Ostatni list do Premiera Jarosława Kaczyńskiego

Wrocław, 8.czerwca 2011.
Pan Jarosław Kaczyński
Premier Rzeczypospolitej Polskiej
Szanowny Panie Premierze,
Przepraszam, że ośmielam się zwrócić do Pana, osoby bez wątpienia zanurzonej w sprawach ważnych, ale moja interwencja dotyczy bodajże sprawy wśród nich najważniejszej – chodzi bowiem o poniewieranie zaufania obywatelskiego przez aparat kierowanej przez Pana partii.
Mam świadomość tego, że list pisany po wpływem emocji może nie mieć należycie grzecznej formy, lecz uznałem, że fałszywej czołobitności w swoim otoczeniu Panu z pewnością nie brakuje, a poza tym, w obecnym stanie ducha, musiałbym się silić na udawanie i nieszczerość, a więc zachowania z gruntu niegodne Obywatela Rzeczypospolitej.
A zatem przystępuję do rzeczy …
W kwestii ataków wrocławskiej struktury partyjnej na Wrocławski Komitet Poparcia Jarosława Kaczyńskiego, pisałem już kilka razy. Starałem się informować Pana i Pańskich najbliższych współpracowników o tych oburzających incydentach od momentu, kiedy one zaistniały, ale była to typowa korespondencja „na Berdyczów”. Nigdy, nikt nam nie raczył odpowiedzieć, ani też nie podjęto żadnych kroków zapobiegawczych. Owszem, za każdym razem odnosiliśmy wrażenie, że wzrasta opresyjność i zdecydowanie w działaniu partyjnych funkcjonariuszy.
Dopóki nas publicznie obrażano i lżono, pomawiano o agenturalność i zdradę, zarzucano bogacenie się na bezinteresownym poświęceniu, a nawet, pomimo tego, że rozbito nasz Komitet, staraliśmy zachować lojalność i nigdy nie przestaliśmy Pana popierać. Teraz jednak, zażądano od nas, pod groźbą procesu sądowego, usunięcia Pańskiego nazwiska z nazwy Wrocławskiego Komitetu, co de facto jest równoznaczne z żądaniem wycofania otwartego poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego.
Nie będę przed Panem ukrywał, że pismo przedprocesowe warszawskiego adwokata, którego mocodawcą jest szef miejskiej struktury wrocławskiego PiS-u i powiązana z nim grupa politycznych rentierów, wprawiło nas w konsternację i wielkie oburzenie. Postępek ten jest jednak swoistym ukoronowaniem, wrogich w stosunku do Komitetu, poczynań, lokalnej struktury, i dopełnia obrazu mentalności działaczy, wchodzących w skład tej organizacji. To właśnie ci sami ludzie, którzy dzisiaj, grożąc procesem, odmawiają Obywatelom, którzy Pana z takim zaangażowaniem popierali, prawa do wolności słowa, jakiejkolwiek niezależnej inicjatywy, a nawet swobody wyboru, za chwilę pojawią się na listach wyborczych PiS-u i my mamy im powierzyć we władanie ukochaną Polskę.
Ale to niemożliwe. Tak się nie stanie. Nie oddamy głosów na takich pustych i aroganckich celebrantów. Polska jest zbyt cenna; zbyt wiele polskiej krwi kosztowała, abyśmy teraz mieli postępować z tak nieodpowiedzialną wobec Niej nonszalancją. Nikt nie może od nas tego żądać, ani nas do tego zmuszać. Może dla tych partyjniackich gremiów jest to tylko „postaw czerwonego sukna”, ale dla nas jest to najdroższa Ojczyzna, do obrony której jesteśmy zobligowani historią naszych Rodzin i powinnością wobec przyszłych pokoleń Polaków. Jeżeli Pan chciałby, abyśmy tak, jak kiedyś Pana, poparli dzisiaj PiS, to muszą tu przyjść ludzie zupełnie nowi, szlachetni i prawi, godni obywatelskiego zaufania i głosu, prawdziwi Polscy Patrioci.
Narzucona odgórnie przez struktury PiS-u koncepcja niszczenia i pacyfikacji Komitetów Poparcia w całej Polsce, wyrządziła Pańskiemu wizerunkowi wielkie szkody. Środowiska patriotyczne, które od miesięcy, z wielką niecierpliwością i nadzieją, upatrywały ratunku dla Polski w autonomicznej i wolnej od uwikłań partyjnych, sile sfederowanych Komitetów Poparcia, 16 kwietnia w Konstantynowie Łódzkim miały okazję przekonać się jak płonne to były oczekiwania. Dlatego, zamiast jednej wielkiej, Narodowej Fali, stojącej za Jarosławem Kaczyńskim, mamy dzisiaj szerokie rozlewisko, szukające wspólnego ujścia, ale już niestety poza Pańską Osobą. To kardynalny błąd, za który odpowiada bezmyślna i egoistyczna strategia działania podległych Panu ludzi.
Wielka to także szkoda dla Polski, która miała być najważniejsza, i trudne do wytłumaczenia, lekceważenie Polaków, którzy mają święte, okupione bezprzykładną walką przodków, prawo, do realnego współdecydowania o sprawach Ojczyzny, i swoich w Niej, interesach - i żaden, najbardziej nawet wydumany, „wielki projekt” nie stanie się nigdy prawa tego choćby najlichszym surogatem. Obywatele Polscy mają być pierwszorzędnym podmiotem stanowionego w Polsce porządku i uprawianej polityki, i to jest absolutne minimum jakichkolwiek zabiegów o głosy w nadchodzących wyborach. Nie muszę chyba dodawać, że w ślad za akceptacją tego postulatu, musi nastąpić szybka, jakościowa zmiana w traktowaniu Woli Obywatelskiej.
Zupełnie bezcelowym, w tak dramatycznym położeniu Ojczyzny, wydaje się również uciekanie się do gry pozorów i politycznej lichwy, jako środków mających zapewnić zwycięstwo. Tym razem, zarządzanie strachem i szerzenie społecznych podziałów nie przyniosą spodziewanych efektów. Przepaść miedzy Polskim Interesem Narodowym a interesami partii, które wyrosły z okrągłego stołu, jest już tak wielka, że zwyczajowa, propagandowa kosmetyka dokonanej tam zdrady, nie jest w stanie, ani jej przysłonić, ani w żaden sposób wypełnić. A jeżeli Polacy w jakimś procencie dadzą się jeszcze na tę ułudę nabrać, to będzie to z pewnością raz ostatni, i jest wielce wątpliwym, aby „zwycięzcy” tych oszukańczych manewrów mogli ich owoc skonsumować do końca.
I na tym chciałbym zakończyć, aby przez ekscytację nie powiedzieć zbyt wiele. Ponura prawidłowość dotychczasowej korespondencji, nakazuje nam przypuszczać, że i tym razem będzie to jednostronna wymiana myśli. Aby jednak mieć choć cień pewności, że osiągnęła ona prawowitego Adresata, w swojej roztropności obywatelskiej, zdecydowaliśmy się list ten opublikować, w nadziei, że może tą drogą dotrze do Pana Premiera treść, niewygodna dla tych, co pomiędzy.
A że nie możemy czekać w nieskończoność, gdyż haniebny proces tutaj wisi nad nami, zakładamy, że jeżeli po upływie 3 tygodni od daty niniejszego pisma, nie uzyskamy żadnej odpowiedzi, będziemy zmuszeni uznać, iż akceptuje Pan dotychczasowy sposób postępowania i stanowisko wrocławskiej struktury PiS-u względem Wrocławskiego Komitetu, i zgodnie z życzeniem szefa miejskiej komórki tej partii, usuniemy szyld Jarosława Kaczyńskiego z naszej strony internetowej oraz, w swoich zachowaniach i wypowiedziach, nie będziemy nawet sugerować, że jesteśmy Wrocławskim Komitetem Poparcia Jarosława Kaczyńskiego.
Żałujemy jedynie, że o niechęci do otwartego popierania Pańskiej Osoby nie poinformowali nas działacze zarządzanej przez Pana partii przed wyborami prezydenckimi, wtedy byłoby to dla nas oczywiste i zrozumiałe, a tak czujemy się oszukani i wykorzystani, w sposób urągający godności Obywateli Rzeczypospolitej. Ale i teraz, będzie to dla nas, i pewnie wielu innych Polaków, doskonałą nauką na przyszłość.
Z poważaniem
Marek Delimat
Grupa Inicjatywna
Wrocławskiego Komitetu
Poparcia Jarosława Kaczyńskiego

Niniejszym informujemy, że na prośbę naszych Członków, zdecydowaliśmy się opublikować treść tego, ważnego dla Wrocławskiego Komitetu, listu, w specjalnym numerze naszego pisma "PATRIOTA", który możecie Państwo pobrać i wydrukować w potrzebnej ilości kopii ze znajdującego się poniżej załącznika.
Redakcja Serwisu
www.wroclawskikomitet.pl
Podzielą Was i uczynią wrogami a zaraz potem zginie Polska
![]()
Szanowni Członkowie i Sympatycy Wrocławskiego Komitetu,
Drodzy Patrioci,
Antagonizowanie Polaków, aby rządzić najwspanialszym w Europie Narodem nie jest czymś nowym i zostało w historii tragicznie wypróbowane. Zawsze prowadziło ono najpierw do rozszczepienia i spostponowania Ducha Narodowego, a gdy wystarczająco poniżony, osłabł, likwidowano jego ostoję, Najjaśniejszą Rzeczypospolitą.
Sposoby na to były i są stare jak świat; władza, pieniądze, szantaż i, szczególnie dzisiaj skuteczne, kłamstwo. Środek, przy pomocy którego, niszczy się największych patriotów, a z kanalii czyni mężów stanu; zaprzecza heroicznym poświęceniom i gloryfikuje zdradę. Miazmat, który kreuje fałszywy obraz rzeczywistości, stający się podstawą naszych niesłusznych decyzji; naszych złych wyborów.
Starannie zaplanowane i realizowane w Polsce, i poza jej granicami, kampanie oszczerstw, depczą Narodową Godność i odzierają z Honoru, Naród, który nigdy nie zdradził, nigdy nie skapitulował i tyle razy stawał w obronie innych.
Przy pomocy kłamstwa imputuje się dziś Polakom ich rzekome przywary i obwinia o najcięższe zbrodnie.
I tak oto dowiadujmy się, że indywidualizm i nienależyty stosunek do struktur okupacyjnego czy opresyjnego państwa to straszne wady, pomimo, iż przecież dzięki tym, na wskroś obywatelskim cechom Polaków, Ojczyzna przetrwała i zawsze znajdowała w sobie siłę, aby się bronić i odradzać z popiołów.
Pomału stajemy się sprawcami wszystkich nieszczęść, jakie dotknęły ludzkość w czasie dwóch ostatnich wojen światowych, chociaż, będąc zaatakowanymi i okupowanymi przez dwa, związane agresywnym sojuszem, sąsiednie państwa, najwięcej ucierpieliśmy i najwięcej straciliśmy.
Za bezprzykładne poświęcenie naszych przodków i morze przelanej, polskiej krwi mamy dzisiaj płacić coraz to nowe odszkodowania, zwracać majątki … no i wstydzić się, przepraszając, że w ogóle śmiemy istnieć.
Gdzie jest kres tej obłąkańczej propagandy? Gdzie znajdują się granice kreowanego nienawiścią do Polski absurdu? Dokąd zaprowadzi nas żywiący się kłamstwem mechanizm niezgody, gdy nie przestaniemy mu ulegać?
Partie wyrosłe z okrągłego stołu cynicznie antagonizują Polaków, upatrując w tym najłatwiejszego sposobu na zdobycie władzy. Siejąc wzajemną niechęć i napuszczając ich na siebie, doprowadzają do stanu, w którym postępują oni przeciw interesowi własnemu i swojego państwa. Systematyczność w operowaniu kłamstwem, którego bezpośrednimi narzędziami są polskojęzyczne media, ma na celu pielęgnowanie zaraźliwej niezgody i zapiekłości zadanych podziałów. W umysły Polaków wlewa się najbardziej niedorzeczne treści, byle tylko ich poróżnić i skłócić. Żonglując skutkami wrogiej i zdradzieckiej wobec Narodu polityki, skrzętnie ukrywa się prawdziwe jej zamiary i faktyczne przyczyny wyniszczających Ojczyznę procesów.
Kłamstwo, to obecnie największa i najgroźniejsza broń naszych wrogów; tych jawnych i tych ukrytych, tych zawołanych i tych przyobleczonych w skórę ideowych „przyjaciół”; wraży oręż, przy pomocy którego atomizuje się Naród i niszczy zalążki rodzącej się z takim trudem jedności. Przedkładając mu coraz to nowe wymagania i stawiając haniebne warunki brzegowe, partyjne sitwy próbują eliminować nadzieję na Siłę Polaków i niweczyć możliwość wspólnego ratunku Ojczyzny.
Kłamią, aby Was poróżnić i osłabić. Kłamią, aby Wami rządzić.
Dla skuteczności swojej na sztandary wciągną najwznioślejsze, patriotyczne hasła, poruszą najczulsze narodowe struny i odegrają każdy, najbardziej wyrafinowany teatr. W tumulcie tej wszechogarniającej wrzawy sprzedadzą resztki polskiego majątku a was uczynią nędzarzami.
Ale nie wierzcie!!!
Nie ma i nigdy nie było siły Rzeczypospolitej bez siły jej Obywateli. Nigdy też Ona nie miała znaczenia innego poza Ich znaczeniem. Jeżeli więc ktoś mówi Wam dzisiaj inaczej, gotuje zabójczą dla Ojczyzny truciznę.
Siła Jej w Naszej, a Nasza w Jedności – wszystko inne to ohydne kłamstwo.
Marek Delimat
Grupa Inicjatywna
Wrocławskiego Komitetu
Patriotycznego
Na prośbę wielu osób przygotowaliśmy specjalny numer naszego pisma "PATRIOTA", w którym znajduje się ten świetny i jakże aktualny tekst Pana Marka Delimat. Z załącznika poniżej można go pobrać i wydrukować w potrzebnej ilości kopii.
Gorąco zachęcamy Państwa do propagowania treści publikowanych na stronie Wrocławskiego Komitetu Patriotycznego i włączania się w aktywną działalność na rzecz, potrzebującej naszego zaangażowania, Ojczyzny.
Redakcja Serwisu
www.wroclawskikomitet.pl
Zabijacie mi Polskę, niszczycie Wielki Naród

Coraz trudniej przychodzi Nam znosić rosnące obciążenia fiskalne i spadek siły nabywczej rodzimej waluty. Pomimo, iż wytworzony przez partie, antynarodowy system polityczno-gospodarczy, zmusił już miliony młodych Obywateli do opuszczenia Ojczyzny, w degradowanej systematycznie, krajowej przestrzeni gospodarczej wciąż ubywa miejsc pracy. Polityczni gracze nie robią jednak wiele, albo zgoła nic, aby sytuację tę zmienić, wykorzystując całą energię na maskowanie własnej nieudolności i braku realnych programów, nie tyle już nawet rozwoju Państwa, ale chociaż zatrzymania jego upadku. Jeżeli, jeszcze weźmiemy pod uwagę jak suto każą sobie za te poczynania płacić, to musimy stwierdzić, że akceptujący to Naród znajduje się najwyraźniej w stanie pourazowego szoku, jaki wywołał stan wojenny i od 1989 roku pogrąża się w bezwolnym odrętwieniu; swoistym odruchu obronnym.
Dla biernych, wyniszczanych Polskich Rodzin nie ma jednak litości. Z wielu stron słychać; jak głupi to musi być Naród, że na to pozwala, że się na to godzi. Ale czy na pewno, rozgoryczenie płynące z gardeł polityków różnych, okrągłostołowych opcji, licytujących się dzisiaj na błędy ortograficzne, polski antysemityzm czy goniący po sklepach, aby kupić taniej coś na obiad, jest szczere? Czy nie jest to uprawiany na oczach upodlonego przez biedę i opresyjny system państwowy, Narodu, niewybredny cyrk? I czy w końcu nie jest tak, że w kategoriach wartościowania, które proponują politykierskie gremia, Naród zawsze będzie głupim, dla opcji interesów, której akurat nie obdarzył zaufaniem i mandatem do sprawowania władzy?
Ciekawe … nawet w obowiązującej nomenklaturze brzmi to fatalnie; nie chodzi bowiem o służbę Narodowi, ale o sprawowanie nad nim władzy.
Wydaje się, iż występując z pozycji Obywateli Rzeczypospolitej mamy obowiązek uświadomić w końcu całej, pasożytującej na Nas „klasie” politycznej, że Naród Polski jest Narodem Wielkim, i należny mu jest szacunek. To, że z jakichś względów „klasa” rzeczona tego nie czuje, oczywiście martwi i zastanawia, ale powinna jednak o tym pamiętać, szczególnie decydując się na tak beztroskie poczynanie z Państwem Polskim. Lekceważenie, jakie okazuje się Polakom pod pretekstem rządzenia Polską od lat jak najgorzej świadczy o reprezentantach władzy, i jest niezbitym dowodem na błędną procedurę ich wyłaniania, którą należy natychmiast zmienić. Narodowa historia uczy, że ten Najwspanialszy w Europie Naród dla swojego rozwoju potrzebuje odpowiadającego Jego klasie Wodza, którego spośród siebie musimy wyłonić i wybrać. Wodza o czystej karcie i wielkich marzeniach - marzeniach na miarę Polaków.
I może jeszcze jedno…
Jeżeli komukolwiek przyjdzie do głowy pomyśleć, że to już koniec Polski, niech wie, że siły mojego Narodu nie można oceniać po materialnych owocach wrażych poczynań,
że tam głęboko, gdzie bije Polskie Serce upodobał sobie gniazdo niezwyciężony Duch Wolności; Wielki i Dumny jak Polska…
I My się z Nim rodzimy!!!
Zarys koncepcji federacyjnej Komitetów Poparcia Jarosława Kaczyńskiego
![]()
Zarys koncepcji federacyjnej Komitetów Poparcia Jarosława Kaczyńskiego
Materia narodowa
Komitety Poparcia Jarosława Kaczyńskiego to w większości przypadków /nie tam, gdzie tworzyli je członkowie PiS/ owoc oddolnych inicjatyw społecznych, stanowiący bezcenny zasób autentycznej siły patriotycznej. Zachodzące w ich wnętrzu procesy, pomijając przykłady narzuconej kontroli partyjnej, mają charakter demokratyczny i prowadzą do pożądanego podnoszenia poziomu świadomości i aktywności obywatelskiej oraz naturalnego wyłaniania wartościowych liderów. Bardzo istotny jest również duch tych zgromadzeń, w których kultywowane są najszlachetniejsze tradycje wolności i godności Obywateli Rzeczypospolitej.
Federacja
Należy jak najszybciej doprowadzić do zorganizowana zjazdu federacyjnego Komitetów i wyłonienia ich roboczej reprezentacji, gdyż uciekający czas, pozostały do wyborów działa na naszą niekorzyść. Sfederowane Komitety muszą być całkowicie niezależne od struktur partyjnych PiS i podlegać bezpośrednio Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ta autonomia jest dzisiaj najważniejszym wymogiem i gwarantem sukcesu wyborczego, ponieważ może na powrót zgromadzić wokół tego Męża Stanu rozproszony elektorat patriotyczny, który udzielił Mu swojego poparcia w wyborach prezydenckich.
Zaraz po zjeździe należy rozpocząć budowę równoległej struktury organizacyjnej, która pozwoliłaby na wzmocnienie Komitetów i wyłonienie ich przedstawicielstwa, w oparciu o przyjęte i przeprowadzone procedury demokratyczne.
Otwartość i priorytety działania sfederowanych Komitetów, ukierunkowane na konsolidację ruchów i środowisk patriotycznych, powinny w krótkim czasie zaowocować wzrostem ich znaczenia politycznego, i katalizować zapoczątkowany proces, który może w dalszej fazie objąć również partie polityczne.
Warunkiem niezbędnym powodzenia powyższej koncepcji jest podmiotowe traktowanie wszystkich środowisk patriotycznych, które zechcą włączyć się w budowę Narodowej Jedności na osnowie sfederowanych Komitetów Poparcia – przystępując do niej, muszą mieć zagwarantowaną niezależność i właściwą reprezentację.
Utworzony w ten sposób organizm, wyposażony w obywatelskie prerogatywy, byłby naturalnym partnerem koalicyjnym dla partii PiS, i tylko na takich zasadach możliwe jest zapewnienie ruchowi patriotycznemu partnerskiego traktowania przez organy partyjne. Wszelkie inne, niepolityczne formy włączenia się ruchu do współdecydowania o sprawach Ojczyzny uważam za pozorne i z gruntu nieskuteczne.
Z uwagi na zamknięty i skostniały stan struktur terenowych PiS-u, blokujących inicjatywy i działania nawet własnych członków, wyklucza się możliwość przeprowadzenia powyższego przedsięwzięcia w oparciu o ich potencjał. Swoisty izolacjonizm uprawiany przez działaczy partyjnych wobec własnego społeczeństwa prowadzi do wyobcowania partii i kurczenia się bazy obywatelskiego poparcia.
Zakłada się, że zyskująca na znaczeniu, nowa struktura, będzie w stanie również oddziaływać na pozytywne zmiany w samym PiS-ie, dopingując aktywnych członków do podjęcia odpowiednich działań reformatorskich /konkurencja/.
Równolegle z budową struktur i zyskiwania znaczenia politycznego sfederowanych Komitetów, należy w ich obrębie tworzyć niezależne zespoły programowe, oparte o środowiska akademickie i naukowe, zajmujące się już bezpośrednio przygotowaniem strategii przemian po wyborach parlamentarnych. Opracowane przez ekspertów projekty byłyby rekomendowane gremiom politycznym do wykonania.
Osobną grupą obywatelską, której wyłanianie powinny koordynować Komitety, muszą być zespoły kadrowe przyszłych urzędników Rzeczypospolitej, rekrutujące się spośród uzdolnionej młodzieży zainteresowanej służbą publiczną. Jej przeszkoleniem i przygotowaniem do wypełnienia tego ważnego zadania powinny się zająć właściwe grupy eksperckie. Bez odpowiednich kadr niemożliwe będzie bowiem wdrożenie koncepcji i programów reformatorskich.
W świetle tych oczywistych potrzeb pracy organicznej, czas i środki poświęcane przez partię PiS na organizację medialnych konferencji uważam za stracone.
Wnioski
Przedstawiona w zarysie koncepcja - zdobycie władzy, przeprowadzenie koniecznych w Polsce reform - ma szansę powodzenia pod warunkiem niezwłocznego przystąpienia do jej realizacji. Destrukcyjne działania terenowych struktur partyjnych wobec Komitetów, zmierzające do przejęcia nad nimi władzy lub ich dekompozycji, zdecydowanie potępiam, gdyż powodują one odpływ najwartościowszych, kreatywnych i ideowych jednostek.
Wdrożenie projektu winno poprzedzić spotkanie jego twórców, skupionych wokół Deklaracji Łódzkiej, z Jarosławem Kaczyńskim, celem uzyskania wymaganej akceptacji i politycznego wsparcia.
Pozycja, w jakiej sytuowana jest tutaj osoba Jarosława Kaczyńskiego, wykracza znacznie poza funkcję prezesa partii PiS, odwołując się w sferze pojęciowej i ideologicznej do tradycji Męża Stanu czy Naczelnika Państwa.
Wrocław, 24.12.2010.
Marek Delimat
Grupa Inicjatywna
Wrocławskiego Komitetu
Poparcia
Jarosława Kaczyńskiego
Obywatele Rzeczypospolitej, nie zostawiajcie Polski partiom
![]()
Ślepe zaufanie Obywateli w latach 80-tych do postkomunistycznej podaży na rynku partyjnym kosztowało nas, jak dotąd, zdradę ideałów Solidarności, utratę majątku narodowego, horrendalne zadłużenie państwa i poważne ograniczenie suwerenności Polski na rzecz Unii Europejskiej. Nieznośne dziedzictwo powojennego wizerunku i okupacyjnej pozycji partii, jako „przewodniej siły narodu”, wrosło w świadomość Polaków i doprowadziło do zagubienia instynktu samozachowawczego, a z owoców tego historycznego umocowania korzystają bez skrupułów wszystkie „nowe” partie, jakie wyłoniły się z komunistycznego porządku.
Wysoce nieproporcjonalne dla porządku społecznego znaczenie partii komunistycznej, jakie nadały jej obce władze okupacyjne, było związane z powojenną koniecznością narzucenia Polsce wrogiego ustroju i spacyfikowania patriotycznych warstw Narodu. W wymiarze praktycznym obowiązuje ono jednak do dziś, i jeszcze dzisiaj zbiera swoje zniewalające żniwo. Pomimo pozornego podziału sceny politycznej, dekretowanego magdalenkowym porządkiem, pomiędzy „demokratyczne” ugrupowania, o rzekomo różnych systemach wartości, praktycznie nie zmienił się ich stosunek do Obywateli – dla nich Polacy nadal są bezwolnym, tępym stadem baranów, które trzeba prowadzić, bo bez partii zginą.
Ta wyolbrzymiona rola partii politycznych jest zabójcza dla interesów obywatelskich i Interesu Państwa. Jest swoistą patologią, wyrosłą na chorym i osłabionym organizmie Narodu, który wskutek wojny i późniejszych represji nie był wstanie się przed nią obronić, ani z niej dotąd wyleczyć. Następstwa takiej sytuacji są bardzo poważne, gdyż całkowicie odwracają naturalny porządek rzeczy. Oto bowiem dzisiaj to nie partie ani poszczególni działacze zabiegają o przychylność Obywateli, ale Obywatele skazani są na łaskę funkcjonariuszy partyjnych. To nie Obywatele mówią partiom, co mają robić, ale partie pouczają Obywateli jak mają myśleć i postępować.
Oczywiście, nie ma nawet mowy o reprezentowaniu Woli Obywatelskiej przez tak usytuowane podmioty, które po tym, jak tylko trafią na narodowy areopag, żyją własnym życiem i poruszają się po wewnętrznych, pozapaństwowych orbitach. Centrum przyciągania zorientowanych w ten sposób konstelacji znajduje się bardzo daleko Obywatela, i jego możliwości oddziaływania na wytworzony układ.
Trzeba mocno podkreślić, że partie, które powstały wskutek „wielkiego wybuchu” partii komunistycznej z pełną konsekwencją zadbały o to, aby wybór, którego dokonuje Obywatel w akcie głosowania, tylko ogólnie miał wpływ na rodzaj wyłanianej reprezentacji, jego szczegóły i interpretację pozostawiając nad-Obywatelom, czyli szefom partii. Przenikliwość tych ostatnich skutecznie determinuje poczynania i troski wybranych pół-reprezentantów, skupiając całe gremium na celu kardynalnym, którym jest polityczne przetrwanie. W socjotechnicznym pomieszaniu pojęć, wmówiono Polakom, i nadal się to z powodzeniem czyni, że taki partyjny cel jest również głównym celem Narodu, tymczasem są to absurdalne manowce, które pozwalają istnieć tym ugrupowaniom, pomimo konsekwentnego nie zajmowania się, ani interesami Obywatela, ani Interesem Narodu.
Naturalna ewolucja tego patologicznego porządku doprowadziła do sytuacji, w której mogą one swobodnie istnieć i rozwijać się pomimo drastycznego osłabienia Polski i degradacji Narodu. Jest to jednak absolutnie nie koniec następstw, zapoczątkowanej po wojnie, alokacji interesów Obywatela i jego pozornej, partyjnej reprezentacji. Dalszą konsekwencją może być całkowite uprzedmiotowienie i biurokratyczne zniewolenie Narodu, z jego wymianą włącznie. Dotychczasowe zamocowanie partii prowadzi bowiem do ich poważnej degeneracji, a w zabieganiu o wewnątrzpartyjne interesy postulaty zgłaszane przez Naród najczęściej jedynie przeszkadzają. Z tego punktu widzenia żaden konkretny Naród nie jest partii potrzebny, a koniecznych do rządzenia i czerpania profitów, głosów, może dostarczyć dowolna, odpowiednio zmanipulowana, kosmopolityczna grupa wyborców zgromadzona na danym terenie.
Aby temu zapobiec i powstrzymać wyniszczający proces, Obywatel Rzeczypospolitej misi na powrót stanąć na piedestale Państwa. Partie muszą powrócić do swojej służebnej wobec Niego roli i reprezentować ściśle Jego Wolę, pod groźbą natychmiastowego cofnięcia kredytu, niezbędnego do sprawowania władzy. Szefowie partii nie realizujący prerogatyw obywatelskich powinni być usuwani w pierwszej kolejności, i to decyzją nie partii, lecz Obywateli, których zaufanie zawiedli. Wybór kandydatów do sprawowania zaszczytnych funkcji reprezentacyjnych; posłów czy senatorów, powinien odbywać się na zasadzie wewnętrznych prawyborów, bez możliwości sterowania nimi przez partyjnych baronów.
Jeżeli chcemy odzyskać Polskę dla Narodu i uczynić ją na powrót Wielką, nie zostawiajmy jej na pastwę partii, a wyłonioną reprezentację przymuśmy do bezwzględnej realizacji interesów Obywateli Rzeczypospolitej – innej drogi nie ma.
„Póki My …” jeszcze coś znaczy
![]()
Czas, jaki pozostał do wyrażenia decydującej woli Obywateli Rzeczypospolitej, nieubłaganie ucieka. Mimo to, można odnieść wrażenie, że tzw. „nasi politycy”, z wypracowaną w wygodnych gabinetach, wirtuozerią, tylko udają, że się przejmują ciężkim położeniem Ojczyzny. Dla pewności właściwego przekazu tych pozorów i utrwalenia aktów poświęceń, ostentacyjnie manifestują je w mediach, najczęściej w formie, organizowanych już hurtowo, różnej maści konferencji. Szczera troska Obywateli o własne Państwo, zostaje w ten sposób zapchana, prawdziwymi popisami kasandrycznych oracji, z których niewiele, lub wręcz nic, nie wynika. Te, swego rodzaju, seanse spirytualizmu politycznego, niewątpliwie bardzo kosztowne, zaczynają się i kończą w ramach zaplanowanej imprezy. Po nich następuje pustka …
I to ma być ten tajny sposób na wygranie najważniejszych, od zakończenia wojny, wyborów? Poinformować jak największą ilość Polaków, ze jest źle, a wtedy może wahadło się wahnie i przylepione do niego miernoty znajdą się tam, gdzie powinni się znaleźć najlepsi z Narodu? To ma coś zmienić? A może jest to metoda ukierunkowana na zabezpieczenie gwarancji stabilności pewnego owalnego mebla?
Jeżeli zatem nie politycy, to my musimy zadbać o jedność środowisk patriotycznych i wspólnotę działań. Musimy zapewnić Ojczyźnie jedność Polaków; zatroszczyć się o ten swoisty towar, tyleż deficytowy, co pożądany. To zadanie pierwsze pośród najważniejszych. Na nic się zdadzą narzekania i plany, na nic troski i pretensje, jeżeli Naród nie stanie razem do zmagań o Polskę.
Ten rok zaważy o wielu sprawach. Minęło bolesne odrętwienie i nadszedł czas refleksji i ważnych decyzji. Czas to jednak krótki, a mimo to trwoniony jest na swary. Może więc już pora zaprzestać sączenia trucizny niezgody, dość prób ogrania jedni drugich, dość politykierskiego wyrachowania. To nie zabawa. Tu nie chodzi o parte tylko o Polskę. Niech ci, co dzisiaj chcą szukać zaspokojenia własnych zastępów, wiedzą, że byli i są jedynie narzędziem w rękach Obywateli, niczym więcej. Obywatele ich wybierają i Obywatele utrzymuje, stąd Obywatelom ze wszelkich sił powinni służyć i Obywateli słuchać.
I chociaż widać wyraźnie, że Polacy żądają jedności i są gotowi, za żądań tych niespełnienie, zepchnąć oporną, partyjniacką materię w niebyt, wszystkim nam powinno zależeć, aby była to jedność nie wymuszona. Jedność nie na szantażu lecz na najgłębszym, patriotycznym przekonaniu zasadzona … jedność dojrzała. Tylko wtedy bowiem będzie miała szansę stać się prawdziwą Narodową Wartością, prawdziwą dla Ojczyzny Siłą.
I trzeba nam do tego doprowadzić, aby Polska z tych ciężkich terminów wyszła. Inaczej przeklinać nas będą przyszłe pokolenia; a może i my sami, za czas jakiś, przekleństwa takie ku sobie samym będziemy kierować. Ponad wszystko teraz właśnie, gdy jeszcze czas, trzeba to zrozumieć i do serca przyjąć.
Czy Siła ta powstanie i czy wygra, w dużej mierze będzie zależeć od masowej zmiany postrzegania samej polityki; wymagać odejścia od angażowania się w karuzelę wydarzeń nieistotnych, w czym wypala się energia i tępi zapał, na rzecz aktywnego uczestnictwa w procesach zasadniczych. Mam nadzieję, że znajdą się w tej biednej Ojczyźnie Patrioci na tyle świadomi, aby kursu tego dopilnować.
I zróbmy to „Póki My …” jeszcze coś znaczy.
Żeby Polska mogła być Wielka i Silna musimy przywrócić Instytucję Obywatela Rzeczypospolitej
![]()
Podstawą istnienia Rzeczypospolitej zawsze była, jest i będzie wola jej Obywateli. A więc ta ich szczególna własność, która w pierwszym rzędzie zawsze była atakowana przez wrogie Polsce siły. U podstaw słabości Ojczyzny w nowożytnej historii zawsze leżało osłabienie woli obywatelskiej, bądź to poprzez ograniczenie możliwości jej wyrażania, bądź też całkowite jej odebranie. Wymysłem komunistycznym stało się jej lekceważenie, objawiające się w niespotykanej dotąd, jej manipulacji. Negatywną ewolucją tego mechanizmu, wprowadzoną w wyniku okrągłostołowych „reform” stała się odpowiednio skonstruowana ordynacja wyborcza, adaptująca poprzednie wynaturzenia do warunków nowej, politycznie poprawnej ortodoksji politycznej, ukrywającej się pod pozorami demokracji. Następstwem tego zabiegu jest skutek bardzo zbliżony do ograniczenia możliwości wyrażania woli, który osiągany jest poprzez doprowadzenie do obywatelskiego jej wycofania.
To wymuszone wycofanie się Obywateli z życia politycznego pod wpływem wytworzonego systemu stwarza z kolei okazję do zawłaszczania Państwa przez niewielkie grupy udziałowców ustroju, pochodzące najczęściej zupełnie spoza, nawet tak okrojonego, wyboru.
Władza, ten najważniejszy przymiot podmiotowości obywatelskiej, którą Obywatele przekazują, w dobrej wierze i nieprzymuszonej woli, w akcie wyboru, w ręce swoich reprezentantów, za sprawą systemowych nieprawidłowości, których źródła należy doszukiwać się w oczywistych brakach suwerenności wewnętrznej /ordynacja wyborcza, brak kontroli obywatelskiej/, zamienia się w niesprzyjający, a nierzadko nawet wrogi wobec Obywateli instrument. Proces ten skutkuje bezpośrednim zagrożeniem samego Państwa, ponieważ Państwo, istniejąc z woli i za sprawą decyzji obywatelskich, nie ma i nie może mieć ważniejszych interesów, jak interes jego Obywateli. W przeciwnym razie staje się formą zwyrodniałą, skazaną na zagładę.
Jeżeli generujący podobne nieprawidłowości, system, jest mimo tych oczywistych, bardzo negatywnych skutków, nadal utrzymywany, to oznacza to, że wola obywatelska jest, albo nadal konsekwentnie lekceważona, albo z całą perfidią tłamszona, a ukonstytuowany przez lata podległości narodowej aparat biurokratyczny, stworzony w celu zaprowadzania porządku w imieniu narzuconej, obcej władzy, przekształcił się w Polsce, nie w obywatelskie narzędzie stymulujące rozwój demokratycznego Państwa, lecz w twór zarządzania swoistym niewolnictwem obywatelskim.
Spadek frekwencji wyborczej jasno pokazuje, że mamy obecnie sytuację coraz istotniejszego ograniczania woli obywatelskiej wskutek, bądź to coraz większych wynaturzeń w procesie jej przekazywania, bądź też stymulowanego przez ten proces, wycofywania się Obywateli z jej oświadczania – widząc brak związku między wyborem a jego skutkiem, coraz więcej Obywateli wyraża w ten sposób swój protest przeciwko lekceważeniu swojej podmiotowości.
W stanie tym, wola i władza Obywatela, nie tylko nie wpływają na rzeczywistość we własnej Ojczyźnie, ale obydwa te przymioty wykorzystywane są przeciwko jego interesowi, a co za tym idzie, przeciwko interesowi samego Państwa.
Kwestią absolutnie zasadniczą jest więc przywrócenie podmiotowości obywatelskiej jako Instytucji w Państwie najważniejszej, gdyż Państwo koncentrując swój ustrój na interesie Obywatela w sposób bezpośredni wyraża i reprezentuje swój najlepiej rozumiany Interes Narodowy. Przejawy tworzenia i realizacji każdej innej zależności muszą budzić uzasadnione pytania i obawy o suwerenność wewnętrzną, ale i zewnętrzną, obecnej Polski.
Bez przywrócenia Instytucji Obywatela Rzeczypospolitej i uczynienia jej głównym celem funkcjonowania Państwa niewiele się w Polsce zmieni. Wraz z wymuszanym przez system, karleniem, w swej masie i jakości, oraz oczywistym ograniczaniem, woli obywatelskiej, karleje Państwo.
Miejsce namaszczonych przez Naród przedstawicieli zajmują od dziesięcioleci reprezentacje podstawione, w swej istocie bliskie reprezentacjom narzucanym przez wrogie siły zaborcze czy okupacyjne. Dlatego też, dopiero przywrócenie Instytucji Obywatela i postawienie Go w centrum porządku ustrojowego, oznaczać będzie przywrócenie wolności i suwerenności Państwa.
Jest to z pewnością zadanie nie łatwe i na miarę najskrytszych, patriotycznych marzeń, ale wierzę, że ten Wielki Rezerwuar Ducha Wolności, jakim zawsze był nasz Naród także i tym razem, odrzuci jej pozory i zdobędzie się na wysiłek budowy Wielkiej i Silnej Polski.
Odezwa do Członków Wrocławskiego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego
Szanowni Państwo – Drodzy Patrioci
Bieg wydarzeń i nasilające się ataki na moją osobę zmuszają mnie do zajęcia stanowiska w kwestii dla mnie bardzo bolesnej. Otóż, podczas ostatniego spotkania Wrocławskiego Komitetu, które odbyło się w dniu 7 grudnia doszło, z inspiracji kilku działaczy partyjnych, do swoistego zamachu na społeczny charakter naszego zgromadzenia. W wyniku tych zabiegów utworzono tzw. Komitet Ojców Założycieli, który od tej pory ma zarządzać Wrocławskim Komitetem i nim powodować, niezależnie od woli pozostałych Członków. Nadanie to nastąpiło z pogwałceniem jakichkolwiek procedur demokratycznych i przez działaczy partii, którzy żadnego ku temu prawa nie mieli, gdyż społeczny komitet nigdy nie podlegał jurysdykcji partii PiS, ani też nigdy nie przekazał jej podobnej legitymacji.
Rzeczony przewrót pociągnął za sobą natychmiastowe konsekwencje. Najpierw zanegowano skład społecznej delegacji Komitetu na inaugurację Ruchu Smoleńskiego, podważając dokonany przez Państwa wybór, a później odebrano samochód przydzielony naszej delegacji przez Biuro Wicemarszałka Kuchcińskiego. W związku z powyższym, wielu wybranych przez naszych Członków, Delegatów, nie wzięło ostatecznie w spotkaniu udziału. Więcej … te osoby z naszej delegacji, które pomimo przeszkód tam przybyły są dzisiaj deprecjonowane przez delegację partyjnych popleczników, skupionych w kadłubowym Komitecie Ojców Założycieli.
Wyrażam najgłębszy sprzeciw wobec tego rodzaju działań, a atmosferę wytworzoną przez kilku działaczy partyjnych wokół Wrocławskiego Komitetu uważam za wrogą i destrukcyjną, nie tylko dla niego, ale i dla PiS-u.
Jak bowiem mamy interpretować słowa szefa miejskiej komórki partii, który po przegranych wyborach samorządowych stwierdza, że on i jego ludzie poświęcili więcej czasu Komitetowi niż partii – może, aby wybory te wygrać grupa ta powinna jednak bardziej zadbać o sprawy partyjne, szczególnie po tym, jak odmówiono miejsc na listach naszym Członkom?
Albo deklarowana głośno koncepcja wymierzona już bezpośrednio w Komitet – „nie możemy pozwolić, aby Komitet się rozrastał”(sic!)
No i ważny postulat porządkowy: należy spacyfikować wolne medium /czytaj – stronę www.wroclawskikomitet.pl/, na którym pojawiają się uwagi naszych Członków krytyczne w stosunku do wrocławskiego PiS-u, poprzez jej ścisłe cenzurowanie, a jeżeli by się to nie udało, to należy jej nadać status strony prywatnej, i odebrać społeczną pozycję reprezentanta głosu Wrocławskiego Komitetu.
Nie mam żadnych wątpliwości, że 7 grudnia zamknął się pewien etap w historii naszego zgromadzenia, a rozpoczął zupełnie inny, nowy, mnie całkowicie obcy. Widziałem zawsze nasz Komitet mocnym i niezależnym ciałem obywatelskim, o zdecydowanej i wyraźnej podmiotowości i sile politycznej. Zgromadzenie wybitnych osobowości mogących wpływać na losy Wrocławia i Polski. Autonomiczną koncentrację siły intelektualnej, wolną od jakichkolwiek wpływów partyjnych, gotową kształtować i przemieniać scenę polityczną, byt zdeterminowany w dążeniu do celu głównego – Wolnej i Silnej Polski. O taką pozycję Wrocławskiego Komitetu zawsze zabiegałem, a jak trzeba było, to walczyłem. Z przebiegu ostatniego spotkania mogę wnioskować, że prawdopodobnie czyniłem to jednak wbrew niektórym z Was.
Bezpardonowe ataki na moją osobę, prowadzone wprost przez działaczy partyjnych lub namaszczonych przez nich, waszych nowych rządzicieli, połączone z deprecjonowaniem mojej dotychczasowej pracy i zaangażowania, powodują, iż muszę oddać się do dyspozycji i oceny całego Komitetu. Jeżeli będzie ona odzwierciedlać stanowisko Ojców Założycieli, dla dobra sprawy, wycofam się z wszelkiej dalszej działalności w naszym zgromadzeniu. Zajęte przez Was stanowisko będzie jednocześnie istotną opinią w kwestii; jakiego Komitetu chcecie? Otwartego i demokratycznego ruchu, w którym wasz głos się liczy czy zamkniętej, hermetycznej kasty, kierowanej przez narzuconych Wam ludzi, którymi sterują struktury partyjne? To ważny obywatelski wybór i apeluję, nie uchylajcie się od niego.
Proszę, poczujcie się bardziej odpowiedzialni za tę naszą Polskę, ale nie jak bierni obserwatorzy obrazów telewizyjnych, ale z pozycji głównego uczestnika zdarzeń, z pozycji Obywatela Rzeczypospolitej – albowiem od Was i waszych decyzji zależy jej los. Przed nami bodajże najważniejsze w powojennej historii Polski wybory parlamentarne, które trzeba wygrać, a czasu zostało już bardzo niewiele. Jeżeli uważacie, że sprawy idą lub stoją dobrze, to głosujcie za ojcami dotychczasowych sukcesów, jeżeli zaś uważacie, że zmierzamy nieuchronnie do kolejnej klęski to proszę nie bójcie się tego głośno powiedzieć i czynić zgodnie z obywatelską intuicją i powinnością.
Kończąc swój apel, zobowiązuję się uroczyście wobec Was wszystkich do bezwzględnego wycofania się z pracy we Wrocławskim Komitecie, jeżeli taka właśnie będzie wola większości lub działać z jeszcze większą konsekwencją, wbrew jakimkolwiek układom i powiązaniom, gdy tak postanowicie.
Życzę wszystkim Członkom Wrocławskiego Komitetu Wesołych Świąt. Niech Boże Dziecię, które jest odwiecznym symbolem Miłości Boga do Człowieka i nieogarniętym przykładem Ofiary, wielkiej i nieskończonej jak stojąca za nią Boska Wolność, oświeci nas wszystkich i napełni siłą i godnością. To wszystko Bóg uczynił dla nas a Polacy w sposób szczególny starali się zawsze pamięć tę chronić i pielęgnować, gdy trzeba było, to także o nią walczyć i za nią ginąć. Życzę nam wszystkim, abyśmy dziś potrafili wyzwanie to podjąć dla tych co po nas – bo Polska to znamię Wolności dla całego świata.

Marek Delimat
Grupa Inicjatywna
Wrocławskiego Komitetu
Poparcia
Jarosława Kaczyńskiego
Wrocławski Społeczny Komitet Poparcia Jarosława Kaczyńskiego największy w Polsce
Nasz Wrocławski Społeczny Komitet Poparcia Jarosława Kaczyńskiego okazał się największym w Polsce. To prawdziwy, socjologiczny fenomen i duma naszego miasta uważanego ostatnio za główny ośrodek myśli germanofilskiej i centrum europejskiego kosmopolityzmu. Komitet skupia najwybitniejszych luminarzy nauki, prawników, ekonomistów, historyków, twórców kultury, artystów i reprezentantów wielu innych profesji, stanowiąc prawdziwą reprezentację wrocławskiego społeczeństwa. Swoje poparcie dla Kandydatury Jarosława Kaczyńskiego wyraziło niemal 1000 sygnotariuszy, dając świadectwo swojego przywiązania do wartości patriotycznych i wielkiego zatroskania o sprawy Polskie.