absurdalne oskarżenia, których sens był następujący:

Wolność w Polsce dotyczy tylko działań akceptowanych przez panujący establishment i jego politycznych i medialnych przedstawicieli. Niedawne oświadczenie Donalda Tuska, iż wyborcy przebaczą PO wszystko, poza dopuszczeniem do władzy PiS, jasno formułuję tezę, której sens można by najkrócej wyrazić znaną mi z historii formułą +Władzy raz zdobytej, nie oddamy nigdy+. Jest to formuła jawnie odrzucająca demokrację i podstawowe dla niej prawa obywateli do oceny zmiany władzy. Demokracja ma być zastąpiona manipulacją.

2) Tragedia ludzka jest też wynikiem całkowitego paraliżu tych działań wymiaru sprawiedliwości, które odnoszą się do rządzących a szczególnie ich działań wymierzonych w politycznego przeciwnika. Przez lata Prezydentury Lecha Kaczyńskiego mimo obowiązywania tych samych przepisów, które obowiązywały w poprzednich kadencjach i były wielokrotnie stosowane nie podejmowano działań karnych wobec osób obrażających Prezydenta RP. Nie podejmowano też działań wobec publicznych wypowiedzi mających charakter wzywania do zbrodni. Działania takie są opisywane w Kodeksie Karnym jako poważne przestępstwo mimo, to brak było reakcji prokuratury. W wypadku wypowiedzi Janusza Palikota można doszukiwać się bezpośredniego związku między jego wypowiedziami a mordem dokonanym w Łodzi. Praktyka nie stosowania prawa wobec tego polityka obejmowała także inne sprawy. Prawo i Sprawiedliwość złoży zawiadomienie o przestępstwie publicznego nawoływania do zbrodni i zabójstwa i oczekuje od wymiaru sprawiedliwości i Prokuratury do podjęcia działań adekwatnych do zaistniałych wydarzeń w tym stosowania odpowiednich środków zabezpieczających.

3) Padające od wczoraj wezwania do obniżenia temperatury sporu politycznego będziemy traktować jako wiarygodne, jeśli nastąpi jednoznaczne wycofanie się Platformy Obywatelskiej ze stosowania się socjotechniki opisanej w punkcie 1 a osoby stosujące je ze szczególną agresywnością i zaciekłością, zostaną wycofane z kierownictwa Sejmu RP. Nie może w nim być miejsca dla ludzi, którzy publicznie usprawiedliwiają zbrodnię zabójstwa i usiłowanie zabójstwa. Jeśli działania takie nie będą podjęte będziemy zmuszeni uznać, ze chodzi o doraźny chwyt propagandowy bez praktycznego znaczenia.

4) Prawo i Sprawiedliwość podkreśla, ze żadna agresja nie zmusi Naszej Partii do zaniechania starań o pełne wyjaśnienie tragedii smoleńskiej. Dziś naszym postulatem staje się wyjaśnienie zbrodni łódzkiej. Nie ma wątpliwości, że asumptem do niej była kampania nienawiści prowadzona przez PO i część mediów i na nich spoczywa moralna odpowiedzialność, ale w śledztwie rozważone muszą być także hipotezy innego rodzaju. Nie da się z góry wykluczyć, że zbrodnia miała bezpośrednich inspiratorów i że była częścią politycznego planu zastraszania siły opozycyjnej. Chcemy zapewnić, że takie zastraszanie się nie uda.

5) Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie wzywało do zmiany języka politycznego stosowanego w Polsce. Ta zmiana jest potrzebna w Polskiej demokracji, ale nie może oczywiście oznaczać ograniczenia działań opozycji, twardej krytyki Rządu, także wobec jego działań w sprawie tragedii smoleńskiej i prawa do jego moralnych ocen. Mechanizmy demokratyczne w Polsce, bardzo dziś zagrożone muszą działać. Pierwszy krok w kierunku postulowanych zmian należy jednak do tych, którzy wywołali agresję i od lat posługują się nią jako podstawowym instrumentem podtrzymywania swojej władzy.

6) Prawo i Sprawiedliwość sformułuje i przedstawi Sejmowi w najbliższym czasie, postulat powołania Komisji Śledczej, która zbada sprawę zbrodni łódzkiej. Na czele Komisji Śledczej powinien stać przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości.

wtorek, 05 października 2010 10:52

A jednak łatwo nas pomylić

Oceń ten artykuł
(11 głosów)

To nie jest dowcip, to jest autentyk.

Wczoraj, 4.10.2010 roku o godzinie 18:00 w kawiarni "Literatka", spotkała się Grupa Inicjatywna Komitetu Wrocławskiego. Rozmawialiśmy głównie na temat ostatniego piątkowego spotkania naszego Komitetu. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że w pobliżu zajmowanego przez nas stolika przystanął pewien jegomość i uważnie się nam przyglądał i przysłuchiwał. Lekko skonsternowani również zwróciliśmy na niego uwagę. Pan, zorientowawszy się, że również my zwróciliśmy na niego uwagę, zapytał:

- Przepraszam, czy to jest spotkanie Ruchu?

Nie bardzo chwyciliśmy, o co chodzi.

- Przepraszam, spotkanie czego? - zapytał ktoś z naszego grona.

- Czy to jest spotkanie Ruchu? - powtórzył jegomość.

- Jakiego Ruchu? - próbowaliśmy doprecyzować.

- RUCHU PALIKOTA?!

Po parunastu minutach z tym samym pytaniem: "Czy to jest spotkanie Ruchu?" zwrócił się do nas kolejny jegomość. To ponowione pytanie powitał już gromki wybuch śmiechu...

Faktycznie, przy stoliku w kącie sali ukonstytuowała się po jakimś czasie grupka osób, niestety ilościowo przewyższająca naszą.

Z przerażeniem zdaliśmy sobie sprawę, jak cienka linia nas dzieli...

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

 

Polecamy wszystkim dzisiejsze spotkanie z Panem Jarosławem Kaczyńskim o godz.18.15 w TV Trwam i Radiu Maryja oraz o 21.4o w Radiu Maryja.


Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Jarosław Kaczyński

Polska jest szóstym największym krajem Unii Europejskiej. Obok Wielkiej Brytanii, Polska jest najbardziej wytrwałym sojusznikiem USA w Europie. Jest nieustannie zaangażowana we współpracę polityczną i militarną z Waszyngtonem. Świętej pamięci Prezydent Polski Lech Kaczyński, a także mój rząd partii Prawo i Sprawiedliwość, konsekwentnie budowały sojusz dużych i mniejszych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Jego osią były kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz kraje Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry). Zrobiliśmy wiele, aby do struktur europejskich i NATO przybliżyć dawne republiki ZSRR, takie jak Ukraina, a także Gruzja, Azerbejdżan i Armenia oraz Mołdowa. Realizując interesy narodowe i regionalne, zderzaliśmy się z polityką zagraniczną Rosji, która systematycznie odbudowuje swoją strefę wpływów - fakt często pomijany przez amerykańskich i europejskich polityków.
Nasza polityka wpisywała się w tradycje polskiej "Solidarności". Trzeba przypomnieć, że już w czasie pierwszego zjazdu związku zawodowego "Solidarność" (1981 r.) wystosowano specjalną odezwę do narodów Europy Środkowo-Wschodniej, co bardzo zdenerwowało Kreml i Układ Warszawski. Wielu Polaków - w tym członkowie mojego rządu - było zainspirowanych przekonaniami i tradycją narodową w duchu "za wolność Waszą i naszą", uważając, że wolność naszego kraju jest ściśle związana z zapewnieniem wolności i demokracji w wielu regionach Europy.
Jednocześnie, wspólnie z innymi narodami, walczyliśmy o odkłamanie historii Europy Środkowej i Europy Wschodniej, fałszowanej przez wiele dziesięcioleci przez propagandę sowiecką. Obecnie jesteśmy świadkami prób pomniejszania roli naszego regionu w Europie. Takie działania stanowią prezent dla tych państw, które nie uznają wartości demokratycznych i praw człowieka. Mogą wydawać się biznesowo atrakcyjnymi partnerami ale nie przestrzegają wartości i standardów, które dominują w euroatlantyckiej przestrzeni politycznej.
Dzisiaj sytuacja jest całkiem inna w okresie poszerzenia UE w 2004 r. Niemniej, nasz priorytet powiększania roli Europy Środkowo-Wschodniej pozostaje niezmienny i wierzymy, że działa on w interesie sojuszu transatlantyckiego. Kraje, które niedawno odzyskały wolność i zerwały z Moskwą - także dzięki fenomenowi polskiej "Solidarności" - oczekują partnerskich i poważnych relacji z Waszyngtonem.
Relacje pomiędzy Europy Środkowo-Wschodnią i USA muszą być ulicą dwukierunkową. Kraje naszego regionu również są zaniepokojone polityką Teheranu czy sytuacją na Bliskim Wschodzie niemniej, nasz region musi mięć zapewnioną ochronę i bezpieczeństwo. Piszę o tym niedługo po przeprowadzeniu wspólnych manewrów wojskowych Rosji i Białorusi pod kryptonimem "Zapad", gdzie "wrogiem" był mój kraj.
Jesteśmy stabilnym członkiem struktur międzynarodowych, jak NATO i Unia Europejska. Gramy także w innych międzynarodowych zespołach. Ale dla zapewnienia naszego interesu państwowego nie możemy wykluczyć raz na zawsze, prawa weta przy decyzjach tych struktur, które będą sprzeczne z naszymi aspiracjami i priorytetami. Skądinąd, w Unii Europejskiej dwa z trzech państw używających najczęściej instrumentu weta to "prymusi" integracji europejskiej, kraje bardzo zaangażowane w jej pogłębienie: Niemcy i Belgia. Oznacza to, że można jednocześnie kochać zjednoczoną Europę i twórczo sprzeciwiać się niektórym jej aspektom.
Nie doszło do instalacji elementów projektu tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. Za to pojawia się coraz więcej sygnałów, że maleje zaangażowanie Ameryki w Europie. To źle dla obu stron. Niestety, sytuacja ta ma miejsce podczas gdy neoimperialna polityka zagraniczna Moskwy nie budzi kontrreakcji ze strony największych politycznych rozgrywających w Europie i Ameryce. Zacieśnianie bilateralnej współpracy największych państw europejskich z Rosją, podyktowane względami ekonomicznymi, niesie ze sobą poważne konsekwencje polityczne i zmniejsza znaczenie Unii Europejskiej.
Europa w 2010 roku jest zdominowana przez największe państwa członkowskie UE w dużo większym stopniu niż to miało miejsce w roku 2004. Traktat Lizboński nie pomógł zrealizować obietnicy znacznego zwiększenia roli Europy w polityce międzynarodowej. Ten instrument nie załagodził także skutków światowego kryzysu finansowego.
W życiu potrzebne są przyjaźnie, a w polityce - sojusze. Przyjaźni nie buduje się poprzez egoizm, sojuszy zaś nie cementuje się przez zapominanie o sojusznikach. W tym drugim kontekście przykład Gruzji jest charakterystyczny: polityka ustępstw wobec Rosji ze strony dotychczasowych europejskich i pozaeuropejskich sojuszników nie zachęca innych państw do bycia z układem euroatlantyckim na dobre i na złe. Polski publicysta Juliusz Mieroszewski, który po 1945 roku nie wrócił do Polski okupowanej przez sowieckie wojska, protestując w ten sposób przeciwko narzuceniu rosyjskiej i komunistycznej dominacji w naszym regionie Europy, pisał na emigracji, że aby polityka była skuteczna musi być najpierw moralnie słuszna.
Tę starą prawdę chciałbym zadedykować głównym aktorom dzisiejszej międzynarodowej sceny politycznej. Należy respektować interesy nie tylko największych, ale też średnich i małych państw. Należy wrócić do standardów i obyczajów, które były dla wielu ludzi i narodów podstawą wiary w lepszy świat. Należy odkurzyć drogowskazy wartości w polityce międzynarodowej.
Zgodnie z tymi zasadami postępował w życiu publicznym mój brat, Prezydent RP Lech Kaczyński, i dla nich zginął w straszliwej katastrofie smoleńskiej.
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
Strona 1 z 2